Agnieszka Kublik: Agencja AP donosi, że funkcjonariusze CIA Albert i jego przełożony Mike używali brutalnych metod przesłuchań wobec terrorysty Abda al-Rahima al-Nashiriego, gdy ten siedział w tajnym więzieniu CIA na terenie Polski. Po raz pierwszy mamy konkrety: kto, kogo, jak i gdzie torturował. Janusz Zemke, wiceminister obrony w rządzie Leszka Millera, dziś eurodeputowany
SLD: To jest silnie niepokojący przeciek z dokumentu CIA. To jest kolejna informacja, którą powinna się zająć nasza prokuratura. Moim zdaniem możliwe są dwie hipotezy.
Pierwsza: te informacje mogą być nieprawdziwe, bo ośrodek, gdzie byli przetrzymywani więźniowie mógł być gdzieś blisko polskiej granicy, ale nie w Polsce. Udokumentowano takie więzienia na Litwie i w Rumunii. Może chodzi o jeszcze jeden, blisko naszej granicy, ale poza nią?
Druga: Polska zawarła z
USA porozumienie o współpracy w walce z terroryzmem, a jedna ze stron tego porozumienia się z niego nie wywiązała, bo robiła rzeczy, które tym porozumieniem nie były objęte. Ale zastrzegam: to tylko hipoteza, ja żadnych konkretnych dowodów w tej sprawie nie mam.
Amerykanie mogliby tam torturować więźniów bez naszej wiedzy, tylko wtedy gdyby polski rząd zgodził się na powstanie na polskim terytorium bazy całkowicie kontrolowanej przez Amerykanów. - Akurat ja nie mam żadnej wiedzy na ten temat, bo dotyczy to współpracy amerykańskich i polskich służb specjalnych, ale cywilnych, a ja się zajmowałem wojskowymi. Ale mnie się to wydaje dość mało prawdopodobne. Ktoś, kto by takie porozumienie podpisał, byłby co najmniej naiwny.
Ale nie dopuszczam myśli, że ktoś mógłby wyrazić zgodę na tajne więzienia, w którym agenci obcego wywiadu torturują więźniów...
...ktoś, czyli ówczesny premier Leszek Miller i prezydent Aleksander Kwaśniewski... - ...i dlatego nie dopuszczam takiej myśli. W Polsce żadnej tajemnicy długo utrzymać się nie da, więc gdyby coś było na rzeczy, już dawno kolejne rządy by to ujawniły. Ale nigdy w takich sytuacjach nie mówię "nigdy".
Do tej pory były jedynie poszlaki, nie dowody, że więźniowie byli przytrzymywani właśnie w Polsce. Mam na myśli zeznanie złożone przez Khalida Sheikha Mohammeda przed przedstawicielami Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, że dostał butelkę wody mineralnej z nalepką, na której nie do końca zdarty adres strony internetowej kończył się literkami "pl". Mówił też, że tam, gdzie był więziony widział śnieg i że było ogrzewanie starego typu, czyli kaloryfery. - To prawda, ale byłbym ostrożny, bo to jest najprawdopodobniej przeciek z wnętrza CIA. Tym bardziej byłbym ostrożny, że AP nie cytuje fragmentów raportu, a jedynie go omawia. To jest więc element dyskusji, która wokół tej sprawy toczy się w Stanach. Czy agenci Albert i Mike, którzy zostali ukarani naganą, powinni ponieść poważniejsze konsekwencje, czy agent Albert powinien teraz szkolić funkcjonariuszy CIA? Nowy rząd postanowił zerwać z tymi nagannymi praktykami tortur i ten przeciek wpisuje się w spory w tej sprawie.
W Polsce toczy się śledztwo. Prokuratura powinna być bardzo zdeterminowana, by to jak najszybciej wyjaśnić. Powinna natychmiast zwrócić się do Amerykanów o ten raport i o pomoc prawną w przesłuchaniu obu b. agentów CIA.
A może to był przeciek kontrolowany? Do tej pory Amerykanie zamazywali słowo "Polska" w swoich dokumentach, bo byli lojalni wobec swojego sojusznika, ale teraz postanowili ujawnić prawdę na fali rozrachunku z nielegalnymi torturami? - Być może coś się dzieje w samym CIA, może wojują między sobą jakieś frakcje, jak to w służbach i stąd ten przeciek? Dlatego zalecam daleko posuniętą ostrożność wobec tych rewelacji.