http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Borusewicz: Gdyby nie ja, nie byłoby prezesa Kaczyńskiego

kid, IAR
2010-09-03, ostatnia aktualizacja 2010-09-04 10:22

- Byłem często mylony z Jarosławem Kaczyńskim ze względu na pewne fizyczne podobieństwo. Mam nadzieję, że od tego momentu już takie pomyłki nie będą się zdarzały - powiedział dziś marszałek Senatu Bogdan Borusewicz

Bronisław Komorowski, Bogdan Borusewicz i Lech Wałęsa na uroczystościach na terenie Stoczni Gdańskiej
Fot. Dominik Werner / Agencja Gazeta
Bronisław Komorowski, Bogdan Borusewicz i Lech Wałęsa na uroczystościach na...
W opublikowanym w czwartek wywiadzie dla portalu PiS Jarosław Kaczyński wziął się za wyliczanie luksusów, jakie Lech Kaczyński zapewnił "panu Borusewiczowi". - Kiedy znalazł się na tak zwanym lodzie po klęsce partii, do której się przyłączył, to Lech Kaczyński sprawił, choć nie wywołało to entuzjazmu w szeregach Prawa i Sprawiedliwości, że otrzymał pracę jako wicemarszałek województwa, że dostał gabinet, samochód, sekretarkę - mówił szef PiS. - To Lech Kaczyński i ludzie PiS, zaczęli, szczególnie w 25. rocznicę powstania "Solidarności", powszechnie głosić, że to on, Bogdan Borusewicz, był w istocie ojcem zwycięstwa - wyliczał. I ocenił, że przedtem "Borusewicz nie był szerzej znany". No i to dzięki Lechowi Kaczyńskiemu PiS wysunęło kandydaturę Borusewicza na senatora, a później wysunęło go na marszałka Senatu. A w dodatku w 2005 r. Kaczyński zaproponował mu mandat poselski, wiedząc że nie ma szans na mandat senatora, a kandydatem na marszałka będzie Zbigniew Romaszewski. - A przecież mogłem Borusewicza wprowadzić w błąd, mówiąc mu, że zostanie marszałkiem, nie narażając się przy tym na złamanie słowa, bo wiedziałem, że się do Senatu nie dostanie - mówi Kaczyński.

- Nie będę tym samym odpłacał, ale jeśli chce się relacjonować wydarzenia historyczne, to trzeba uważać na osoby, które w tych wydarzeniach brały udział. Z takim ni to twórczym podejściem do historii trzeba uważać - mówił dziś Borusewicz. - Gdyby mnie nie było, ani mojej działalności, to by nie było ani premiera Jarosława Kaczyńskiego, ani przewodniczącego partii Jarosława Kaczyńskiego, więc trzeba mieć w życiu jakieś proporcje i ocenę swojej roli - dodał. I dalej: - Nie chcę przypominać, że kolanem go wcisnąłem na listę senatorów w Elblągu w 1989 roku, wbrew wszystkim, bo uważałem, że miał taki potencjał intelektualny, który nie mógł się marnować poza parlamentem.

Borusewicz dodał, że "nie będzie kontynuował dyskusji na tym poziomie". - Byłem często mylony z Jarosławem Kaczyńskim ze względu na pewne fizyczne podobieństwo. Mam nadzieję, że od tego momentu już takie pomyłki nie będą się zdarzały.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1
  • 1
  • 1
  • 26 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    59 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':