http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Prymas Belgii krył biskupa pedofila

Tomasz Bielecki, Bruksela
2010-09-09, ostatnia aktualizacja 2010-09-08 17:55

Kardynał Godfried Danneels bije się w piersi za swój "poważny błąd" w sprawie głośnego skandalu pedofilskiego. - Powinienem zażądać odwołania biskupa oskarżonego o molestowanie. Nie zrobiłem tego - przyznaje emerytowany prymas Belgii.

Kardynał Godfried Danneels
Fot. Yves Logghe AP
Kardynał Godfried Danneels
Kard. Danneels odnosi się byłego biskupa Brugii Rogera Vangheluwego, który wiosną podał się do dymisji po publicznym wyznaniu, że w przeszłości jako zwykły ksiądz, a następnie biskup molestował niepełnoletniego krewniaka.

Belgijskie gazety ujawniły przed tygodniem nagrania kilku rozmów między Danneelsem oraz dorosłą już ofiarą biskupa Vangheluwego, które są druzgocącym zapisem prób zatuszowania winy biskupa oraz zamknięcia ust jego ofierze.

"Biskup Brugii i tak odejdzie za rok na emeryturę. Myślę, że ani dla ciebie, ani dla niego nie byłoby dobre rozgłaszanie tej sprawy. Po co obrzucać go teraz błotem?" - mówił kardynał w kwietniu tego roku, ostrzegając ofiarę przed próbami "szantażowania" Kościoła. Molestowany w dzieciństwie mężczyzna ze zdziwieniem pytał kardynała, dlaczego ma więcej współczucia dla losów biskupa, a nie ofiary. "To przecież on nurzał mnie w błocie, od kiedy miałem pięć lat" - mówi na nagraniach, których autentyczność potwierdził rzecznik Danneelsa.

W kolejnym spotkaniu uczestniczył też biskup oskarżony o molestowanie oraz rodzina ofiary. Biskup pokajał się, ale kard. Danneels nadal postulował, aby sprawa pozostała tajna.

Te plany pokrzyżował dopiero jeden z krewnych ofiary, który opisał całą sprawę w mailach do wszystkich biskupów Belgii i zażądał szybkiej dymisji biskupa Vangheluwego.

Kard. Danneels we wczorajszych wywiadach dla kilku belgijskich gazet mówi o swej naiwności oraz strachu przed ewentualną pułapką, którą miały być zarzuty dotyczące zdarzeń sprzed dwóch dekad, ale jednocześnie wyznaje swą winę. - Powinienem zrobić więcej w tej sprawie - mówi.

Nagrania kard. Danneelsa wstrząsnęły belgijskim Kościołem, tym bardziej że dotyczą okresu, kiedy Benedykt XVI i europejskie episkopaty wzywały do radykalnego oczyszczenia z grzechów pedofilii i zerwania z próbami ratowania wizerunku Kościoła kosztem krycia przestępców. Pokazują też, że tuszowanie skandali nie jest obce hierarchom o bardzo różnych poglądach na współczesny świat. O ile bowiem bp Vangheluwe słynął z tyrad przeciw "cywilizacji śmierci", gejom czy in vitro, o tyle kard. Danneels (był prymasem do stycznia 2010 r.) uchodził za jednego z najważniejszych rzeczników tego nurtu katolicyzmu, który miał odwagę publicznie krytykować wybór kard. Josepha Ratzingera na papieża.

Choć Danneels był do niedawna bardzo lubiany przez nawet mocno zeświecczonych Belgów, to większość polityków i mediów stanęła w czerwcu murem za policją, kiedy ta przeszukała mieszkanie kardynała oraz przejęła jego laptop w poszukiwaniu śladów krycia księży pedofilów. Belgijski sąd w najbliższych dniach zdecyduje, czy przeszukania u kardynała (ale też w grobowcach jego poprzedników, gdzie nie odkryto żadnych tajnych dokumentów) były zgodne z prawem.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    18 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':