Artykuł w "Gazecie Wyborczej" zaczyna się tak: "Drogie dzieci, będzie o tym, jak dwóch pisolubnych szefów telewizyjnej "Jedynki" chciało się zamachnąć na waszą "Dobranockę". Opowieść jest o tym, jak dyrektor
TVP 1 Witold Gadowski i jego zastępca Stanisław Janecki, chcieli wyciąć "Dobranockę" z jesiennej ramówki. W ten sposób zamierzali walczyć o oglądalność z "Faktami"
TVN-u. Czym? Publicystyką a' la "Misja Specjalna".
Drogie dzieci, zapomnijcie o "Gąsce Balbince", "Wilku i zającu", "Misiu z okienka", "Bolku i Lolku" i "Piaskowym Dziadku".
Oto nowe bajki.
Antoni Macierewicz w Ameryce na gościnnych występach w Ameryce - donosi "Gazeta Wyborcza". Odwiedził kilka miast w Kalifornii oraz Chicago i Waszyngton. W czasie spotkań z Polonią poseł PiS-u omawiał dotychczasowe ustalenia swojego zespołu parlamentarnego do spraw katastrofy. - Wygląda na to, że bezpośrednia przyczyną było działanie wieży kontrolnej - powiedział na spotkaniu w Martinem. Dodał, że to jego prywatna opinia. Wyjaśnił, że kontrolerzy przed wydaniem ostatnich wskazówek dla załogi prezydenckiego tupolewa konsultowali się "ze swoją centralą w Moskwie" i pytali, czy mają zezwolić na lądowanie. Po tej konsultacji kontroler zezwolił zejść samolotowi do wysokości 50 metrów, "co w istocie oznaczało, że oni już nie mają żadnych szans". Jednocześnie Macierewicz podkreślał: "Spieramy się nie z Rosjanami, ale z Tuskiem".
Ta zła Krzywonos "Nasz Dziennik" na pierwszej stronie intryguje tytuł: "Krzywonos stanęła, bo zabrakło prądu". Gazeta omawia najnowszy biuletyn
IPN-u, w którym Arkadiusz Kazański wykazuje, że Henryka Krzywonos nie rozpoczęła strajku komunikacji miejskiej w Gdańsku w 1980 r., ponieważ trwał on już od kilku godzin. Zdaniem autora publikacji zebrane relacje świadków przeczą legendzie. Henryka Krzywonos nie mogła rozpocząć strajku, gdyż od samego rana, od około 4.30 na trasy nie wyjechali kierowcy z zajezdni autobusowych przy ul. Karola Marksa. Oczywiście - jak zauważa "Nasz Dziennik" - legendę o dzielnej tramwajarce, która rozpoczęła strajk w komunikacji w Gdańsku od lat upowszechnia "Gazeta Wyborcza" ze względów propagandowych. Henryka Krzywonos reprezentuje bowiem ideologię środowiska "GW".
Odetchnął Jarosław Kaczyński, którego Krzywonos ostro skrytykowała na jubileuszowym zjeździe "Solidarności". Mówi, że artykuł [Kazańskiego - przyp. red.] wyjaśnia "pewne sprawy".
Tusk zachęcał do gwizdów W "Superexpressie" Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego PiS krótko wyjaśnia kulisy wystąpienia premiera Tuska w Gdańsku na uroczystościach z okazji 30 rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych: "Zależało mu na tym, by pojawiły się gwizdy i okrzyki, by później mógł wyjść na konferencję prasową i lansować się na twardziela. Typowy zabieg marketingowy".
Lotnik, kryć się W "Rzeczpospolitej" informacja, która brzmi jak bajka, ale - niestety - jest prawdziwa. Po serii katastrof wojskowych samolotów, jakie miały miejsce w ostatnich dwóch latach, komisje lotnicze wykazywały, że ich przyczynami były błędy pilotów. Wówczas pojawiły się głosy, że wojskowi lotnicy są źle wyszkoleni. Armia zaprzeczała. "Rz" dotarła jednak do nagrań z rozmów dowódców i pilotów 56. Pułku Śmigłowców Bojowych z Inowrocławia. Obraz, jaki się z nich wyłania, może szokować.
Rozmowy nagrał chorąży Dariusz Warchocki, pilot inowrocławskiego pułku z wieloletnim doświadczeniem. - Dowódca kazał mi sfabrykować dokumentację potwierdzającą, że szkolenie się odbyło. Miało z niej wynikać, że rozpoczęło się w piątek 20 listopada, trwało przez cały weekend, a zakończyło w poniedziałek. Faktycznie szkolenia nie było, dokument powstał w poniedziałek, mimo to ppłk Mirosław Gumny, wiedząc, że to fałszerstwo, podpisał go - mówi Warchocki. Wkrótce chorąży złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa w Wojskowej Prokuraturze Garnizonowej w Bydgoszczy. Ta jednak odmówiła wszczęcia śledztwa. Powód? Zarówno dowódca, jak i pozostali dwaj żołnierze - szkolący i uczestnik szkolenia (oprócz chor. Warchockiego brał w nim udział jeden żołnierz) stwierdzili, że zostało przeprowadzone. Prokurator dał im wiarę.
Koko uwielbia piersi Na osłodę opowieść z "Rzeczpospolitej" o Koko - gorylicy z zoo w San Francisco. Zna prawie 2 tys. słów w języku migowym. Została także oskarżona o molestowanie seksualne kobiet, które się nią zajmowały. Opiekunki twierdzą, że były zmuszane przez Koko do pokazywania jej swoich nagich piersi. Koko uwielbia kobiece piersi, czemu daje wyraz regularnie, mówiąc "nipple" (sutek) w języku migowym.
Niektóre nie powinny zastępować dzieciom bajek. Na szczęście historia z "Dobranocką" kończy się dobrze. Zamiast "Misji Specjalnej" najmłodsi Polacy wciąż będą mogli oglądać w Jedynce swoje ulubione bajki o stałej porze. - Przegraliśmy - mówi Janecki - bo telewizja uznała, że ważniejsza jest marka "Dobranocki" niż walka z konkurencją. Ale przecież "Dobranocka" nie po wsze czasy będzie nadawana o 19.