Decyzję Biuro ujawniło wczoraj. Szef CBA powołał się na przepis niedawno znowelizowanej ustawy o CBA, która pozwala zwolnić funkcjonariusza, przeciwko któremu prokuratura wniosła do sądu akt oskarżenia. 3 października Kamiński został oskarżony o przekroczenie uprawnień poprzez kierowanie nielegalną operacją CBA w związku z podejrzeniem korupcji w Ministerstwie Rolnictwa w 2007 r., czyli tzw. aferą gruntową.
- Działania pana Wojtunika wobec mojej osoby uważam za farsę - komentował wczoraj dla PAP Kamiński. - Rok temu zostałem usunięty z CBA z naruszeniem prawa przez Donalda Tuska - mówił.
Tusk odwołał Kamińskiego z funkcji, gdy w październiku 2009 rzeszowska prokuratura postawiła mu zarzuty w sprawie afery gruntowej, na co Kamiński odpowiedział atakiem na premiera. Zarzucał m.in., że zarzuty to odwet za ujawnienie tzw. afery hazardowej, w którą uwikłani byli politycy PO, oraz że przeciek do tropionych przez CBA w tej sprawie biznesmenów z branży hazardowej wyszedł z kancelarii premiera.
- Jeśli ktoś nie umie honorowo rozwiązać problemu, to trzeba mu pomóc - zareagował na komentarz Kamińskiego szef CBA Paweł Wojtunik. Podkreślał, że sposób rozwiązania "kwestii kadrowej pana Kamińskiego" był wynikiem "burzy mózgów prawników i kadrowców biura".
Zdymisjonowany przed rokiem Kamiński został najpierw przez nowego szefa CBA zawieszony, a następnie przesunięty do tzw. dyspozycji szefa CBA. Do Biura nie przychodził, pensji nie odbierał, przesyłana mu była na konto. CBA cały czas uważało Kamińskiego za funkcjonariusza. Kamiński twierdził, że nie jest i nie był funkcjonariuszem. Że odszedł z CBA w momencie odwołania go ze stanowiska przez premiera. Złożył nawet dwie skargi w wojewódzkim sądzie administracyjnym, kwestionując odwołanie go przez premiera i domagając się wydania świadectwa pracy. Obie zostały oddalone (nieprawomocnie). WSA orzekł jednak przy okazji, że Kamiński funkcjonariuszem CBA nie był. Z kolei znowelizowana ustawa o CBA zawiera zapis, który określa, że poprzedni szef tej służby specjalnej funkcjonariuszem był. Spór w sądzie prawdopodobnie będzie kontynuowany.
Źródło: Gazeta Wyborcza