Rozmowa z Tadeuszem Cymańskim, europosłem PiS Marek Wąs: Podoba się panu list Jarosława Kaczyńskiego? Tadeusz Cymański: Święty Tomasz z Akwinu mówił, cytuję z pamięci: w tym, co konieczne, jedność, w tym, co wątpliwe, wolność, a we wszystkim miłość.
Czyli się nie podoba. - Tak nie powiedziałem.
Prezes żąda od działaczy PiS lojalności bez względu na okoliczności. - Tezy zawarte w liście Jarosława Kaczyńskiego są uniwersalne. W takiej organizacji jak partia polityczna lojalność jest niezbędna. Zgadzam się. Sztuka polega na tym, żeby zachowując jedność, nie ograniczać prawa do wewnątrzpartyjnej krytyki. Bo to jest ożywcze, inspirujące, w różnorodności tkwi siła.
Moglibyśmy nie posługiwać się aluzjami? - Proszę bardzo. Ja uważam, że kara, która spotkała Marka Migalskiego - wykluczenie z delegacji PiS w Parlamencie Europejskim - była okrutna. Poznałem go w Brukseli. To ciepły, zaangażowany ideowo człowiek. Takich ludzi nam potrzeba.
Może forma, w której przedstawił swoje zastrzeżenia wobec taktyki PiS, nie była właściwa, ale jestem pewien, że nie miał złych intencji. Jak mówił inny mędrzec, nawet nierozważni i nieroztropni mają swoją opowieść. Warto ich słuchać.
Na czym polegała nieroztropność Migalskiego? Na wstępie swojego listu zaznaczył, że Kaczyński jest geniuszem. - Ale niepotrzebnie wyszedł ze swoimi uwagami na zewnątrz. Trwa polityczna walka PiS z PO, wiadomo że druga strona wykorzysta każdą naszą słabość. Liberalna infekcja zaraża coraz więcej ludzi. Marek powinien o tym pamiętać i swoje uwagi przedstawić na forum partii.
Może nie miał innego wyjścia? - Wie pan, że ja staram się zachować dobre relacje ze wszystkimi, nie dolewam oliwy do ognia. Nie mam silnych relacji z silnymi osobami w polityce, więc na pana pytanie nie odpowiem. Ale znam zasady, że jak masz pretensje do kolegi w szkole, to najpierw rozmawiasz z nim, potem z wychowawcą, a na koniec z dyrektorem szkoły. To są sportowe zasady, które powinny obowiązywać też w polityce.
To broni pan Migalskiego czy nie? - Uważam, że usuwanie ludzi z jakiegokolwiek grona jest ostatecznością. Ja mam miękką rękę i do karania jest mi daleko. Wniosek o ukaranie Marka Migalskiego złożył profesor Ryszard Legutko i kilka innych osób. Ja się pod tym nie podpisałem, bo ważniejsze od tego, czy Marek miał słuszność, ma dla mnie jego charakter. Każdy człowiek ma prawo wystąpić w obronie swoich zasad, on tak zrobił.
I wkurzył prezesa Kaczyńskiego - Nie zgadzam się z tezą, że ktoś jest z gruntu podejrzany albo dziwny. Jak ktoś zawinił, niech spotka go kara, ale trzeba rozróżnić surowość od okrucieństwa.
Długo pan w PiS nie zostanie. - Probierzem przyzwoitości nie jest dla mnie lojalność wobec konkretnego człowieka, tylko wobec zasad. Program PiS, program solidarnego państwa jest moim programem, więc o przyszłość się nie boję. Teraz zabiegam w Brukseli o dyrektywy wydłużające urlopy macierzyńskie. W polskich warunkach PiS jest obecnie jedyną alternatywą wobec liberałów. A
Jarosław Kaczyński jedyną osobą, która scala tą partię.
Właśnie rozwiązał struktury partii na Pomorzu. To policzek dla pana i Jacka Kurskiego. - Nie na zasadzie polemiki, tylko wyjaśnienia, chciałbym sprostować parę rzeczy o pomorskim PiS. To nieprawda, że w Malborku partia ma sześciu członków, ma 39. Nieprawda, że w powiatowych strukturach nic się nie dzieje. Od roku obaj z Jackiem pracujemy za granicą, a szefową partii na Wybrzeżu jest pani Hanna Foltyn-Kubicka. Jest mi przykro, że dotarły do niej nieprawdziwe informacje. Jak je wykorzystała, jest już tajemnicą jej serca.