- Czy zapisze się pan do ruchu poparcia Janusza Palikota? - Chciała wiedzieć prowadząca program
Monika Olejnik. - Nie, nie wybieram się tam - natychmiast odpowiedział Schetyna. To, że obaj politycy się nie lubią od dawna nie jest tajemnicą. Ruch Palikota marszałek nazywa happeningiem politycznym, który poseł PO tworzy, by "dalej bawić się udziałem w polityce". - Nie wiem nawet jak fizycznie ten happening w Sali Kongresowej (Palikot organizuje go 2 października -red.) miałby wyglądać. Czy to będzie wspólne przebieranie się czy melorecytacja - kpił w TVN24.
- Stwierdził, że wierzy w sondaże, a te ewentualnej partii Palikota dają wynik w granicach błędu statystycznego. - Palikot jest interesujący, bo jest w PO. Jeżeli założy własną partię, zainteresowanie nim zniknie - dodał. Nie chciał komentować wpisu z bloga Palikota, w którym ten pisał: - Odnowiono strój matki boskiej w sanktuarium częstochowskim. W szatę wmontowano fragment TU-154, w którym zginął prezydent
Lech Kaczyński. Tak!!! Na Jasnej Górze, w sercu polskiego katolicyzmu! Lech Kaczyński, który - jak wszystko na to wskazuje - jest współodpowiedzialny za śmierć i katastrofę - zbezcześcił to święte miejsce.
Schetyna przypomniał jedynie, że wiele skarg wpłynęło do PO na Palikota. I że jeszcze we wrześniu zajmie się nimi sąd koleżeński partii. - To nie jest dla mnie prawdziwa polityka. To nie mieści się w kanonach języka, którym chcemy się posługiwać. Nie powinniśmy zostawiać tego bez odpowiedzi. Robi na rachunek Platformy. Jeśli chce to robić na własny rachunek, ma do tego prawo, jest wolny kraj. Ale wtedy powinien to robić poza Platformą Obywatelską - skomentował Schetyna.
Kaczyńskiemu udało się nabrać miliony ludzi Grzegorz Schetyna ocenił też zachowanie lidera
PiS. - To co dzieje się po wyborach, ten język Jarosława Kaczyńskiego, to w jaki sposób artykułuje myśli, odbieram to tak jakby koniecznie chciał odrobić to, czego nie powiedział. Nadrobić stracony czas kampanii wyborczej. Jakby żałował słów, które wtedy mówił. Teraz jakby to nadganiał. I robi to w sposób dla mnie absurdalny. Zamyka się w getcie ludzi, którzy operują językiem nienawiści, wrogości i agresji. Nie wiem czemu to ma służyć. Czy on rzeczywiście boi się o przyszłość swojej partii czy on ją betonuje w taki sposób, żeby nie była dostępna. Nie rozumiem tego - mówił Schetyna. I pytał retorycznie: - Co dziś by się stało, gdyby to był język prezydenta RP? Gdyby okazało się, że ta kampania kłamstw, udawania i zakłamania przyniosła skutek? Co by się stało gdybyśmy wybrali prezydentem Jarosława Kaczyńskiego? To mnie przeraża, że w tej kampanii udało się Jarosławowi Kaczyńskiemu nabrać miliony ludzi.
Schetyna przyznał, że raczej nie będzie w przyszłym roku wcześniejszych wyborów parlamentarnych ze względu na polska prezydencję w UE, która zacznie się 1 lipca i potrwa do końca roku. - Musielibyśmy zrobić wybory w marcu, żeby można było ukonstytuować rząd, który przygotowywałby się do prowadzenia prezydencji. Chyba bardziej bezpieczny jest wariant wyborów w normalnym terminie, w listopadzie - ocenił. I dodał: - Jest tylko pytanie czy jesteśmy w stanie przeżyć kampanię wyborczą w dobrym stylu?