Operacja polega na wykonaniu trzech równoległych odwiertów. Dwie pierwsze maszyny od kilku dni posuwają się bardzo szybko w dół: pierwsza zeszła na głębokość 141 m, a ma pokonać 730 m. Druga - do 268 m, a docelowa głębokość to 630 m.
Drugie z wierteł może dowiercić się do górników już w poniedziałek, ale będzie to dopiero pierwsza faza operacji. Maszyny wiercą na razie szyby o średnicy ok. 30 cm. Po dotarciu do obu chodników wiertła zostaną wymienione na większe o średnicy 60-70 cm, bo tak szerokiego szybu potrzebuje winda, która wywiezie górników.
W czwartek zaczął się montaż trzeciej maszyny wiertniczej, która za 10 dni zacznie drążyć skałę z prędkością do 40 m dziennie. Ratownicy mają nadzieję wyciągnąć górników pod koniec listopada lub na początku grudnia, choć może uda się to znacznie wcześniej.
Zawał w kopalni San José nastąpił 5 sierpnia. To, że 33 uwięzionych górników żyje, odkryto po 17 dniach, gdy do chodnika na głębokości 700 m dowierciła się sonda. Górnicy przeżyli dzięki zapasom powietrza, rezerwom żywności i sączącej się przez ściany wodzie.
Źródło: Gazeta Wyborcza