http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Dlaczego Bonn bało się Adolfa Eichmanna?

bart
2010-09-06, ostatnia aktualizacja 2010-09-05 17:34

Adolf Eichmann w celi izraelskiego więzienia
Adolf Eichmann w celi izraelskiego więzienia
Fot. HO Associated Press

W 1961 r. agenci BND okradli w Jerozolimie wschodnioniemieckiego dyplomatę z dokumentów przygotowanych na trwający właśnie proces logistyka Holocaustu Adolfa Eichmanna. Chcieli ukryć związki nazisty z politykami RFN.

Jak napisał tygodnik "Der Spiegel", pokój wynajmowany przez enerdowskiego prawnika Friedricha Karla Kaula w jerozolimskim hotelu King David okradł szwagier niemieckiego magnata prasowego Axela Springera Rolf Vogel, agent wywiadu BND i zaufany człowiek kanclerza Konrada Adenauera. Pomagał mu Frank Lynder, współpracujący z BND dziennikarz wydawanego przez koncern Springera tabloidu "Bild".

Chodziło im o dokumenty, którymi Kaul posługiwał się podczas trwającego właśnie w Jerozolimie procesu Adolfa Eichmanna, wysokiego rangą oficera SS i urzędnika w Głównym Urzędzie Bezpieczeństwa Rzeszy, który odpowiadał za techniczną i logistyczną stronę ludobójstwa Żydów. Po wojnie Eichmann ukrywał się przez kilka lat w Niemczech, by w 1950 r. - dzięki pomocy katolickich hierarchów - wyemigrować do Argentyny. Dziesięć lat później wytropił go tam izraelski wywiad. Komando Mossadu porwało Eichmanna w Buenos Aires i przewiozło samolotem El-Alu do Jerozolimy, gdzie czekał go proces, a w 1962 r. szubienica.

Kaul, komunista z przekonania i więzień nazistowskich obozów koncentracyjnych, był na procesie obserwatorem z ramienia NRD. Przy każdej okazji obwiniał władze Niemiec zachodnich o to, że tolerują w swoich szeregach byłych nazistów. Bonn reagowało na te ataki alergicznie - były częścią trwającej od lat kampanii władz NRD, które próbowały dyskredytować RFN.

Nie wiadomo, po jakie metody sięgnęli Vogel i Lynder, by wejść w posiadanie dokumentów enerdowskiego prawnika. Nie wiadomo też, co dokładnie one zawierały. Wiele wskazuje na to, że była to lista nazwisk byłych nazistów pozostających na usługach rządu RFN. Zapewne otwierał ją Hans Globke, najbliższy doradca kanclerza Adenauera, który w czasach III Rzeszy był prawnikiem w MSW. Napisał wówczas komentarz do ustaw norymberskich usuwających Żydów z życia publicznego, co było preludium do Holocaustu.

Mogły się tam również znaleźć informacje o politykach chadecji, jak późniejszy kanclerz Kurt Georg Kiesinger, który był członkiem NSDAP, czy Hans Filbinger, wówczas członek rządu Badenii-Wirtembergii. Podczas wojny Filbinger jako oficer marynarki wojennej służył w sądzie polowym w okupowanej Norwegii, ma na sumieniu śmierć co najmniej czterech marynarzy, których oskarżał o dezercję (sprawa wyszła na jaw pod koniec lat 70., gdy był już premierem landu). Podobne oskarżenia można było wysunąć przeciwko setkom urzędników, oficerów armii czy funkcjonariuszy policji, których władze RFN nigdy nie rozliczyły z działalności na rzecz III Rzeszy.

Bonn zdawało sobie sprawę, że o uwikłaniu byłych nazistów może opowiadać także sam Eichmann. Dlatego władze RFN, choć wiedziały, gdzie się ukrywa, nie zrobiły nic, by go złapać. O dyskrecję prosiły też szefów CIA. Eichmanna wystawił Izraelczykom Fritz Bauer - niemiecki prokurator, który ścigał zbrodniarzy wojennych. Obawiał się, że zbrodniarz wymknie się wymiarowi sprawiedliwości.

Vogel - posługując się paszportem kuriera dyplomatycznego - przewiózł dokumenty Kaula do centrali BND w Pullach pod Monachium. Być może wkrótce dowiemy się, co zawierały. W kwietniu niemiecki naczelny sąd administracyjny polecił wywiadowi odtajnić akta Eichmanna i udostępnić je dziennikarzom.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 34 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    49 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':