http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Osoba, niestety, publiczna

Dorota Steinhagen
2010-09-07, ostatnia aktualizacja 2010-09-06 20:35

Mariusz Bulski odczytuje oświadczenie
Mariusz Bulski odczytuje oświadczenie "obrońców krzyża"
Fot. gazeta.pl

Od miesięcy trwa pod krzyżem. W imieniu narodu. Dla narodu. Dla prezydenta. Dla siebie?

Warszawa. W południe konferencję prasową zwołali tak zwani obrońcy krzyża. W imieniu koczujących pod Ministerstwem Kultury oświadczenie wygłosił Mariusz Bulski. Obrońcy zapowiedzieli, że powołany w ostatnich dniach komitet budowy pomnika ogłosi międzynarodowy konkurs z udziałem autorytetów z dziedziny sztuki i architektury. Konkurs ma wyłonić projekt pomnika, który godnie upamiętni ofiary katastrofy. Grupa tak zwanych obrońców krzyża wezwała też do dialogu, żądając uwzględnienia ich stanowiska w sprawie krzyża smoleńskiego. Zapowiedzieli także, że pod krzyżem przetrwają nawet zimę
Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
Warszawa. W południe konferencję prasową zwołali tak zwani obrońcy krzyża. W...
Mariusz Bulski, aktor znany z serialu
Fot. za TVP
Mariusz Bulski, aktor znany z serialu "Niania", "Wydział zabójstw"
ZOBACZ TAKŻE
- Cholera! - aktorka średniego pokolenia na wieść, że rozmowa ma dotyczyć jej znajomego.

- Aaaaa! - cokolwiek bolesne westchnienie po drugiej stronie telefonu w agencji reprezentującej aktora.

- No, nie wiem, czy ktoś będzie rozmawiał, bo to teraz osoba publiczna, obrońca krzyża! - portier w krakowskiej PWST, z przekąsem.

Reakcje dotyczą Mariusza Bulskiego.

Niezbyt znany 34-letni aktor od tygodni jest jednym z częściej cytowanych ludzi w Polsce. Jak sam mówi o sobie, "stał się osobą, niestety, publiczną".

To on w imieniu "obrońców" krzyża sprzed Pałacu Prezydenckiego udziela wywiadów. Gdy inni członkowie Ruchu Obrony Krzyża rozmawiają z reporterem "Gazety", on przedstawia warunki, pod jakimi ich wypowiedzi mogą się ukazać. To on obwieszcza, że Ruch rozpisuje międzynarodowy konkurs na projekt pomnika, że najlepiej, gdyby krzyż w pomnik wmontować i że będą na to czekać pod krzyżem i do wiosny. To wreszcie Bulski - wbrew faktom - zapewnia, że "obrońcy" są za dialogiem.

- Chłopie, rany boskie! Co ty tam robisz? - zastanawia się licealny nauczyciel aktora, gdy widzi go w telewizji.

- Nie tak chcieliśmy kształtować naszą młodzież, nie od nas się uczył ekstremalnych zachowań - martwi się była dyrektorka częstochowskiego liceum Elżbieta Głowacka-Szlaga, oczekując na kolejne oświadczenie Bulskiego.

Dobry chłopak wyrusza w świat

W Wancerzowie, małej podczęstochowskiej wsi, mama Bulskiego opowiada sąsiadom, jaka jest dumna z Mariusza. Cały świat o nim usłyszał! Nawet z zagranicy dzwonią z gratulacjami, że takiego ma wspaniałego syna!

Pan Janek dumny nie jest. Może by się nawet wstydził, ale uważa, że nie musi, bo Bulscy w Wancerzowie "są przybyli", a nie zasiedziali z dziada pradziada. W swoim ponad 60-letnim życiu niejedno widział, ale "takiego cyrku, jak tam pod krzyżem ten Mariusz urządza", to nie.

Młoda dziewczyna na rowerze z dumą: - W telewizji mówią o kimś z naszej wioski.

Brat udaje, że bratem nie jest, ale zdradzają go sąsiedzi. Wtedy rzuca tylko, że "Mariusz chodził do kościoła".

Tata "Gazecie" o synu nie mówi nic. A ci, którzy o Mariuszu mówili, to dla niego "to komuchy". Uprzejmie, ale stanowczo wyprasza z dużego, zadbanego obejścia. W oddali widać szklarnie, podstawę egzystencji Bulskich. Kwiatki z nich Mariusz kiedyś nosił do szkoły.

- Może trochę lizusek, ale grzeczny, dobrze wychowany - mówi o Mariuszu jego dawny nauczyciel z podstawówki.

W czasach licealnych dobry uczeń. Z domu zdecydowanie poukładanego i z zasadami. Z duszą humanisty i sportowym zacięciem. Świetny siatkarz. Lubiany, wrażliwy, empatyczny. - Dobry chłopak - zapewnia jego była wychowawczyni Monika Licheńska-Walas.

Po maturze bardzo samodzielny. Sam zarabiał na utrzymanie. Najpierw pracując w sklepie z wyposażeniem łazienek, potem w prywatnym częstochowskim teatrze, organizując widownię i stawiając pierwsze kroki jako aktor. Sumienny, z dużą kulturą osobistą. Dobry człowiek.

Trochę trwało, zanim został aktorem. W 2003 roku skończył krakowską PWST, ale najpierw chodził na zajęcia do aktorskiego L'Art Studio. Przed Krakowem był też rok studiów w Akademii Teatralnej w Warszawie.

- Miał chyba jakieś zajęcia z Jackiem Poniedziałkiem, bo opowiadał o nim zafascynowany - przypomina sobie aktorka, znajoma z tamtych czasów.

Poniedziałek: - Zupełnie nie pamiętam tej twarzy. Wygooglowałem go sobie i nadal nic. Wielu słuchaczy z L'Art Studio pamiętam, jego nie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 65 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    88 głosów