http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Płyniemy czy toniemy, Unio?

Jacek Pawlicki
2010-09-08, ostatnia aktualizacja 2010-09-08 00:16

Szef Komisji Europejskiej José Manuel Barroso wygłosił wczoraj pierwsze przemówienie "o stanie Unii". I odtąd, jak prezydent USA w Kongresie, ma przemawiać w europarlamencie co roku

Jacek Pawlicki
fot. AG
Jacek Pawlicki
Ten zwyczaj wprowadził traktat lizboński. Jednak przewodniczący Komisji nie ma takiej władzy jak prezydent USA. Bez pomocy 27 rządów krajów UE i pozostałych instytucji nie jest w stanie wcielić w życie swego programu, choćby nie wiem jak był słuszny i potrzebny.

Problemem Europy, którego nie rozwiązał traktat z Lizbony, jest brak silnego przywództwa. Komisja utraciła je na rzecz przewodniczącego Rady Europejskiej Hermana van Rompuya. Jego władza rośnie dzięki poparciu stolic UE. Sam van Rompuy woli pozostawać w cieniu, ale to on rozgrywa europejskie karty w sprawach gospodarczych. Tradycyjnie rozpycha się też Parlament Europejski.

Brukseli ta konkurencja między instytucjami nie robi dobrze. Za dużo energii idzie na walkę o wpływy. Barroso słusznie mówił wczoraj: "Albo będziemy płynąć wspólnie, albo utoniemy osobno!".

Europa powoli wychodzi z kryzysu. Wiele rządów zdecydowało się na cięcia wydatków. Czas na wspólne europejskie pomysły. Barroso wymienia kilka - od euroobligacji po lepsze wydawanie wspólnych pieniędzy.

Ostatnia chwila, aby unijne instytucje schowały ambicje do kieszeni i zaczęły bez zgrzytów robić coś razem dla Europejczyków.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    8 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':