Szanowna Pani Prezydentowo! Wiemy, że w Pani życiu zawsze najważniejsza była Rodzina. Będziemy niezmiernie wdzięczni, jeśli właśnie w imię wartości rodziny zechce Pani objąć patronat nad naszą pielgrzymką do miejsca śmierci Naszych Ukochanych Bliskich. Prosimy, aby zechciała Pani pomóc nam w zorganizowaniu tej pielgrzymki, a następnie wzięła w niej udział jako nasz Honorowy Opiekun. Sądzimy, że dobrym terminem byłby 10 października - pół roku po tragedii - napisali w liście do Anny Komorowskiej przedstawiciele 28 rodzin bliskich, którzy 10 kwietnia zginęli w katastrofie rządowego samolotu.
Do Smoleńska chca polecieć samolotem "Symbolicznie dokończyć tamtą niedokończoną podróż. Wylądować tam za Nich i dla Nich".Proponują też, by zabrać ze sobą krzyż z Krakowskiego Przedemieścia: "Do Smoleńska, na miejsce najtragiczniejszego wydarzenia współczesnej historii Polski, zabralibyśmy w ten sposób wszystkie wylane pod tym krzyżem łzy i serdeczne cierpienie głęboko wzruszonych Polaków. Stanąłby tam, aby uświęcać miejsce tragicznej śmierci 96 wspaniałych ludzi."
Nie wszystkim się to jednak podoba. Magdalena Merta, żona wiceministra kultury Tomasza Merty, uważa, że krzyż powinien zostać w kraju: - Ten krzyż jest symbolem tego, co stało się na Krakowskim Przedmieściu w dniach żałoby narodowej, a nie tego co stało się w Smoleńsku. Ponadto uważam, że krzywdą byłoby zabieranie krzyża ludziom, którzy tam pod nim tkwią i strzegą tego symbolu - powiedziała PAP.
Anna Komorowska
w swoim oświadczeniu zamieszczonym na stronie prezydenta nie odnosi się do sprawy krzyża. Jedynie do prośby o pomoc w organizacji pielgrzymki i zaproszenia do udziału w niej: - Jestem wzruszona i niezmiernie ujęta tą propozycją i zamierzam wziąć udział w planowanej pielgrzymce. W dniu dzisiejszym skierowałam pisemną odpowiedź do wszystkich, którzy się pod tą propozycją podpisali. Jednocześnie pragnę poinformować, że w rozmowie z mężem uzyskałam zapewnienie, że Kancelaria Prezydenta włączy się w organizację wspólnego wyjazdu do Smoleńska - napisała pierwsza dama.