http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Kamiński: spodziewałem się aktu oskarżenia

d, PAP
2010-09-03, ostatnia aktualizacja 2010-09-03 16:00

- Nie spodziewałem się innej decyzji prokuratury, zwłaszcza w sytuacji, gdy kierownictwo nadzorującej śledztwo Prokuratury Apelacyjnej w Rzeszowie pozostało w rękach tych samych osób, które stały na jej czele w momencie stawiania mi zarzutów w tej sprawie w październiku ubiegłego roku" - napisał w oświadczeniu Mariusz Kamiński, b. szef CBA

Mariusz Kamiński
Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Mariusz Kamiński
ZOBACZ TAKŻE
Prokuratura w Rzeszowie oskarżyła w piątek Kamińskiego m.in. o nadużycie uprawnień, kierowanie nielegalnymi działaniami operacyjnymi CBA oraz kierowanie podrabianiem dokumentów i wyłudzeniem poświadczenia nieprawdy w oparciu o te dokumenty. Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście.

"Ze spokojem czekam na końcowy rezultat procesu, jestem przekonany, że dowiodę swej niewinności przed niezawisłym sądem" - w specjalnym oświadczeniu napisał Kamiński.

Razem z nim oskarżeni zostali: jego b. zastępca Maciej Wąsik oraz dwóch byłych dyrektorów z CBA - Grzegorz P. i Krzysztof B. Wszystkim grozi do 8 lat więzienia. Kamiński broni swoich ludzi oceniając, że ich "jedynym ''przewinieniem" jest to, że rzetelnie i odważnie wykonywali działania na rzecz Państwa Polskiego".

Rzeszowska prokuratura poinformowała też, że 10 sierpnia wyłączono do odrębnego postępowania sprawę przekroczenia przez szefa CBA uprawnień poprzez kierowanie czynnościami operacyjnymi, w trakcie których funkcjonariusze Biura posługiwali się dokumentami uniemożliwiającymi identyfikację danych ich oraz osób udzielających im pomocy, pomimo że premier nie wydał zarządzenia dotyczącego trybu wydawania, posługiwania się i przechowywania takich dokumentów. 23 sierpnia śledztwo to zostało umorzone z powodu "braku znamion czynu zabronionego". - Prokurator uznał, że mimo braku zarządzenia dokumenty takie mogły być przez CBA wydawane i wykorzystywane, natomiast akt oskarżenia został skierowany, ponieważ w ocenie prokuratora nie było podstaw do posługiwania się właśnie takimi dokumentami, takiej treści, jakie zostały w tym postępowaniu o odrolnienie wykorzystane" - wyjaśniał dziennikarzom Rybczak.

W efekcie akcji CBA o płatną protekcję, czyli powoływanie się na wpływy w resorcie, oskarżono Piotra Rybę i Andrzeja K. W zeszłym roku sąd I instancji skazał ich na kary więzienia i grzywny. Legalności samej akcji CBA nie oceniał, domniemując, że skoro była na nią zgoda sądu, należy ją uznać za prawidłową. Niedawno sąd II instancji uchylił wyroki skazujące, a w ponownym procesie sąd miałby badać prawidłowość tej akcji.

Kamiński wiąże moment, w którym rzeszowska prokuratura przedstawiła mu zarzuty - co spowodowało odwołanie go z funkcji szefa CBA - z tym, że niedługo wcześniej przekazał premierowi "informacje dotyczące łamania prawa podczas prac nad ustawą hazardową". "Jestem przekonany, że ta właśnie decyzja prokuratury miała na celu znalezienie formalnego powodu, aby usunąć mnie ze stanowiska szefa CBA" - oświadcza Kamiński.

Rzeszowska prokuratura prowadzi jeszcze śledztwo dotyczące przekroczenia uprawnień przez prokuratorów oraz funkcjonariuszy CBA i ABW. Dotyczy ono przekroczenia uprawnień przez prokuratorów Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sierpniu 2007 roku poprzez wydanie zarządzenia o zatrzymaniu i przymusowym doprowadzeniu b. szefa MSWiA Janusza Kaczmarka, b. szefa policji Konrada Kornatowskiego i ówczesnego szefa PZU Jaromira Netzla, jako osób podejrzanych w sprawie złożenia fałszywych zeznań i utrudnianie postępowania przygotowawczego w związku z ujawnieniem informacji o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych CBA.

Trzecie śledztwo dotyczy ewentualnego przekroczenia uprawnień przez b. wiceprokuratora generalnego Jerzego Engelkinga. Dopuścić miał się tego podczas konferencji prasowej w lecie 2007 roku, na której ujawniono zapisy z podsłuchanych rozmów Kaczmarka, Kornatowskiego i Netzla ze śledztwa o przeciek z akcji CBA w resorcie rolnictwa. Zaprezentowano też wówczas zapisy wideo z pobytu Kaczmarka w hotelu Marriott. Ujawniono wówczas także dane żony Kaczmarka (jej imię i adres zamieszkania obojga).

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 10 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':