http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Trudno się "rozwieść" z polskimi firmami

Piotr Miączyński; Leszek Kostrzewski
2010-09-06, ostatnia aktualizacja 2010-09-05 21:50

- Chce pan zrezygnować z usług naszej firmy? - Tak. - Na pewno? - Tak! - Mamy promocję. - Chcę zrezygnować!! - Damy panu abonament za złotówkę. - Ale ja nie chcę! - I tak musi pan poczekać trzy miesiące na rozwiązanie umowy

- Cyfra+ naciągnęła moją przyszłą teściową - twierdzi pan Patryk.

Teściowa chciała zrezygnować. Wpierw były telefony z infolinii, że to zły pomysł. Teściowa bohatersko stawiała opór. 3 lipca zadzwonili znów. Uległa.

- Tak skołowano starszą panią, że (podobno) wyraziła zgodę na przedłużenie umowy na kolejne 13 miesięcy. Notabene po tej rozmowie nie była tego świadoma, wiedziała tylko, że zgodziła się na "jakieś bezpłatne HBO i HD" - zaznacza pan Patryk.

Kilka dni później teściowa doszła do siebie i z telefonicznej zgody chciała się wycofać. Nie dało się. Owszem, zgodnie z ustawą o ochronie niektórych praw konsumentów z umowy zawartej na odległość można zrezygnować w ciągu 10 dni od jej zawarcia. Tu jednak - tłumaczono - nie zawierano nowej, tylko... aneks do starej. - Luka prawna - wścieka się pan Patryk.

- Może budzić wątpliwości, czy telefoniczne przedłużenie istniejącej umowy jest równoznaczne z zawarciem jakiegoś nowego kontraktu. Są różne stanowiska - przyznaje Michał Niemirowicz-Szczytt, prawnik z kancelarii bnt Neupert Zamorska & Partnerzy. Biuro prasowe firmy długo tłumaczy, że dba, aby "abonenci byli świadomi tego, że telefoniczne zobowiązanie jest równoznaczne z pisemnym".

Niezależnie od tego, kto ma rację, przypadek ten pokazuje, że z polskimi firmami rozstać się coraz trudniej. Cyfra+ wcale nie jest wyjątkowa. Trik "na aneks" do niedawna stosował Orange. UOKiK zarzucił mu że "narusza zbiorowe interesy konsumentów". Mariusz Loch, szef biura prasowego Grupy TP (właściciela Orange), wyjaśnia, że jego firma od 1 lipca wycofała się z takich praktyk.

Wobec uchodźców firmy stosują metodę kija i marchewki. Zaczyna się od tej ostatniej. Tzw. dział utrzymania klienta dba, by marchewka była okazała. Zwykle są to oferty niestandardowe, których w normalnym cenniku znaleźć nie sposób. Wygląda to tak:

"Szanowny Panie. Potwierdzamy wpłynięcie Pana pisma dotyczącego rezygnacji z usług świadczonych przez P4 [operatora Play]. (...) W ramach promocji abonament przez pierwsze cztery miesiące będzie wynosił zaledwie 1 zł".

Albo tak: pani Beata z warszawskiego Ursynowa zapisała się w 2009 r. do siłowni sieci Calypso. Po kilku miesiącach zrezygnowała. Telefon. - Jeżeli ponownie będzie pani do nas uczęszczać, proponujemy specjalną promocję. Będzie pani płacić za miesięczny karnet kilkanaście złotych mniej niż wcześniej (kilkadziesiąt złotych). A w prezencie może pani otrzymać ręcznik lub wejście do solarium.

Klient jest uparty? Zaczynają się kije:

•  Na długie wypowiedzenie. To domena dostawców telewizji. Rozstanie np. z platformą cyfrową N czy Cyfrowym Polsatem potrwa zgodnie z regulaminem trzy miesiące! (umowy na czas nieokreślony).

•  Na zwrot sprzętu. Modem czy dekoder telewizyjny trzeba po rozwiązaniu umowy oddać - zwykle w ciągu 14 dni do miesiąca. Firma nie zawsze o tym obowiązku informuje. Jak ktoś się spóźni z oddaniem - płaci karę. W sieci Aster - 50 zł za każdy rozpoczęty miesiąc opóźnienia. Jeśli opóźnienie przekroczyło 90 dni - już 400 zł. Ktoś nie zapłaci? To zostanie wpisany - grozi Cyfra+ - do Krajowego Rejestru Długów, rejestru Dłużników BIK i Rejestru Dłużników ERIF.

A żeby sprzęt oddać, często trzeba swoje odstać. Jeden z autorów tego tekstu spędził trzy godziny, usiłując zwrócić zimą telewizyjny dekoder; kolejka nie mieściła się w budynku.

Rozwiązanie?

Po pierwsze, czasami niezbędna jest interwencja ustawodawcy. - Jeszcze kilkanaście miesięcy temu procedura zmiany operatora komórkowego z zachowaniem starego numeru telefonu była kosztowna i trwała czasami nawet dwa miesiące - mówi Piotr Dziubak z Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Zmieniło się to dopiero w lipcu 2009 r. dzięki rozporządzeniu do prawa telekomunikacyjnego umożliwiającemu zmianę za darmo i w jeden dzień roboczy. - Liczba osób zainteresowanych przeniesieniem numeru systematycznie wzrasta - cieszy się Dziubak. W ubiegłym roku - 400 tys. osób, w tym - zbliży się do miliona.

Po drugie, według UOKiK ponad połowa Polaków nie czyta umów albo czyta niedokładnie - co często pakuje nas w kłopoty. A czytać warto! Choćby po to, by dowiedzieć się, że awaria to według platformy N: "nieplanowane przez ITI Neovision i obejmujące swym zasięgiem znaczną część sieci zdarzenie, polegające na braku sygnału lub istotnym pogorszeniu odbioru usług ITI Neovision, wynikające z nieprawidłowego działania urządzeń nadawczych ITI Neovision lub dostawców programów, które uniemożliwia korzystanie z usług świadczonych przez ITI Neovision".

Jak mawiają prawnicy: nieznajomość prawa szkodzi.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 186 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    96 głosów

Najbogatsze niemieckie landy nie chcą finansować kraju

Bawaria, Hesja i Badenia-Wirtembergia nie chcą dłużej akceptować tego, że zadłużone landy ciągle siedzą w ich kieszeni

Miłość w czasach internetu

W internecie łatwo znaleźć człowieka o podobnych upodobaniach i w tak zwanym "naszym typie". Jednak ta zaleta randkowania online jest jednocześnie jego największą pułapką