Posłowie prorosyjskiej Partii Regionów, komunistów i Blok Łytwyna, którzy w marcu przejęli władzę w Kijowie, złożyli we wtorek w Radzie Najwyższej projekt ustawy "O językach Ukrainy". Ma ona chronić "języki regionalne" tam, gdzie posługuje się nimi nie mniej niż 10 proc. mieszkańców.
Oddzielny artykuł poświęcono w ustawie właśnie językowi rosyjskiemu, bo aż 33 proc. mieszkańców Ukrainy uważa go za język ojczysty, a 75 proc. mówi nim płynnie. W praktyce nowe prawo ma zrównać rosyjski z ukraińskim. Kiedy wejdzie w życie, rosyjski będzie oficjalnym językiem w urzędach, sądach czy szkołach, bo praktycznie w każdej części Ukrainy mieszka co najmniej 10-proc. populacja posługująca się tym językiem. To ważne, bo oficjalne nadanie rosyjskiemu statusu drugiego języka państwowego wymagałoby - zgodnie z ukraińskim prawem - przeprowadzenia referendum.
Według posłów koalicji ustawa to tylko potwierdzenie Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych, ratyfikowanej przez Ukrainę w 2005 r. Opozycja twierdzi, że nowe prawo może zagrozić językowi ukraińskiemu, a nawet jedności ukraińskiego państwa. Ukraiński jest bowiem najbardziej popularny na zachodzie kraju, a rosyjski na wschodzie.
Spór o język rosyjski na Ukrainie trwa od lat. Po wygranych przez Wiktora Juszczenkę wyborach prezydenckich w 2004 r. rozpoczął się proces wypierania rosyjskiego z życia publicznego. Komitet Telewizji i Radia Ukrainy nakazał tłumaczenie wszystkich filmów na ukraiński, a rząd zlikwidował klasy rosyjskojęzyczne w większości szkół.
Ludzie w obecnych władzach Ukrainy pochodzą głównie ze wschodu kraju i są na ogół rosyjskojęzyczni. Wybrany w 2010 r. prezydent
Wiktor Janukowycz uczy się ukraińskiego od kilku lat. Premier Mykoła Azarow słabo mówi w "ojczystym języku", ale też obiecał się go nauczyć.
Lokalni politycy wyprzedzili już posłów z Kijowa. Wczoraj radni okręgu zaporoskiego postanowili, że rosyjski już teraz będzie językiem regionalnym, i unieważnili ograniczenia na używanie rosyjskiego w mediach i szkołach.
Opozycja zapowiedziała zaskarżenie decyzji radnych w sądzie. - Już wcześniej w regionach próbowano zrobić z językiem rosyjskim to samo, ale sędziowie za każdym razem uchylali lokalne prawo, bo jest sprzeczne z konstytucją - mówi Wiktor Woronienkow z partii Swaboda.
Dla Gazety prof. Myrosław Popowycz ukraiński filozof i politolog Wprowadzanie rosyjskiego do życia publicznego jest szkodliwe, bo przyczynia się do pogłębienia podziału kraju na wschód i zachód. W skrajnej sytuacji, gdyby doszło do referendum w sprawie ustanowienia rosyjskiego drugim językiem urzędowym, mogłoby się ono skończyć rozpadem Ukrainy. Dla mnie sprawa z rosyjskim to próba odwrócenia uwagi od problemów z demokratyzacją kraju choćby dlatego, że wiele osób popierających Janukowycza jest ukraińskojęzycznych.