Monika Olejnik, Kropka nad i, TVN24:- Skąd dowiedziała się pani o tym, że została zawieszona? Zadzwonił do pani na przykład Mariusz Błaszczak, czy prezes Kaczyński? Elżbieta Jakubiak: - Nie mam oficjalnej informacji, nie znam uzasadnienia. Kiedy zobaczę, jakie tam jest uzasadnienie, oczywiście będę się odwoływała. W polityce trzeba być twardym i umieć bronić swoich racji. Myślę, że ja przez wiele lat już bronię racji mojej formacji politycznej...
Lojalna jest wobec pani Joanna Kluzik-Rostkowska, która na antenie "Faktów po faktach" powiedziała, że w takim razie ona też powinna być zawieszona, bo razem panie tworzyły sztab wyborczy Jarosława Kaczyńskiego, czuje się odpowiedzialna za przegraną Jarosława Kaczyńskiego i za to, że ona dobierała ludzi do sztabu i panią też. - Bardzo jej za to dziękuję. Powiedziała jeszcze coś więcej, co też podzielam. Jeśli ta decyzja dotyczy działalności w sztabie, to w sztabie wyborczym był zarówno Joachim Brudziński, Mariusz Błaszczak, wicemarszałek sejmu pan Marek Kuchciński, był też Adam Bielan, Michał Kamiński,
Zbigniew Ziobro, który publicznie krytykował sztab wyborczy.
I myślę, że dzisiaj nie warto żeby go krytykował, a wziął za to odpowiedzialność i łącznie ze mną podał się do dymisji, jeśli ta przegrana jest tak bolesna dla nas. I ja uważałam, że przegrana była bolesna, ale że w polityce są różne cele. Myśmy nie zrealizowali jednego, a zrealizowaliśmy inne. Uzyskaliśmy bardzo dobre sondaże dla partii politycznej, która jest w przededniu dwóch kampanii, które zdecydują o naszej przyszłości.
Jarosław Kaczyński uważa inaczej. W liście do członków PiS pisze o nieudanej kampanii, że niepotrzebnie nie pozwolono mu mówić o katastrofie smoleńskiej, o Bronisławie Komorowskim. Mam wrażenie, że ma żal do twórców sztabu wyborczego, i że stoi po stronie Zbigniewa Ziobry. Ale zabolały panią te słowa? - Może jest tak, że myśmy po prostu nie rozmawiali po kampanii, co nam się udało, co się nie udało. Publicznie, krytycznie o kampanii wypowiedział się wiceprezes partii [Ziobro], lepiej gdyby porozmawiał z podwładnymi, mógł wskazać, które fragmenty kampanii były złe, a które były dobre, ponieważ...
No to wskazał. Powiedział, że właśnie to, że nie mówiono o katastrofie smoleńskiej, to było błędem. - Tyle tylko, że wskazał po kampanii. Nie przypominam sobie, żeby na jakimkolwiek sztabie wyborczym taka rozmowa się toczyła z jego udziałem.
Powiedziała pani w jednym z wywiadów, że Zbigniew Ziobro kłamie. - Powiedziałam tak, ponieważ on uderzył w sztab kilka miesięcy po kampanii i uważam, że to jest właśnie nielojalność i jak sądzę, ten list [prezesa PiS] kierowany był przede wszystkim do ludzi, którzy po kampanii publicznie mówią o czymś, co nie da się sprawdzić empirycznie.
Nie, ten fragment listu dotyczy tego, co się działo w kampanii, że można było lepiej, nie przyniosło rezultatów to, że prezes nie mówił o katastrofie smoleńskiej. - Tego dzisiaj nie jesteśmy w stanie sprawdzić.
A może to chodziło o Marka Migalskiego, poparła pani jego list, powiedziała, że każdy ma prawo do krytyki, że żyjemy w wolnym państwie, a prezes... - Ja uważam, że Marek Migalski jest człowiekiem, który działa na rzecz PiS. Nawet jak popełni błąd to partia powinna być miłosierna i sprawiedliwa, i nie można za każde słowo rozliczać, ponieważ wtedy ludzi pozbawia się myślenia odważnego.
Ale prezes uważa, że to jest nielojalność i wzywa was do lojalności. - Nie, ja odnoszę słowa o lojalności wyłącznie do wystąpienia Zbyszka Ziobry, który po kampanii wyborczej publicznie oceniał kampanię wyborczą na łamach prasy.
A nie czuje pani, że bliżej Jarosławowi Kaczyńskiemu do Zbigniewa Ziobro niż do Elżbiety Jakubiak, do Joanny Kluzik-Rostkowskiej? - My nie jesteśmy dziećmi, my nie jesteśmy, że tak powiem rodziną jego, więc ja jakby tutaj o uczucia nie zabiegam.