http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dość tej wojny, nie uczcie mnie pamięci

Agata Kondzińska
2010-09-10, ostatnia aktualizacja 2010-09-10 17:24

Mam dość mówienia mi jak pamiętać. Mam dość wojny o krzyż. O kształt pomnika. O liczbę pamiątkowych tablic. Mam dość zawłaszczania tragedii

Agata Kondzińska
fot. AG
Agata Kondzińska
Myślę właśnie o niej. Mimo że nie znałyśmy się. Nie latałam rządową tutką. Ona tak. Natalia Januszko miała 23 lata. I była stewardesą. 10 kwietnia 2010 roku nie wróciła z podróży do Katynia. Tak jak pozostałych 95 pasażerów. Ona była najmłodsza.

Dziś każdy z nich byłby pięć miesięcy starszy. Może wspominałby kończące się właśnie wakacje. I myślałby o następnych, bo przecież urlopy zawsze są za krótkie. Każdy miałby jakieś plany, których nie poznamy. A ja nie musiałabym w zdaniu używać trybu przypuszczającego. I nie musiałabym pisać w czasie przeszłym.

Od ich śmierci minęło pięć miesięcy. Jak określić ten czas? Czym jest pięć miesięcy dla rodziców, którzy nagle stracili córkę? Dla córki, która nagle straciła rodziców? Dla brata, który nagle stracił brata? Dla wszystkich rodzin, które nagle straciły bliskich?

Z tych pięciu miesięcy pamiętam ten pierwszy. Dywan ze zniczy przed Pałacem, który potem uprzątnięto. Ale to nie znaczy, że zapomnieliśmy. Pamiętam przerażające korowody karawanów. Ulice wtedy jakby cichły, samochody stawały, ludzie rzucali kwiaty. Dziś ulice są ruchliwe jak przedtem. Samochody nie stają, ludzie nie rzucają kwiatów. Ale to nie znaczy, że zapomnieliśmy. Pamiętam kolejki sprzed Belwederu, Pałacu Prezydenckiego, Domu Polonii, by pokłonić się tym, którzy zginęli. Dziś kolejek nie ma. Ale to też nie znaczy, że zapomnieliśmy.

Dlatego po pięciu miesiącach mogę napisać: Mam dość mówienia mi jak pamiętać. Mam dość wojny o krzyż. O kształt pomnika. O liczbę pamiątkowych tablic. Mam dość zawłaszczania tragedii.

Patrzyłam jak politycy PiS szli w piątek rano z wieńcem, by złożyć go pod krzyżem. Jak demonstrowali przy barierce, że do krzyża dojść nie mogą. A przecież przyszli uczcić pamięć wszystkich ofiar - tak tłumaczyli. A potem przeczytałam, że Jarosław Kaczyński nie wybiera się do Krakowa, gdzie zawiśnie tablica z nazwiskami wszystkich pasażerów samolotu Tu-154M. Że tu, w Warszawie, wygłosi przemówienie. I znów spojrzałam na poranne zdjęcie spod krzyża. Na tych, którzy towarzyszyli liderowi PiS. I pomyślałam: Dla kogo tu przyszli? Dla Lecha czy dla Jarka?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 32 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    142 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':