Postulator procesu beatyfikacyjnego
Jana Pawła II ks. Sławomir Oder ujawnił nieznane szczegóły z życia
papieża. Jego książka "Dlaczego święty" (współautorem jest włoski dziennikarz Saverio Gaeta) właśnie ukazała się w Polsce. Wczoraj w Warszawie ks. Oder opowiadał o jej kulisach i postępach w procesie beatyfikacyjnym Jana Pawła II.
W tomie znalazły się wypowiedzi 114 świadków zawarte w tzw. positio, czyli najważniejszym dokumencie w procesie beatyfikacyjnym. Wynika z nich, że papież bywał niezadowolony z nominacji w Kościele i czuł się wprowadzony w błąd przez kurię rzymską, która doradzała mu kandydatów na ważne stanowiska. "Jeżeli mnie okłamali, przegrali. To nie ja kieruję Kościołem, lecz Jezus Chrystus" - tak wedle relacji jednego ze świadków powiedział raz półgłosem w drodze do kaplicy. Któryś z jego przyjaciół słyszał też, jak chłodno wyraża się o kurii. Na uwagę, że przecież to on wybiera, papież odparł: "Nie jest łatwe znalezienie odpowiednich osób".
Gospodyni domowa kard. Wojtyły z czasów krakowskich opowiedziała z kolei o jego lekceważeniu dóbr materialnych. Jako arcybiskup krakowski do tego stopnia zaniedbywał garderobę, że zamiast kupić letnie koszule, uciął rękawy w starych. Kupując mu rzeczy, współpracownicy musieli uciekać się do podstępu. Żeby mieć pewność, że kardynał nie rozda ubrań ubogim, zanim mu je dali, brudzili i prali, żeby wyglądały na używane.
Gdy w Stanach Zjednoczonych przyszły papież dostał w prezencie luksusowego forda, wkrótce wymienił go na wołgę. Tłumaczył, że nie chce jeździć samochodem "zbyt ładnym".
Książka rzuca więcej światła na etap procesu beatyfikacyjnego zakończony w grudniu, kiedy Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności cnót Jana Pawła II, ale nie wyjaśnia, co z dalszym etapem procesu beatyfikacyjnego.
Ks. Oder zapewnił wczoraj, że jako cud potrzebny do
beatyfikacji w dalszym ciągu rozpatrywany jest - na razie przez komisję lekarzy - przypadek uzdrowienia z choroby Parkinsona francuskiej zakonnicy. O medialnych spekulacjach, jakoby lekarze nie potwierdzili medycznej niewytłumaczalności wyzdrowienia, ks. Oder powiedział, że "w większości nie mają podstawy faktycznej", choć dodał, że teoretycznie jest możliwe, aby jako cud zaczęto badać zupełnie inny przypadek.
Ale odpowiedzi na pytanie o datę beatyfikacji ks. Oder unikał. Nieoficjalnie wiadomo, że kwiecień 2011 r., czyli szósta rocznica śmierci papieża, jest coraz mniej prawdopodobny, i stanowczo zdementował pogłoski, jakoby ujawniane ostatnio skandale pedofilskie w Kościele, których tuszowanie zarzuca się współpracownikom Jana Pawła II, mogą opóźnić
beatyfikację: - W procesie zostały zbadane wszystkie aspekty historyczne pontyfikatu, co pozwoliło na uznanie heroiczności cnót Jana Pawła II, a zatem i ta problematyka została wzięta pod uwagę - podkreślił. Wedle ks. Odera proces nie jest spowolniony.
Saverio Gaeta wyjaśniał, że cud jest badany tak skrupulatnie, żeby uniknąć późniejszych oskarżeń o zaniedbania i "żeby nikt nie powiedział, że
Jan Paweł II miał ułatwioną drogę na ołtarze".
Ks. Oder tłumaczył też wczoraj, dlaczego Jan Paweł II był gotów ustąpić z urzędu w razie ciężkiej choroby. "Dlaczego święty" zawiera niepublikowane dotąd dokumenty, które na to wskazują.
- To oznaka wielkiej odpowiedzialności papieża za sprawowany urząd, poza tym papież wprost napisał, że idzie tu drogą Pawła VI, który również wyraził taką wolę - mówił postulator procesu beatyfikacyjnego. Gdy kilka miesięcy temu książka ukazała się we Włoszech, ta informacja wywołała poruszenie, bo w Watykanie konsekwentnie zaprzeczano, by papież rozważał ustąpienie. Tymczasem w liście z 1994 r., który prawdopodobnie miał być odczytany kardynałom, papież pisał: "Wyjawię wam, że kiedy dwa lata temu zarysowała się możliwość, że nowotwór, na który musiałem być operowany, okaże się złośliwy, pomyślałem, iż Ojciec, który jest w niebie, zechce sam rozwiązać zawczasu ten problem. Ale tak się nie stało". I tłumaczył, że z tego powodu zapisał "swoją wolę, by zrezygnować z sakralnego i kanonicznego urzędu rzymskiego papieża w przypadku choroby uznanej za prawdopodobnie nieuleczalną i która uniemożliwiłaby mi sprawowanie (w sposób dostateczny) posługi Piotrowej. A pięć lat wcześniej oprócz nieuleczalnej choroby jako możliwe powody dymisji wymienia "inną ciężką lub długotrwałą trudność".
Ks. Oder zdecydował się też ujawnić list otwarty Jana Pawła II do zamachowca Mehmeta Alego Agcy. Papież miał go odczytać w październiku 1981 r., czyli pięć miesięcy po zamachu, ale zrezygnował, prawdopodobnie dla dobra śledztwa. Na dwóch stronach rękopisu z wielkim znakiem "X" u góry papież nazywa niedoszłego mordercę "Bratem" i przebacza mu, podkreślając, że przebaczenie to warunek, "aby ludzie nie zostali przeciwstawieni sobie jako wrogowie".
- Jan Paweł II był mistykiem - przekonywał ks. Oder. Ma o tym też świadczyć zdarzenie w książce określone jako "nieco ekstrawaganckie". W 1992 r. w Pordenone we Włoszech papież długo przed mszą nie wracał z toalety. Zaniepokojony współpracownik poszedł sprawdzić, co się stało, i spostrzegł papieża klęczącego w łazience, opartego o umywalkę.