http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kaczyński służy Platformie

Renata Grochal, pap
2010-09-13, ostatnia aktualizacja 2010-09-12 18:36

- Jarosław Kaczyński przekroczył granicę rozsądku i rozumu - komentują politycy Platformy jego piątkowe wystąpienie w sprawie katastrofy smoleńskiej

- Jarosław Kaczyński zaczął mówić o najważniejszych ludziach w państwie w sposób agresywny, językiem nienawiści, i wyklucza ich z życia publicznego - mówił w sobotę na konferencji prasowej marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna.

To reakcja na piątkowe wypowiedzi prezesa PiS, który podczas spotkania w sprawie katastrofy smoleńskiej, oświadczył, że Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Radosław Sikorski, Bogdan Klich i Tomasz Arabski muszą "zejść ze sceny politycznej raz na zawsze". Jak mówił, chodzi o odpowiedzialność za "największą tragedię po 1945 r.".

- Polskiej polityki nie można uprawiać językiem nienawiści i agresji. Ktoś, kto tak mówi, nie tylko kłamie, ale niszczy życie publiczne w Polsce. Mam nadzieję, że wyrok w takich sprawach wydadzą wyborcy - mówił Schetyna.

Wiceszef klubu Platformy Waldy Dzikowski: - To wyborcy powierzyli misję sprawowania władzy PO i Bronisławowi Komorowskiemu. Jarosław Kaczyński musi wreszcie to zaakceptować. Obwinianie wszystkich o wszystko, tylko nie siebie, jest czymś niedobrym.

Choć politycy PO nie kryją oburzenia zachowaniem prezesa PiS, przyznają, że służy ono Platformie. Odkąd Kaczyński zaostrzył kurs po przegranych wyborach prezydenckich, notowania PiS spadają.

- Powinniśmy Jarosławowi Kaczyńskiemu postawić pomnik. On jest najlepszym działaczem PO. To dzięki niemu po trzech latach rządzenia Platformę popiera połowa Polaków - mówi jeden z doradców PO.

Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski dodaje, że prezes PiS od dłuższego czasu zamula polską politykę absurdalnymi wypowiedziami: - Zajmowanie się Kaczyńskim jest odwracaniem uwagi od ważnych spraw. Leży to w interesie PO. Pokazywanie Kaczyńskiego wystarczy właściwie Platformie za program. Wystarczy powiedzieć: patrzcie, trzeba sprawić, żeby ten człowiek nie rządził. Jest to jednak łatwizna. Polska ma ważniejsze sprawy do załatwienia niż zajmowanie się prezesem PiS.

Zdaniem rzecznika klubu PO Andrzeja Halickiego główne konkluzje ogłoszonego w piątek przez prezesa PiS memoriału "Polityczne tło katastrofy smoleńskiej" to "insynuacje i bzdury". Memoriał zakłada, że nie doszłoby do katastrofy, gdyby nie polityka premiera Donalda Tuska polegająca na dyskredytowaniu Lecha Kaczyńskiego i oszczędzaniu na bezpieczeństwie najważniejszych osób w państwie.

- To nie zasługuje na najmniejszą uwagę czy analizę - mówi Halicki. Jego zdaniem należy się spokojnie zastanowić nad przyczynami katastrofy, w tym nad warunkami atmosferycznymi w czasie lotu i naciskiem na pilotów, który - zdaniem polityka PO - jest widoczny w stenogramach z rozmów w kabinie pilotów. A także nad kompletowaniem delegacji, mobilizowaniem do udziału w niej osób, które w ogóle nie powinny być jej członkami, jak np. prezes NBP, a które towarzyszyły głowie państwa na zaproszenie prezydenta.

- Autor tego dokumentu na pewno tego nie uczynił. Jest on osobą, która na pewno rzeczywistości nie analizuje, tylko wypisuje stek pomówień - podkreśla rzecznik klubu PO. Dodaje, że piątkowe spotkanie nie było ani obywatelskim zgromadzeniem, ani gremium, które mogłoby sprawę katastrofy smoleńskiej wyjaśnić. - Od tego jest prokuratura i odpowiednie instytucje, by społeczeństwo poznało prawdę i przyczyny katastrofy - mówi Halicki.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 19 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':