http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Fascynujący Kraków osiem metrów pod Rynkiem

Dawid Hajok, Kraków
2010-09-03, ostatnia aktualizacja 2010-09-03 14:53

Próba iluminacji krakowskich Sukiennic
Próba iluminacji krakowskich Sukiennic
Fot. Michal Łepecki / Agencja Gazeta

W całym, pełnym zabytków Krakowie, nie było dotąd takiego miejsca, w którym naraz można prześledzić dziewięć wieków historii królewskiego miasta. Za trzy tygodnie wystarczy zejść osiem metrów pod płytę Rynku Głównego

Trwają prace wykończeniowe w muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
Trwają prace wykończeniowe w muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
Trwają prace wykończeniowe w muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
Trwają prace wykończeniowe w muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
Trwają prace wykończeniowe w muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
Trwają prace wykończeniowe w muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
Trwają prace wykończeniowe w muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
Trwają prace wykończeniowe w muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
Trwają prace wykończeniowe w muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja
Trwają prace wykończeniowe w muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
ZOBACZ TAKŻE
Podziemia Rynku Głównego w Krakowie
Podziemia Rynku Głównego w Krakowie
Muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
Muzeum w podziemiach Rynku Głównego w Krakowie
Takiego muzeum w Polsce jeszcze nie było. Nad przygotowaniem ekspozycji, która stanie się częścią Muzeum Historycznego Miasta Krakowa, przez wiele miesięcy pracowali fachowcy od multimediów, scenografii, produkcji trójwymiarowych i historycy z konsorcjum Trias. Przyświecał im jeden cel: opowiedzieć o przeszłości tak, aby zwiedzający na chwilę zapomnieli o teraźniejszości.

Komputerowi graficy i spece od animacji wyczarowali więc efekty specjalne - pod nogami chlupot kałuż. Gdzie indziej znów drogę przetnie nam szczur, a król Kazimierz Wielki, choć na rycinie, mrugnie okiem.

Podobne niespodzianki twórcy ekspozycji przygotowują niemal na każdym kroku. W ten sposób chcą przełamać konwencję muzeum z historią zatopioną w formalinie. Bo dobre muzeum ma działać na wyobraźnię - po przejściu tego w Krakowie każdy zapamięta datę tatarskiego najazdu, sekrety alchemii, zwyczaje pogan i obraz miasta, które w XV wieku było handlowym mocarstwem równym Norymberdze czy Londynowi.

A byłaby galeria handlowa

Niewiele brakowało jednak, by zamiast nietuzinkowego muzeum pod płytą Rynku - a dokładnie pod wschodnią częścią placu (od strony kościoła Mariackiego) - powstała galeria handlowa. Na szczęście stanowczo zaprotestował przeciwko temu Jan Janczykowski, wojewódzki konserwator zabytków.

Nieufnie na prace pod Rynkiem patrzyli członkowie Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Ich zdaniem badania archeologiczne nie powinny być tam prowadzone w takim tempie i na tak wielką skalę. Nie przekonywały ich też argumenty archeologów, że kolejna okazja nieprędko się nadarzy. A projekt podziemnego muzeum nazwali Disneylandem.

Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa, nie zrezygnował jednak ze swoich planów. Opracowany przez prof. Andrzeja Kadłuczkę projekt podziemnego Rynku forsował nawet kosztem utraty poparcia społeczników. Zdecydował, aby na wzór podziemnego muzeum w Luwrze czy starożytnych katakumb w Rzymie udostępnić zwiedzającym zabytki pod płytą krakowskiego Rynku.

Prace archeologiczne, które prowadzono tu od 2004 do 2006 roku, przyniosły wiele niespodziewanych odkryć. Mniej więcej w połowie drogi między Sukiennicami a pomnikiem Adama Mickiewicza spod ziemi wyłoniły się mury tzw. Kramów Bogatych, czyli miejsca, w którym 700 lat temu handlowano towarami luksusowymi. W okolicy kościoła św. Wojciecha odnaleziono z kolei fundamenty budynku Wielkiej Wagi. W średniowieczu zgodnie z nazwą była rzeczywiście jedną z największych w Europie. Ważono na niej głównie ołów i miedź. Archeolodzy dokopali się nawet do osady, która istniała tu, zanim jeszcze zaczęto ją nazywać Krakowem.

