Loverboye to zwykle z pochodzenia Marokańczycy lub Turcy. Są młodzi, przystojni, słabo wykształceni i bezrobotni. Szukają ofiar pośród spragnionych miłości nastolatek z rozbitych domów albo imigrantek z Europy Środkowo-Wschodniej przyjeżdżających do pracy. Z troskliwych kochanków zmieniają się szybko w brutali szantażujących swe ofiary.
Szacuje się, że w Holandii ofiarą nowej generacji alfonsów padło 5 tys. kobiet. Zjawisko opisane zostało w wielu raportach i kilku książkach. Najgłośniejszą była wydana dwa lata temu książka "Prawdziwi mężczyźni nie jedzą sera" pióra jednej z ofiar - Marii Mosterd. W lutym kolejną książkę napisała Maria Genova, holenderska dziennikarka pochodzenia bułgarskiego. Jej "Man is stoer, vrouw is hoer" (Mężczyzna to twardziel, kobieta to k...) stała się bestsellerem.
Jacek Pawlicki: Dlaczego napisała pani książkę o loverboyach? Maria Genova: Przyszła do mnie pewna Ukrainka, Maria, której podobała się moja poprzednia książka o komunizmie w Europie Środkowo-Wschodniej. Powiedziała, że chciałaby, abym opisała jej historię. Maria przyjechała do Holandii 14 lat temu, pracować w ogrodnictwie. Agencja, która załatwiła jej formalności, wyglądała na wiarygodną, ale po przyjeździe okazało się, że zamiast do szklarni ma iść do burdelu. Pracodawca zamknął ją w pokoju z trzema innymi dziewczynami z Europy Wschodniej i próbował wymusić zgodę na prostytucję. Maria odmówiła. Ponieważ była uparta, mężczyźni z agencji postanowili sprzedać ją Niemcom z branży. Dzięki podsłuchom
policja nagrała rozmowę między niedoszłymi nabywcami a gangiem stręczycieli, zyskując dowód, że dziewczyny padły ofiarą przestępców.
Po interwencji policji dziewczyny odzyskały wolność, ale Maria została bez środków do życia. I spotkała niejakiego Sertana, który jej pomógł, zabrał do domu, no i w końcu Maria się w nim zakochała i wyszła za niego za mąż. Potem mąż namawiał ją do prostytucji. W końcu zaszła z nim w ciążę i po urodzeniu dziecka poddała się. Choć oddawała się innym, Sertan zmuszał ją do seksu z sobą, czasami po cztery-pięć razy dziennie, a także bił. I tak oto Maria przez 12 lat była wykorzystywana przez swego męża-loverboya. Sertan dostał za to pięć lat.
Kim jest Sertan? - Holendrem pochodzenia tureckiego. Miał trzy lata, kiedy przyjechał do Holandii - tu się wychowywał i dorastał. Wielu loverboyów to Holendrzy pochodzenia marokańskiego albo tureckiego.
Dlaczego loverboyami zostają najczęściej mężczyźni wywodzący się z państw muzułmańskich? - Myślę, że mają dużo mniej szacunku dla kobiet niż mężczyźni wywodzący się z innych kultur. A stręczycielstwo to łatwe pieniądze. Łatwowiernych nie brakuje. Najpierw je w sobie rozkochują, a potem stawiają pod ścianą, mówiąc, że przespanie się z innym facetem to jedyny sposób na wyjście z tarapatów finansowych, w które właśnie wpadli. Tak to działa.
Jaki jest typowy loverboy? - Oni się zmieniają. Rok temu łatwo było ich rozpoznać: młodzi, przystojni, w złotych łańcuszkach, wozili dziewczyny drogimi
samochodami i obsypywali prezentami. Dziś loverboye nie dają prezentów i nie szpanują, bo sprawa została mocno nagłośniona i dziewczyny wiedziałyby, z kim mają do czynienia. Udają miłych, zwykłych chłopaków. Nie noszą drogich łańcuszków i nie rozbijają się mercedesami. I po staremu rozkochują w sobie nastolatki.
Czy słyszała pani kiedyś o jakiejś Polce ofierze holenderskiego loverboya? - Nie, ale nie znaczy to, że ich nie ma. Znam sporo Węgierek i Bułgarek, które były szantażowane przez loverboyów.
Holenderska organizacja Stop.Loverboys.NU szacuje, że ofiarą loverboyów padło w Holandii co najmniej 5 tys. kobiet. - Trudno o szacunki, bo większość kobiet nie chce zeznawać na policji czy w sądzie. Słyszałam, że każdego dnia odnotowywanych jest pięć nowych przypadków! Jeśli kobieta wpadnie w taką sieć, staje się niewolnicą - boi się złożyć zeznania na policji, bo nawet jeżeli to zrobi i policja otoczy ją ochroną, alfonsi mszczą się na rodzinie.
Zdarza się, że pod domami takich dziewczyn wybuchają bomby. Loverboye często biją swe kobiety. Jeśli kobiety zachodzą w ciążę, są zmuszane do aborcji, a dzień po zabiegu muszą stawić się do pracy. To prawdziwy koszmar, z którego nie ma ucieczki.
Dlaczego władze nie radzą sobie z loverboyami? - W Holandii handel kobietami przynosi większe zyski niż handel narkotykami i jest dużo mniej ryzykowny. Za narkotyki łatwiej wsadzić niż za stręczycielstwo. Jak mówiłam, zmuszane do prostytucji kobiety są zastraszane przez alfonsów i nie donoszą. A bez dowodów policja jest bezsilna. Alfonsi wmawiają im, że mają wtyczki na policji i jeśli którakolwiek zacznie donosić, to zostanie ukarana.
Policja próbuje coś robić, ale polityków to mało obchodzi - choć ostatnio pojawiła się propozycja, by podnieść z 18 do 21 lat pułap wieku, od którego kobieta może zarejestrować się jako prostytutka. To krok w dobrym kierunku.