http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

WWW, co Terlikowski proponuje Napieralskiemu

Agata Kondzińska
2010-09-07, ostatnia aktualizacja 2010-09-07 23:06

Czyli wyszukane w sieci 7 września 2010 r.

Agata Kondzińska
fot. AG
Agata Kondzińska
Palikot o Mogalskim trochę nie na temat

Poseł PO Janusz Palikot na swoim blogu pisze o europośle Marku Migalskim, który za krytykę Jarosława Kaczyńskiego musi odejść z frakcji PiS w Parlamencie Europejskim. Palikot pisze o wyrzuceniu Migalskiego z PiS, w którym on nigdy nie był. A pisze tak: - Bycie w PiS-ie nie zależy od niczego innego tylko od widzi mi się prezesa. Migalski niczego nie ukradł, nie okłamał, nie złamał żadnych zasad, nie oszukiwał wyborców (w przeciwieństwie do JK), a musiał odejść. Jedyne co zrobił to to, że skrytykował publicznie szefa. Czy w takim przypadku sądy nie powinny zakazać działalności takiej partii jak PiS? Czy to zgodne z prawem? Przecież partie są utrzymywane przez obywateli i żyjemy w państwie prawa! Z partii nie można wylatywać tylko dlatego, że się ma inne zdanie niż szef! Brak demokracji w partiach prowadzi ostatecznie do braku demokracji w ogóle!

Jak Buzek salę obrad w PE chciał zapełnić

Europoseł SLD Marek Siwiec na swoim blogu pisze o dzisiejszym wystąpieniu przewodniczącego Komisji Europejskiej "O stanie Unii". - Parlament Europejski nie różni się specjalnie od parlamentów krajowych, u nas też jest niezwykle trudno zapełnić salę posłami. Tu (często) większość posłów przesiaduje w swoich pokojach i śledzi obrady za pośrednictwem wewnętrznej telewizji. Jerzemu Buzkowi podpowiedziano - wydawałoby się - prosty sposób na zagwarantowanie frekwencji podczas dzisiejszego przemówienia Barroso: za pośrednictwem elektronicznych przycisków miał sprawdzać obecność posłów na sali, a nieobecnych karać pieniężnie. Absurdalność tej propozycji najcelniej określiła w kuluarach deputowana z Niemiec: - Też bym chciała, aby wszyscy słuchali mnie podczas mojego przemówienia, a zwłaszcza Jerzy Buzek!.

Pomysł Buzka upadł.

Kiedy liderzy PO otwierają szampana

Wie to Tomasz Jędrzejczak, polityk PSL. Na swoim blogu pisze: - Wczoraj słyszeliśmy jak Tusk, nie chciał komentować słów Kaczyńskiego w sprawie smoleńskiej, ale i w sprawie chamstwa posłów PO w restauracji sejmowej. Premier dodał przy tym, że prezes PiS i tak ma dużo kłopotów, więc nie będzie go dodatkowo męczył komentarzami. Naprawdę Tusk ma szczęście, wygadywanie tych słów przez Kaczyńskiego powoduje, że ludzie się boją powrotu PiS. To jest najlepsza opozycja świata dla Platformy Obywatelskiej. Śmiem twierdzić, że po każdym takim wystąpieniu, jak w ostatni weekend prezesa PiS, liderzy partii rządzącej otwierają szampana.

Gdzie dwóch się bije, trzeci korzysta

Andrzej Pałys, poseł PSL chce wykorzystać kłótnie między politykami PO i PiS. Na swoim blogu apeluje: - Apeluję do tych, którym rzeczywiście nie podoba się kłótnia i podsycanie wrogości na scenie polityczne, żeby poparli PSL. My jesteśmy partią zgody, partią normalności, która przede wszystkim patrzy w przyszłość. Bez takiej postawy, nie będzie rozwoju Polski, co zostawimy naszym następcom?

