http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Sąd nad rodziną Szwaków

Violetta Szostak, Poznań
2010-09-09, ostatnia aktualizacja 2010-09-08 19:45

Róża skończyła rok, Ania zaczęła drugą klasę, Tomek piątą, Natalia szóstą. W Szamotułach zaczął się proces, który zadecyduje, czy dzieci zostaną z rodzicami.

Rodzina Szwaków
Fot. Andrzej Monczak / Agencja Gazeta
Rodzina Szwaków
Polska o rodzinie Szwaków usłyszała rok temu, gdy sąd odebrał Różę rodzicom kilka dni po jej narodzinach. Teraz dziewczynka mieszka z trójką rodzeństwa i rodzicami Wiolettą i Władysławem Szwakami w Błotach Wielkich (Wielkopolska). - Zrobił się z niej pulpet, jest zadbana, pielęgniarka nie ma żadnych zastrzeżeń - mówi Weronika Klimuntowska-Nawrocka, kierowniczka Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej we Wronkach.

Sąd, odbierając rok temu dziewczynkę, kierował się informacjami kuratorki nadzorującej rodzinę. Twierdziła, że Szwakowie są niezaradni. Wnioskowała o odebranie rodzicom praw także do trójki starszych dzieci. Za rodziną wstawiła się jednak lokalna społeczność, interweniował rzecznik praw dziecka.

Rodziców zbadali biegli i stwierdzili: "Pozytywnie i właściwie zaspokajają potrzeby emocjonalne małoletnich, w szczególności poczucie przynależności do rodziny, miłości, zainteresowania nimi".

Sąd po dwóch miesiącach oddał niemowlę rodzicom, ale ta decyzja nie była jeszcze ostateczna. Wszczęte rok temu postępowanie o odebranie praw do całej czwórki nadal ciągnie się i dopiero wczoraj odbyła się pierwsza rozprawa.

W Sadzie Rejonowym w Szamotułach zeznawali nauczyciele ze Szkoły Podstawowej w Chojnie, gdzie uczą się Ania, Tomek i Natalia. Sąd zadecydował, że proces będzie się toczył przy drzwiach zamkniętych.

- W szkole nie zauważyliśmy niczego niepokojącego. Nie ma z dziećmi kłopotów wychowawczych. Mają przybory szkolne, podręczniki. Na akademii Natalia śpiewała solo, wszyscy ją podziwiali - powiedziała nam dyrektorka szkoły Małgorzata Jankowska.

Zgodnie z zaleceniem sądu do domu przychodzi opiekunka z pomocy społecznej trzy razy w tygodniu przez dwie godziny.

- Ale pani Wioletta Szwak jest coraz bardziej samodzielna, pierze, gotuje. Dlatego chcemy zmniejszyć liczbę godzin pracy opiekunki, bo często nie ma co robić. Aż jej głupio, bo nie ma co robić, przychodzi i pije kawę - opowiada kierowniczka MGOPS we Wronkach.

Dzięki pomocy wielu ludzi wygląd domu się zmienił - jest nowa łazienka, ogrzewanie, okna, kupiono pralkę.

Co tydzień dom nadzoruje kuratorka. - Jest wciąż dużo zastrzeżeń, rodzina funkcjonuje, bo dostała pomoc, ale potrzebuje ciągłego nadzoru - przekazuje opinie kuratorki rzeczniczka Sądu Okręgowego w Poznaniu Joanna Ciesielska-Borowiec. Uwagi dotyczą m.in. porządku w domu i gospodarstwie. Rzeczniczka przypomina też, że Pogotowie dla Zwierząt w maju odebrało Szwakowi część inwentarza z powodu złych warunków, w sądzie jest w związku z tym akt oskarżenia przeciwko niemu z paragrafu o znęcanie się nad zwierzętami.

A jak kuratorka ocenia opiekę rodziców nad dziećmi? - Tutaj nie ma większych zastrzeżeń - odpowiada Ciesielska-Borowiec.

- Niepokoi mnie, że ta sprawa ciągnie się w sądzie tak długo - mówi adwokat rodziny Małgorzata Heller-Kaczmarska. - Można przecież wyznaczyć kuratora, który będzie nadal nadzorował rodzinę, ale postępowanie w sądzie trzeba jak najszybciej zamknąć. Tu chodzi o dzieci, nie mogą cały czas żyć w lęku, że zostaną odebrane rodzicom.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy