Aleksandra Pezda: Dlaczego MEN nie określiło, co w projekcie gimnazjalnym oceniać ani jaki ma być jego zakres? Jeden uczeń zrobi w tydzień plakat, inny przez rok będzie obserwował wzrost roślin. Efekt ten sam - wpis na świadectwie. Andrzej Jasiński: Gdyby MEN narzuciło sztywne terminy, zakres tematyczny i sposób oceniania, niektórzy [np. w dużych szkołach] nie daliby rady wykonać zadania. A my chcieliśmy wskazać, jak ważne jest, by zmienić sposób pracy w szkole, wyjść poza system, w którym uczeń pracuje głównie indywidualnie.
Na pewno niektórzy uczniowie wykonają poważną pracę badawczą, a inni poprzestaną np. na szkolnej gazetce. Najważniejsze, żeby uczniowie odczuli, że w szkole jest miejsce nie tylko na wykład i czytanie z podręczników.
Skąd nauczyciele mają wiedzieć, jak robić takie projekty? - W wielu szkołach nauczyciele już od dawna pracują w ten sposób. Jednak nie wszyscy. Do połowy października wydamy poradniki pisane przez praktyków, z pomysłami, wariantami różnych rozwiązań. Przeszkolimy też dyrektorów ok. tysiąca szkół [jest ok. 7 tys. gimnazjów].
Jak ma wyglądać zaliczenie projektu? - To zależy od szkół. Każda musi też opracować własny system. W rozporządzeniu są określone cztery etapy pracy nad projektem, ostatni to "publiczne przedstawienie rezultatów". Tutaj znowu nie określamy, co to znaczy. Równie dobrze z realizacji projektu można się rozliczyć na forum szkoły, jak tylko w klasie.
"Publiczne" - to znaczy, że można to zrobić tylko w internecie. - Nie widzę przeszkód. Jednak sugerujemy, żeby dać uczniom możliwość pokazania się "na żywo". Na przykład, jeśli będzie to projekt wymagający wykonania doświadczenia fizycznego, niech uczeń zrobi je na lekcji fizyki w swojej klasie. Zależy nam jednak, by prezentacja projektu nie była tylko wygłoszeniem referatu. Inni uczniowie powinni móc obejrzeć, może nawet dotknąć tego, co uczeń zrobił albo wziąć udział w jakimś zadaniu.
Dlaczego ocenę za przedmiotowy, merytoryczny projekt MEN nakazało wliczać do oceny z zachowania? - Rzeczywiście, jedna szkoła - już słyszałem o takich pomysłach - uzależni pozytywną ocenę z zachowania od przystąpienia do projektu i jego zakończenia. Inna doda tylko za projekt punkty i wliczy je do oceny z zachowania. Ale co jeśli uczniowie zrobią projekt na pograniczu fizyki i matematyki? Z którego przedmiotu wystawić im ocenę?
Wystarczy dać ocenę z tego przedmiotu, który reprezentuje nauczyciel-opiekun projektu. - Zrobiliśmy tak, bo spodziewaliśmy się, że nauczyciele mogą mieć kłopoty z ocenianiem projektów, zwłaszcza interdyscyplinarnych. Mogą mieć też kłopoty z formułowaniem tematów w taki sposób, by uczniowie byli względnie równo obciążani. Na początku ważniejsze, żeby nauczyć pracy w zespole i rozwiązywania konkretnego problemu przez działanie. Co do oceny, była nawet dyskusja, żeby jej w ogóle nie było. W jakiś sposób jednak trzeba uczniów motywować. A w końcu kompetencje społeczne są brane pod uwagę przy ocenie z zachowania. Być może trzeba będzie zmienić zasady oceniania.
Czy można nie zaliczyć projektu? - Może się tak zdarzyć. Wtedy uczeń nie będzie miał wpisu na świadectwie, a ocenę z zachowania odpowiednio niższą.
To znaczy, że jednak można skończyć gimnazjum bez projektu. - Można. Ale trzeba sobie zdawać sprawę z konsekwencji: brak wpisu na świadectwie może przesądzić o tym, że gimnazjalista nie dostanie się do wybranego liceum. Również w rekrutacji do technikum powinno się to liczyć, bo tam ważna jest umiejętności pracy projektowej i zespołowej.
*Andrzej Jasiński z Ośrodka Rozwoju Edukacji koordynuje prace związane z przygotowaniem szkół do wprowadzenia projektu edukacyjnego