http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Polska dla CIA jak Afganistan

Rozmawiał Jacek Harłukowicz
2010-09-10, ostatnia aktualizacja 2010-09-09 19:48

Co się z nami stało? Jak to możliwe, że nikt nie dąży do wyjaśnienia sprawy tajnych więzień CIA w Polsce?



Rozmowa z Józefem Piniorem*

Jacek Harłukowicz: W dokumencie, na który powołuje się Associated Press, CIA przyznaje, że w Polsce istniało tajne więzienie. Pan badał tę sprawę w latach 2006-07 w komisji Parlamentu Europejskiego...

Józef Pinior: Informacje te ponownie dowodzą nie tylko tego, że w Polsce taki ośrodek istniał, ale że w stosunku do osób w nim przetrzymywanych stosowano metody śledcze traktowane jako tortury. To niedopuszczalne.

Jeśli te informacje się potwierdzą, mielibyśmy do czynienia z przestępstwem wojennym. Polski kodeks karny w art. 123 mówi, że kto narusza prawo międzynarodowe, powodując u jeńców wojennych obrażenia, lub poddaje ich torturom, podlega karze od 5 do 25 lat pozbawienia wolności.

Od początku było wiadomo, że tajne areszty, "black sites", powstały dlatego, że amerykańskie służby nie mogły stosować u siebie takich metod. Więzienia w Guantanamo nie obejmuje wprawdzie jurysdykcja amerykańskich sądów cywilnych, ale kontroluje je sąd wojskowy. Przetrzymywane tam osoby nie mają statusu więźniów wojennych i nie obejmuje ich konwencja genewska, ale jest jednak monitoring sądownictwa.

Natomiast tajne ośrodki CIA nie podlegały żadnej kontroli. Wybierano więc lokalizacje w krajach niepraworządnych, jak Afganistan czy Maroko. Szokujące, że do tej kategorii zakwalifikowano też Polskę, gdzie tortur zakazuje nie tylko konstytucja, ale i podpisane traktaty międzynarodowe.

Czy w komisji znaliście nazwisko Abd Al-Rahima Al-Nasziriego?

- Tak, było na posiadanej przez nas liście kilkunastu osób, co do których istniały podejrzenia, że były trzymane w tajnych więzieniach CIA w Polsce. Nie mieliśmy dokładnych informacji, jak wyglądały śledztwa, ale wśród członków komisji panowało przekonanie, że były torturowane. Media amerykańskie donosiły wówczas, że polskie służby specjalne wręcz paliły się do stosowania wobec nich tortur.

W listopadzie 2006 r. wasza komisja odwiedziła Polskę...

- To była katastrofa. Rząd wydelegował podsekretarza stanu Marka Pasionka, który - i była to jedyna jego odpowiedź na nasze pytania - odczytał fragment konstytucji, że w Polsce zabronione jest stosowanie tortur. To miał być dowód, że ośrodki w Polsce istnieć nie mogły.

W innych krajach europejskich spotykali się z nami nie tylko członkowie rządów, ale również przedstawiciele parlamentów. W Polsce przewodniczący komisji ds. służb specjalnych Marek Biernacki na nasze zaproszenie nie odpowiedział. Ta obstrukcja ze strony rządu i polskiego parlamentu była dla moich kolegów z Parlamentu Europejskiego wstrząsem.

Nie wpuszczono was na lotnisko w Szymanach...

- Zrobiono wszystko, by nam to uniemożliwić. Odmówiono nam rejestru lotów samolotów cywilnych, które tam lądowały. Najpierw zasłaniano się najwyższą tajemnicą państwową, potem tłumaczono, że dokumenty te zostały zniszczone. Nabraliśmy przekonania, że polski rząd próbuje przed nami coś ukrywać. A dokumenty na temat lotów dostaliśmy od Eurocontrolu [kontroluje przestrzeń powietrzną w Europie].

Polskie śledztwo trwa dwa lata i jest objęte całkowitą tajemnicą.

- W interesie polskiej demokracji jest zaprezentowanie opinii publicznej, co prokuratura wie o tej sprawie, by Polacy mogli sobie wyrobić zdanie na temat działalności państwa, a polski system polityczny mógł naprawić instytucje, które osłabiają demokrację. To może być katharsis dla służb specjalnych.

Wciąż jest pan jedynym polskim politykiem, który twierdzi, że w Polsce istniały tajne więzienia CIA.

- Gdy Parlament Europejski przyjął sprawozdanie naszej komisji, byłem jedynym polskim eurodeputowanym, który je poparł. Politycy LPR zaczęli zbierać podpisy pod petycją do prezydenta RP o pozbawieniu mnie polskiego obywatelstwa. Sprawy zaniechano, kiedy w obronę wziął mnie Bogusław Sonik z PO. Po mojej stronie nie stanął nikt z lewicy.

Nie mogę pojąć, że po 20 latach transformacji nie potrafimy odpowiedzieć na proste pytania: Czy na terytorium polskiego państwa służby obcego wywiadu torturują więźniów? Co się z nami stało? Jak to możliwe, że nikt nie dąży do wyjaśnienia tego?

*Józef Pinior - były poseł do europarlamentu, był członkiem komisji tymczasowej PE badającej sprawę wykorzystywania krajów europejskich przez CIA do transportu i nielegalnego przetrzymywania więźniów. W PRL działacz opozycji demokratycznej, wielokrotnie więziony, uznany przez Amnesty International za więźnia sumienia

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    10 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':