W PiS jak na przystanku tramwajowym Marek Siwiec europoseł
SLD też komentuje decyzję prezesa PiS w sprawie Jakubiak.
Na blogu pisze: - Ależ w tej partii się dzieje! Ruch kadrowy jak na przystanku tramwajowym, tyle, że z tego tramwaju pasażerów wyrzuca motorniczy, a na kolejnych przystankach mało kto chce wsiadać. One week - one message. Migalski pisze list - w całej prasie huczy. Jakubiak broni Migalskiego, zostaje zawieszona - huczy od wczoraj. Kluzik-Rostkowska solidaryzuje się z Jakubiak - będzie huczeć przez następny tydzień. Dodatkowo, nowe ciacho PiS-u, Girzyński, solidaryzuje się z obiema paniami. Po drodze złajano też Poncyljusza. Komitet ds. czystek ma pełne ręce roboty, a uduchowiony Mariusz Błaszczak, z miną Pytii twierdzi, że nic się nie stało.(...) Jest więc potencjał na kolejne odcinki serialu, będzie ckliwie, bo krzywda dotyczy wiernych kobiet. Wiadomo, po której stronie opowiedzą się ludzie. Jednak prezesowi nie o tych ludzi chodzi, tylko o zupełnie innych. Ci, którzy wspierają jego linię, przetrwają. Podobnie jak nieliczne bakterie na dnie oceanu, po globalnym konflikcie nuklearnym.
Ktoś gra, ktoś jest dudą, ktoś jest wydmuchiwany Janusz Palikot też ma
własne przemyślenia na temat sytuacji w partii Kaczyńskiego: - W PiS-ie trwa dramatyczna walka o to kto będzie szefem. Różne grupy grają na Jarosławie jak na dudach, jak na instrumencie. Wydmuchując nim tego czy tamtą z partii, aby przejąć władzę po pogrzebie szefa. Wydmuchiwani nigdy nie zobaczą oblicza wodza. Nie można być naiwnym wierząc w szaleństwo, świętą wojnę, niekontrolowane emocje wszystkich. Ktoś gra, ktoś jest dudą, ktoś jest wydmuchiwany.
Rozprawa z frakcjami rozpoczęta Piotr Śmiłowicz, publicysta "Newsweeka"
uważa, że sprawa Jakubiak to wstęp do wielkiej czystki w PiS: -To sygnał, że w PiS rozpoczęła się rozprawa z frakcjami. Jakubiak była przedstawicielka tzw. grupy muzealnej, czyli tych ludzi w PiS, którzy współpracowali z Lechem Kaczyńskim przy budowie Muzeum Powstania Warszawskiego. Muzealnicy są bodaj najsilniejszą frakcją wśród PiS-owskich liberałów. Odejście z partii Jakubiak - a nie ma wątpliwości, że ta sprawa tak się skończy - spowoduje, że inni przedstawiciele muzealników podążą zapewne jej śladem. Odejdzie też być może Joanna Kluzik-Rostkowska, która sugerowała to już nawet między wierszami w wypowiedzi publicznej. Będzie to oznaczać znaczne osłabienie PiS-owskich liberałów, wręcz ich eliminację. Ale to co się ostatnio dzieje w PiS to uderzenie nie tylko w jedną frakcję. Rozwiązanie gdańskich struktur PiS to cios w Jacka Kurskiego, czyli filar tzw. frakcji "ziobrystów". Finał tych przedsięwzięć jest do przewidzenia.
Prawo i Sprawiedliwość skurczy się o połowę. Kto na tym zyska? Na pewno nie PiS i nie Jarosław Kaczyński.
Prezes zjada swoje dzieci Daniel Passent, publicysta "Polityki"
pisze na blogu: - Wielka czystka-zawieszenie Elżbiety Jakubiak w prawach członkini PiS to dobra nowina. Im więcej ofiar w PiS tym ta partia słabsza, a zagrożenie jakie stwarza dla demokracji - mniejsze. Niech się wzajemnie wymłócą. Szaleństwo, obłęd, amok - to tylko niektóre określenia, jakie nasuwają się na myśl o prezesie PiS. Decyzja J.K. stawia w trudnej sytuacji nie tylko Joannę Kluzik-Rostkowską, ale także co bardziej inteligentnych działaczy PiS, w tym "muzealników", Pawła Kowala i innych. Żeby byli nie wiem jak elastyczni, muszą być świadomi tego, co wyprawia prezes. Mimo, że Elżbietę Jakubiak spotkała niewątpliwa krzywda, mimo, że decyzje prezesa to rozpaczliwa próba zachowania autorytarnej władzy nad partią, pamiętajmy, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Coraz więcej osób zaślepionych w PiS i w prezesie, zrozumie, że Jarosław Kaczyński stanowi zagrożenie dla demokracji już nie tylko w swoim najbliższym otoczeniu, ale w całym kraju. (...)Prezes, jak przystało na fanatyka, zjada swoje własne dzieci. Nikomu nie ufa, jest podejrzliwy i okrutny, jak najgorszy satrapa. Nawet jego najwierniejsi pretorianie nie są wolni od podejrzeń. Nawet największa gorliwość nie daje już alibi. Być może to jest już walka o władzę w PiS - Ziobro (i Kurski) contra "liberałowie". Walka o schedę? Jaka schedę? Scheda kurczy się w oczach, a po przegranych wyborach może jej już w ogóle nie być, bo to, co wyprawia prezes, to naganianie wyborców
PSL i SLD. Przed prawicą trudne dni. Donald Tusk powinien postawić pomnik Kaczyńskiemu. Jarosławowi.