Przez przypadek przegrał Olechowski

Robert Smoleń, były współpracownik Aleksandra Kwaśniewskiego pisze na swoim blogu, że polityką rządzą przypadki. I podaje takie przykłady:

1.PiSu nie byłoby w dzisiejszej polityce, gdybypremier Buzek nie powołał Lecha Kaczyńskiego na ministra sprawiedliwości w 2000 roku, po rozpadzie koalicji AWS/UW. Nominat, szczerze mówiąc, okazał się marnym ministrem i został odwołany przed końcem kadencji. Zdołał jednak stworzyć sobie wizerunek "mocnego szeryfa", na bazie którego wraz ze swym bratem zbudował Prawo i Sprawiedliwość.

2. Gdyby w 2007 roku Aleksander Kwaśniewski i Jarosław Kaczyński nie "pękli" i nie zgodzili się na debaty z Donaldem Tuskiem, wynik wyborów byłby zasadniczo odmienny: wielu centrolewicowych wyborców wahało się wtedy między oddaniem głosu na PO oraz na LiD. Platformę uznawano generalnie za partię rozmemłaną, a jej lidera - za polityka "w krótkich spodenkach". Po pierwszej debacie (Kwaśniewski - Kaczyński) sztabowcy PO usilnie zabiegali o debaty z udziałem D. Tuska; przez długi czas - bezskutecznie. W końcu się zgodzono - w przekonaniu łatwego zwycięstwa w debacie; Kaczyński przyszedł nieprzygotowany, Tusk - dokładnie odwrotnie, i wielu wyborców przekonało się, że ten Donald jest wcale wygadanym i medialnym liderem. W dużej mierze to zdecydowało o głosowaniu na PO.

3. Gdyby nie katastrofa 10.IV wielu wyborców nie musiałoby się aż tak obawiać powrotu IV RP (Lech Kaczyński - w odróżnieniu od Jarosława - nie był uznawany za groźnego rywala, który mógłby wygrać wybory). Zamiast na Bronisława Komorowskiego, mogliby woleć głosować na Andrzeja Olechowskiego, bez wątpienia kandydata bardziej kompetentnego i lepiej przygotowanego do funkcji prezydenta RP.

Terlikowski do Napieralskiego: Weź na listy byłego księdza

Tomasz Terlikowski analizuje na swoim blogu listy SLD. Jego niesmak budzą dwa nazwiska: Alicja Tysiąc i Krystian Legierski. - Twarzami SLD mają być więc człowiek, który z własnych problemów psychoseksualnych uczynił znak rozpoznawczy i kobieta, której nie pozwolono zabić dziecka, i która robi na tym karierę. Sądzę jednak, że tak określone listy wciąż są niepełne. Obecnie brakuje na nich bowiem jakiegoś byłego księdza, który uczyniłby pełnym otwarcie na "nowolewicowe" środowiska. I dlatego apeluję do przewodniczącego Grzegorza Napieralskiego, by zgłosił się do Tadeusza Bartosia, który uczyniłby ofertę SLD jeszcze pełniejszą. Dzięki jego obecności na listach lewicowych SLD mogłoby zająć się nie tylko walką o prawo do zabijania dzieci i wątpliwych uciech cielesnych, ale również wystąpić z - firmowanym przez profesora (potem radnego, a z czasem posła) Bartosia projektem zakazu pierwszej spowiedzi świętej A gdyby do pakietu dorzucić Szymona Niemca (to ten facecik, co sobie nawet własny "kościół" założył, i tytułuje się w nim ojcem Szymonem, a do pomocy ma brata Tłoczka) to mógłby opowiadać, że jest zwolennikiem tolerancji wyznaniowej i obyczajowej.

Migalski ogłasza konkurs:"Hip-hop o Katyniu"

Marek Migalski ogłasza kolejny konkurs na swoim blogu.

- Projekt "Hip-hop o Katyniu" jest skierowany do młodych artystów hip-hopowych. Poprzez organizację konkursu chcę zachęcić młodych ludzi do zainteresowania się historią i tematyką patriotyczną. (...) Zależy mi, aby tematyka konkursu tworzyła klamrę splatającą tragiczne wydarzenia sprzed siedemdziesięciu lat z nie mniej tragicznym losem osób poległych w katastrofie smoleńskiej z 10 kwietnia 2010r.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 3 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    21 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':