Ta wizyta miała być nowym otwarciem relacji z Niemcami. A raczej - jak zapowiadał w samolocie z Paryża do Berlina sam Bronisław Komorowski - "powrotem na stare sprawdzone ścieżki".
- Kanclerz
Angela Merkel ma doświadczenie życia w poprzednim systemie i na Zachodzie. Dlatego potrafi zrozumieć pewne problemy - argumentował. Przypominał, że Polska ma obecnie bardzo dobrą opinię ze względu na
wzrost gospodarczy utrzymany w czasie kryzysu.
- Kanclerz Merkel w Moskwie podczas obchodów Dnia Zwycięstwa mówiła, że trzeba coś zrobić ze stosunkami między naszymi krajami - mówił prezydent. Z kanclerz rozmawiał wczoraj rano i - jak poinformował "Gazetę" jeden z pracowników
MSZ - rozmowa była bardzo konkretna. - Poruszone były sprawy polityki zagranicznej, prezydent mówił o relacjach z Rosją i Ukrainą, ale poruszone były też sprawy zapalne związane z polityką gazową.
Komorowski mówił, że problemem w relacjach polsko-niemieckich jest sprawa Świnoujścia -
Niemcy blokują pomoc unijną dla gazoportu, a budowa Gazociągu Północnego może zagrozić wejściu do portu.
Jak dodał, do rozwiązania dojrzały sprawy mniejszości polskiej w Niemczech. - Nad tym pracują eksperci w MSZ - zaznaczył.
Po rozmowie z Merkel Komorowski stwierdził, że zdaniem kanclerz te sprawy są bliskie rozwiązania w duchu dobrych relacji z Polską.
W Berlinie prezydent dalej promował odnowienie polsko-niemiecko-francuskiego Trójkąta Weimarskiego i przebudowanie go na nowy napęd dla UE. Zaprosił też Merkel na jego szczyt, który jeszcze w tym roku chce zwołać w Warszawie. Podobne zaproszenie przedwczoraj wręczył prezydentowi Francji Nicolasowi Sarkozy'emu.
W ramach wzmacniania Trójkąta Polska rozważa wejście do francusko-niemieckiej telewizji kulturalnej Arte.
Wiadomo już, że kanclerz Angela Merkel przyjedzie do Polski w czerwcu przyszłego roku na 20. rocznicę podpisania polsko-niemieckiego układu o współpracy i dobrym sąsiedztwie.
Na spotkaniu Komorowskiego z prezydentem Christianem Wulffem postanowiono, że Polska i Niemcy powołają radę, która będzie zajmować się przyszłością UE. Z polskiej strony jej przygotowaniami będzie kierował prof. Roman Kuźniar, prezydencki doradca.
Niewykluczone, że rada będzie obradować w pałacu w Krzyżowej - dawnej posiadłości hrabiego von Moltke, jednego z członków antyhitlerowskiej opozycji. W pałacu 21 lat temu odbyła się polsko-niemiecka msza pojednania, w której brali udział premier
Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Helmut Kohl.
Wizyta koncentrowała się na sprawach symbolicznych. W siedzibie Bundestagu prezydent uhonorował zaangażowanych w pomoc "Solidarności" i opozycji. - Do tej pory nikomu nie zależało na przeprowadzeniu takich uroczystości - mówiła "Gazecie" wzruszona Helga Hirsch, korespondentka "Die Zeit" w Polsce w latach 80., która otrzymała Medal Wolności. Wolfgang Temelin, dziękując, powiedział, że Komorowski jako były opozycjonista jest również jego prezydentem.
Wieczorem wraz z prezydentem Christianem Wulffem oddali hołd zamordowanemu w Sachsenhausen komendantowi AK Stefanowi Grotowi-Roweckiemu oraz aresztowanym w 1939 roku profesorom UJ i AGH. To pierwszy prezydent Polski i pierwszy prezydent Niemiec, którzy złożyli wieniec w celi gen. Grota-Roweckiego.
Dalszą współpracę z prezydentem Niemiec ze strony polskiej koordynował będzie prof. Kuźniar.
O rocznicy "S" i Trybunale Prezydent Komorowski sceptycznie zapatruje się na możliwość organizowania przez państwo uroczystości z okazji kolejnych rocznic "S". - To nie zmieni sytuacji, dopóki nie zrozumiemy, że "S" to dziedzictwo wszystkich Polaków.
Na pokładzie samolotu powiedział dziennikarzom, że rozumie uczucia dawnych liderów "S", którzy po kompromitującym rocznicowym zjeździe związku wezwali do tego, aby w przyszłości uroczystości organizowało państwo. Stwierdził, że sam odczuwał "przykrość i zawód". - "S" to był też kawał mojego życia. Nie mogę zrozumieć, jak do bieżących partyjnych interesów można wykorzystywać symbol ogólnonarodowy.
Komorowski skomentował też ostatnie próby pisania na nowo historii związku przez osoby, które nie odgrywały w 1980 r. znaczącej roli. - Tak już jest, że po latach to inni wypinają piersi do orderów. Konia kują, a żaba nogę podstawia.
W samolocie prezydent powiedział dziennikarzom, że obecnie krzyż nie jest najważniejszym tematem, którym powinien zajmować się prezydent. Mówił też, że zbada ustawy wysłane do Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta Kaczyńskiego. I wycofa te, których skierowanie nie było podyktowane względami merytorycznymi, lecz politycznymi.