Panie prezesie ma pan deal z Tuskiem? Obserwator z daleka pisze na blogu na salonie24: - Jedna z najwierniejszych współpracownic Lecha Kaczyńskiego, minister w rządzie jego brata, czołowa twarz Prawa i Sprawiedliwości, współtwórczyni kampanii wyborczej prezesa, dzięki której te osiem milionów Polaków zobaczyło Jarosława Kaczyńskiego w roli prezydenta, usłyszała sakramentalne adios. Odjechał Kaczyński, wraz z nim odjechał, wobec braku innej alternatywy, wierny zakon i stąd trwa czyszczenie szeregów. Mocno chaotyczne, mocno zaskakujące i całkowicie nieprzewidywalne. Skoro wywala się czołowe twarze, to rozwój wydarzeń może być jeszcze bardziej ciekawy. Kto następny ? Teraz to pytanie jest zupełnie zasadne. Kluzik - Rostkowska ? Poncyliusz ? To chyba już w tej sytuacji pewniacy do odstrzelenia. No cóż...Platforma może jeszcze bardziej zacierać ręce. Im więcej Macierewiczów, Karskich, Suskich i Błaszczaków, tym bardziej Tusk i spółka mogą spać spokojnie. Aż się ciśnie na usta pytanie do Jarosława Kaczyńskiego. Prezesie, czy pan ma jakiś deal z Tuskiem?
W PiS muszą pozostać ludzie bezwzględnie wierni Edmund Dantes inaczej postrzega działania prezesa PiS. Na blogu pisze: - Może to i była dobra kobieta, ale jej płaczliwość, trzęsący się głos i ogólnie emanująca kobieca słabość była jednym wielkim nieporozumieniem w starciach z platformerskimi fighterami takimi jak Palikot, Kutz czy Niesiołowski.(...)Ostatnio, kiedy cała "polska" polityka nastawiła się na dokopywanie Jarosławowi Kaczyńskiemu, pani Jakubiak nagle wykazała się stosowną do sytuacji odwagą i wypowiedziała się po stronie krytyków J.K., jak również przeciwko Zbigniewowi Ziobro. Szkoda, że w kampanii nie wykazywała się odpowiednią do sytuacji odwagą. Także ostatnio jakoś nie słyszeliśmy jej głosu atakującego uczestników nagonki na J.K. i PiS. Całym sercem popieram takie działania, które zrobią porządek w PiS-ie z fałszywymi przyjaciółmi. W partii muszą pozostać ludzie bezwzględnie wierni, po to, żeby wtedy, kiedy PiS zdobędzie władzę, nie okazało się, że za chwilę z partii odejdzie ileś posłów, którzy w cichości ducha wspierają PO.
Kto następny? Lascala na swoim blogu apeluje do działaczy PiS: - Kto następny do odstrzału? - pytają ci, którzy odważyli się we własnym, partyjnym gronie mniej lub bardziej krytycznie wypowiedzieć o tym, co dzieje się w partii, szczerze skomentować zachowanie i decyzje Jarosława Kaczyńskiego oraz dryfowanie partii w kierunku absurdu. Zwracam się do Was, członkowie PiS na Salonie24, a wiem, że jest ich tu trochę - czy tak sobie wyobrażaliście sobie tą partię, jak do niej wstępowaliście, niektórzy całkiem przecież niedawno bo już po katastrofie smoleńskiej? Czy uznajecie kierunek, jaki obrała partia po wyborach prezydenckich i ewolucje dokonywane przez jej lidera za słuszne, rokujące sukces partii w najbliższych wyborach samorządowych i parlamentarnych? Czy nie wydaje się Wam, że obłęd w jaki popada prezes, przy akompaniamencie zauszników pragnących robić karierę na jego plecach, by gdy do końca dokona się jego upadek mogli wspiąć się na leżącym po władzę; czy ten obłęd nie stał się już w najwyższym stopniu niepokojący nie tylko dla PiS, ale i jego samego, a nawet wręcz śmiertelnie niebezpieczny?Wiem, że te pytania pozostaną bez odpowiedzi, bo strach przed konsekwencjami zamknie Wam teraz usta. Odpowiedzcie więc sobie na te pytania w Waszej głowie, nieszczęśni członkowie PiS. A potem wyciągnijcie właściwe wnioski.
Gdyby Lech Kaczyński żył, nie pozwoliłby bratu na to, co wyprawia Wiktor Kornhauer atakuje prezesa PiS na blogu: - Coraz częściej nachodzą mnie podejrzenia, że Kaczyński - niegdyś autor trafnych analiz na temat realiów Polski postkomunistycznej - dziś próbuję oddziaływać na rzeczywistość z jakiegoś zamkniętego bytu wewnętrznego, w którym starannie odizolował się od świata zewnętrznego. Brzmi to jak paradoks ale niestety jest prawdopodobne. Szef Prawa i Sprawiedliwości zbyt często niszczy swój sukces dokonując nieoczekiwanych wolt dosłownie w ostatnich chwilach. Pod tym względem jest niczym Uroboros, który w nieskończoność połyka swój własny ogon. Elżbieta Jakubiak była długoletnią współpracownicą Lecha Kaczyńskiego i zaangażowaną obrończynią wizerunku obu braci Kaczyńskich. Ostatnia dygresja jaka mi przychodzi do głowy to ta, że gdyby Lech Kaczyński dzisiaj żył to raczej nie pozwoliłby swojemu bratu na to co ten wyprawia.