Poprosiliśmy prokuraturę o skomentowanie informacji "Dziennika. Gazety Prawnej", że nie ma możliwości przesłuchania b. prezydenta w sprawie tzw. tajnych więzień
CIA w Polsce. Według "DGP", w sierpniu 2009 r. prowadzący śledztwo prok. Jerzy Mierzewski wystąpił do prezydenta Lecha Kaczyńskiego, by ten zwolnił Aleksandra Kwaśniewskiego z tajemnicy państwowej na temat realizacji polsko-amerykańskiej umowy o współpracy wywiadów. To w ramach tej umowy na terenie Polski (najprawdopodobniej w Kiejkutach) powstał ośrodek całkowicie kontrolowany przez CIA, w którym mogli być przetrzymywani terroryści. Jednak Kaczyński odmówił z uwagi na "dobro państwa" i "rację stanu".
Zdaniem rzecznika Prokuratury Generalnej Mateusza Martyniuka, ta decyzja jest nadal ważna. - Jeżeli w jakiejś sprawie wypowiedział się urząd prezydenta RP, to nierealne jest np. kierowanie kolejnego wniosku po zmianie na stanowisku prezydenta - tłumaczy Martyniuk. Podkreśla, że mówi o "zasadzie ogólnej", nie odnosząc się do śledztwa, które jest ściśle tajne i prokuratura nie komentuje informacji na jego temat.
Podobnie było, gdy "Gazeta" napisała, że wynikiem tego tajnego śledztwa mogą być wnioski o postawienie przed Trybunałem Stanu b. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i b. premiera Leszka Millera, bo to w czasie ich rządów (2001-03) CIA miała mieć w Polsce swoją bazę.
Według naszych źródeł w prokuraturze, odmowa zwolnienia z tajemnicy jest problemem nie tylko w przypadku przesłuchania b. prezydenta. Tajemnica zasłaniają się byli szefowie służb specjalnych i ich funkcjonariusze przesłuchiwani w tym śledztwie.
- Wnioski o zwolnienie z tajemnicy są rozpatrywane przewlekle i przeważnie odrzucane, tak więc chociaż przesłuchanych została już większość świadków, to w większości przypadków nie mogli oni nic powiedzieć - twierdzi nasz informator.
Drugi problem prowadzących śledztwo, to - zdaniem naszego rozmówcy - brak współpracy ze strony Amerykanów. - Nasze wnioski o przekazanie dokumentów nieodmiennie spotykają się z odmową motywowaną "bezpieczeństwem narodowym". Jesteśmy skazani na przecieki do amerykańskich mediów, których potem nie możemy sprawdzić u źródła - tłumaczy.
W ubiegłym tygodniu prasa amerykańska, a za nią polska, publikowały przeciek z raportu inspektora generalnego CIA, z którego wynikało że w grudniu 2002 r. - styczniu 2003 r. w Kiejkutach był przetrzymywany jeden z terrorystów islamskich i poddany przesłuchaniu niedozwolonymi metodami. Polska prokuratura zapowiedziała, że zwróci się o udostępnienie tego tajnego raportu.