W nocy z wtorku na środę amerykańska agencja AP poinformowała, że oficer
CIA o imieniu Albert, zmuszony do odejścia z pracy z powodu podejrzeń o niedozwolone metody przesłuchiwania terrorystów, znów pracuje dla wywiadu. Przy okazji w depeszy pada zdanie, że brutalne przesłuchanie Albert prowadził w tajnej bazie CIA w Polsce.
Na przełomie 2002 i 2003 r. przesłuchiwał Abda Al-Rahima Al-Nasziriego, jednego z organizatorów ataku na amerykański okręt USS "Cole" w Jemenie w 2000 r. Zginęło 17 marynarzy.
O tym, że przesłuchanie było brutalne, wspominał już odtajniony rok temu i opublikowany w internecie raport inspektora generalnego CIA. Jednak i imię oficera, i lokalizacja więzienia pozostają do dziś zaczernione.
Powołując się na źródła rządowe, AP twierdzi, że przesłuchanie odbyło się w Polsce. Nie podaje żadnych szczegółów, ale wcześniej polskie i zagraniczne media twierdziły, że tajna baza CIA znajdowała się na terenie ośrodka szkoleniowego wywiadu w Kiejkutach na Mazurach. Na pobliskim lotnisku w Szymanach lądowały od grudnia 2001 r. samoloty CIA z pojmanymi w różnych częściach świata podejrzanymi.
AP twierdzi, że oficer CIA miał symulować egzekucję skutego i zakapturzonego Al-Nasziriego, repetując przy nim nienabity pistolet oraz włączając w pobliżu jego głowy wiertarkę elektryczną bez wiertła.
Amerykanów najbardziej zajmuje sprawa tego, czy oficerowie CIA używali niedozwolonych metod za zgodą przełożonych. To element rozrachunków z ekipą George'a Busha i dyskusji na temat metod używanych w walce z terroryzmem po atakach 11 września.
Dla Polski ustalenia AP to kolejny trop wskazujący na istnienie w latach 2001-03 więzień CIA w Polsce. Mimo m.in. ustaleń komisji śledczej Rady Europy i wielu doniesień prasowych w Polsce i za granicą kolejne polskie rządy zapewniały dotąd, że żadnych tajnych baz CIA w Polsce nie było.
Dopiero w 2008 r. polska prokuratura wszczęła tajne śledztwo.
Aleksander Kwaśniewski, prezydent w czasie, gdy w Polsce miały istnieć więzienia CIA, mówił wczoraj: - Polacy i Polska nie mają z tym nic wspólnego.
I powtarzał: - Oczywiście współpraca wywiadowcza Polski i Stanów Zjednoczonych była i jest, więzień nie było.
A przesłuchania i tortury? Kwaśniewski: - My o tego typu faktach, jeśli miały miejsce, nie wiedzieliśmy. I nie sądzę, żeby były kiedykolwiek znane wcześniej. Współpraca wywiadowcza ma to do siebie, że jest z natury tajemnicza. Proszę pamiętać, że to nie był scenariusz filmu sensacyjnego, to była walka z terroryzmem, to byli ludzie, którzy wysadzili w powietrze World Trade Center i wiele innych obiektów w świecie. To byli ludzie, którzy uczestniczyli w śmierci kilku tysięcy osób. Walka z takim terroryzmem mogła mieć również charakter brutalny. To nie zmienia oczywiście faktu, że każda armia, każda służba ma swoje zasady, swoje prawo i musi go przestrzegać.
Kwaśniewski zastrzega także: - Nie przyjmuję wariantu, że demokracja musi się przed terrorystami rozbroić, a terroryści mogą robić z nami, co chcą. To jest wielki dylemat, ile wolności, ile bezpieczeństwa i jak zachować w tym równowagę.
Wczoraj w New Delhi pytany o to premier Donald Tusk powiedział: - Racja stanu każe, abyśmy byli maksymalnie dyskretni i powściągliwi. Nasza prokuratura, inaczej niż w wielu innych krajach związanych z tą sprawą, pracuje, natomiast polskie państwo powinno być w tej kwestii dyskretniejsze niż wielu innych bohaterów tej całej sprawy.
Zobacz także, jak powiązano Polskę z więźniami CIA.
Co się działo w Kiejkutach - Wystąpimy o udostępnienie raportu z kontroli w CIA, bo taki dokument nie jest nam znany - mówi prokurator Robert Majewski o wczorajszych informacjach agencji AP w sprawie tajnych więzień w Polsce.
Chodzi o sporządzony w 2004 r. wewnętrzny raport CIA mówiący o dziesięciu przypadkach rażącego złamania prawa, które miały miejsce podczas pierwszych czterech lat wojny z terroryzmem. Organizacje broniące praw człowieka wywalczyły w zeszłym roku w sądzie odtajnienie raportu, ale wszystkie nazwy państw i miejscowości oraz nazwiska agentów zostały w nim zaczernione.
Raport najszerzej omawia przypadek Abda Al-Rahima Al-Nasziriego. Zdaniem anonimowego informatora agencji AP terrorysta był przesłuchiwany właśnie w Polsce, kilka dni po uruchomieniu tajnego więzienia CIA.
- Teraz CIA po raz pierwszy przyznaje, że w Polsce były tajne więzienia dla terrorystów i że oficerowie CIA ich torturowali - podkreśla Adam Bodnar, sekretarz Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, który nadzoruje program "Obserwatorium działalności CIA na terytorium Polski". Bodnar dodaje, że znamy wreszcie konkrety: wiadomo, kto kogo przesłuchiwał, jak i gdzie. Jego zdaniem polska prokuratura powinna w trybie pomocy prawnej wystąpić do Amerykanów o przesłuchanie b. funkcjonariuszy CIA wymienionych w raporcie.
- Na razie wystąpimy o udostępnienie raportu z kontroli w CIA, bo taki dokument nie jest nam znany. Dla nas te informacje są nowe - mówi prokurator Robert Majewski.