http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Ukraina może też mówić po rosyjsku

Iwona Gal
2010-09-09, ostatnia aktualizacja 2010-09-08 17:49

Posłowie rządzącej koalicji chcą zrównać język ukraiński z rosyjskim. Tym ostatnim na co dzień posługują się m.in. prezydent Wiktor Janukowycz i premier Mykoła Azarow.

ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Posłowie prorosyjskiej Partii Regionów, komunistów i Blok Łytwyna, którzy w marcu przejęli władzę w Kijowie, złożyli we wtorek w Radzie Najwyższej projekt ustawy "O językach Ukrainy". Ma ona chronić "języki regionalne" tam, gdzie posługuje się nimi nie mniej niż 10 proc. mieszkańców.

Oddzielny artykuł poświęcono w ustawie właśnie językowi rosyjskiemu, bo aż 33 proc. mieszkańców Ukrainy uważa go za język ojczysty, a 75 proc. mówi nim płynnie. W praktyce nowe prawo ma zrównać rosyjski z ukraińskim. Kiedy wejdzie w życie, rosyjski będzie oficjalnym językiem w urzędach, sądach czy szkołach, bo praktycznie w każdej części Ukrainy mieszka co najmniej 10-proc. populacja posługująca się tym językiem. To ważne, bo oficjalne nadanie rosyjskiemu statusu drugiego języka państwowego wymagałoby - zgodnie z ukraińskim prawem - przeprowadzenia referendum.

Według posłów koalicji ustawa to tylko potwierdzenie Europejskiej Karty Języków Regionalnych lub Mniejszościowych, ratyfikowanej przez Ukrainę w 2005 r. Opozycja twierdzi, że nowe prawo może zagrozić językowi ukraińskiemu, a nawet jedności ukraińskiego państwa. Ukraiński jest bowiem najbardziej popularny na zachodzie kraju, a rosyjski na wschodzie.

Spór o język rosyjski na Ukrainie trwa od lat. Po wygranych przez Wiktora Juszczenkę wyborach prezydenckich w 2004 r. rozpoczął się proces wypierania rosyjskiego z życia publicznego. Komitet Telewizji i Radia Ukrainy nakazał tłumaczenie wszystkich filmów na ukraiński, a rząd zlikwidował klasy rosyjskojęzyczne w większości szkół.

Ludzie w obecnych władzach Ukrainy pochodzą głównie ze wschodu kraju i są na ogół rosyjskojęzyczni. Wybrany w 2010 r. prezydent Wiktor Janukowycz uczy się ukraińskiego od kilku lat. Premier Mykoła Azarow słabo mówi w "ojczystym języku", ale też obiecał się go nauczyć.

Lokalni politycy wyprzedzili już posłów z Kijowa. Wczoraj radni okręgu zaporoskiego postanowili, że rosyjski już teraz będzie językiem regionalnym, i unieważnili ograniczenia na używanie rosyjskiego w mediach i szkołach.

Opozycja zapowiedziała zaskarżenie decyzji radnych w sądzie. - Już wcześniej w regionach próbowano zrobić z językiem rosyjskim to samo, ale sędziowie za każdym razem uchylali lokalne prawo, bo jest sprzeczne z konstytucją - mówi Wiktor Woronienkow z partii Swaboda.

Dla Gazety

prof. Myrosław Popowycz

ukraiński filozof i politolog

Wprowadzanie rosyjskiego do życia publicznego jest szkodliwe, bo przyczynia się do pogłębienia podziału kraju na wschód i zachód. W skrajnej sytuacji, gdyby doszło do referendum w sprawie ustanowienia rosyjskiego drugim językiem urzędowym, mogłoby się ono skończyć rozpadem Ukrainy. Dla mnie sprawa z rosyjskim to próba odwrócenia uwagi od problemów z demokratyzacją kraju choćby dlatego, że wiele osób popierających Janukowycza jest ukraińskojęzycznych.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    14 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':