To nie pierwszy raz, gdy szefowa Związku Wypędzonych manipuluje historią XX wieku. Manipulowała nią wielokrotnie gdy opowiadała o dramacie Niemców deportowanych po wojnie ze Śląska, Pomorza czy Sudetów. Tak jakby doszło do tego bez związku z wywołaną przez Niemców II Wojną Światową i popełnionymi przez nich zbrodniami.
Na berlińskiej wystawie "Wymuszone drogi" Steinbach tak przedstawiła tragiczne wydarzenia, które miały miejsce w Europie w ubiegłym stuleciu, że sama wojna i niemieckie zbrodnie rozpłynęły się gdzieś między rzezią Ormian a konfliktem cypryjskim. Koronnym dowodem złej woli Steinbach są polskie pocztówki z lat międzywojennych, których nigdy nie pokazała ale lubi się na nie powoływać. Według Steinbach wyobrażają one granice Polski sięgające Berlina. To miałby być dowód, że Polska dążyła do wojny i chciała wypędzić Niemców ze swego terytorium.
Takimi zachowaniami Steinbach wywoływała irytację i niesmak w Polsce i w Niemczech.
Mówiąc w środę, że Polska sprowokowała wojnę swoją częściową mobilizacją w marcu 1939 r. Steinbach ustawiła się w jednym szeregu z rewanżystami, którzy od lat próbują oczyścić Niemców. Z takimi poglądami nie powinno być dla miejsca w CDU. Steinbach nie tylko obciąża stosunki polsko-niemieckie, ale wystawia na próbę wiarygodność Niemców. Ten problem
Niemcy muszą jak najszybciej rozwiązać.