http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Krzywonos i siła wolności

Marek Beylin
2010-09-05, ostatnia aktualizacja 2010-09-05 11:01

Dziś widać, jak potrzebna jest Henryka Krzywonos. Osoba z własnym sądem, niepoddająca się zbiorowym presjom. Dobra znajoma Lecha Kaczyńskiego nie wahała się na zjeździe "Solidarności" pogonić jego brata, gdy kłamał. Nie dała się zagwizdać ani uciszyć. Wbrew temu, co się o niej teraz wypisuje, nie jest też zwolenniczką PO. Przeciwnie, krytykuje tę partię za brak wrażliwości społecznej i lekceważenie sytuacji pracowników. Jest kimś spoza partii, układów i establishmentu.

Marek Beylin
Fot. Maciej Zienkiewicz / AG
Marek Beylin
Takie osoby, gdy występują publicznie z moralnym przesłaniem, budzą sporą sympatię i równie mocną wściekłość. A wściekłość ta bierze się ze strachu przed rzeczywistością inną niż tandetne schematy ideologiczne.

Dlatego dowiedzieliśmy się od PiS i przyjaciół tej partii, że Krzywonos zachowała się żenująco, bełkotała, że baba, że trzeba o niej zapomnieć, no i, rzecz jasna, że zblatowała się z PO. Nie odegrała też żadnej roli podczas strajku w stoczni, a teraz pcha się do kariery. Całkiem pokaźna liczba inwektyw w zamian za parę zdań o szefie.

Ale te inwektywy świadczą jedynie o słabości i bezradności tych, którzy nimi operują. O tym, że nie potrafią oni skonfrontować się z sytuacją nieprzewidywalną i osobą spoza znanych im piaskownic. Że, inaczej mówiąc, nie potrafią skonfrontować się z życiem. Henryka Krzywonos pokazała to dobitnie.

Ten polityczny świat, który teraz tak się na nią rzucił, składa się głównie z marnych frazesów, wytartych haseł. Z pustki oraz ignorancji wzbudzanych złością na to, co inne. Ta formacja, radykalny polski konserwatyzm, interesuje się już tylko sobą, tym, by błogo tkwić w niegdyś wyrobionych schematach. Kto im ten spokój narusza, ten wróg. A nade wszystko niepokoi ich istnienie osób niezależnych od życia grupowego. Może dlatego, że uświadamia im to, kim nie są. A może dlatego, że tacy ludzie, właśnie jak Krzywonos, dysponujący suwerennym osądem moralnym, poświadczają siłę wolności. I tego, że wolność, by była silna, musi stowarzyszać się z równością.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 34 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    104 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':