Samo muzeum to duża sala i trzy równoległe korytarze. Najdłuższy to dawne Kramy Bogate. Biegną obok dzisiejszych Sukiennic (do Kościoła Mariackiego, do Wielkiej Wagi i w kierunku kościoła św. Wojciecha). Średniowieczne Sukiennice tworzyły bowiem dwa rzędy budynków i ulicę pomiędzy nimi. Ich przebieg nie pokrywa się w pełni z dzisiejszym obrysem budowli. Na wysokości pomnika wieszcza znalazły się najstarsze zabytkowe kramy kupieckie z XI w. Do nich prowadzić będą kładki ze szkła i stali. Dwa pozostałe korytarze to zabytkowe piwnice murowanych Sukiennic.

Zupełnie nowe pomieszczenia muzeum (wraz z korytarzami to w sumie 6 tys. m kw. powierzchni) powstały pomiędzy ul. św. Jana a Floriańską. Ze szklanych podłóg, z kładek i podestów będzie można zobaczyć odtworzone na podstawie znalezisk dawne drewniane zagrody, domy i kramy oraz wodociągi.

Główną salę wykopano w miejscu, w którym 900 lat temu grzebano mieszkańców pobliskich osad. Niektórych pochowano ze skrępowanymi rękami i nogami - najwidoczniej, gdy jeszcze żyli, uważano ich za wampiry. Kości tych ludzi złożono latem tego roku w kryptach Bazyliki Mariackiej, w podziemiach zastąpiono je imitacjami z tworzywa sztucznego.

Oscarowe makiety i mgielny ekran

Do głównej sali ekspozycyjnej wchodzi się przez ekran z mgły wodnej. Na nim wyświetlane są animowane scenki ze średniowiecza. Przez chwilę można się poczuć jak na targowisku. Na wyciągnięcie ręki widać pełne towarów kramy, jakaś kobieta niesie kosz z owocami, a mężczyzna wyglądający na złodziejaszka szuka sposobu, jak dorwać się do sakwy przechodzącego obok bogacza. W tle kaznodzieja nawołuje wszystkich do pokuty.

Na obrazie się nie kończy, bo z ukrytych głośników słychać, jak handlarze zachwalają swoje towary: "Kup pan koszyk", "Skrzynie z dębiny!", "Pierścienie w dobrej cenie!", "Złoto miękkie, najwyższej próby", "Najlepszej jakości jedwab pani, wspaniały na suknię! Wenecki...". Trwa to około minuty, po czym stojący obok strażnik zapraszającym gestem kieruje zwiedzających w głąb mgielnego ekranu. Z gęstej mgły wyłania się przestrzeń muzeum.

Odtąd każdy krok ma znaczenie. Wkraczamy na szklaną podłogę, pod którą rozciąga się plastycznie uformowana mapa handlowych powiązań Krakowa z resztą Europy z XV wieku. Gdy stajemy nad Tatrami, z głośnika wydobywa się wycie wiatru. Krok dalej Kraków, a w uszach hejnał. Noga nad morze, a w głośnikach szum fal i skrzek mew. Ekrany dotykowe wbudowane w kolumny podpierające strop przedstawiają początki handlu i jego rozwój przez wieki.

Następny odcinek podziemnego muzeum przybliża nas do czasów najazdu tatarskiego z 1241 r. Znowu, jak wtedy, spłoną dwie chaty, ale tym razem będzie to tylko laserowa inscenizacja.

Z kolei na ogromnym dotykowym ekranie można będzie przejrzeć kilkusetstronicowy kodeks Behema, czyli powstały w 1505 roku dokument Krakowa zawierający treść nadanych mieszczanom przywilejów.

W multimedialnej podziemnej ekspozycji są też dwie makiety. Na jednej z nich zobaczyć można Kraków XV-wieczny. Wykonali ją artyści z Łodzi, ci sami, którzy opracowali scenografię do nagrodzonego Oskarem w 2007 roku filmu animowanego "Piotruś i Wilk". Do tego pojawi się jeszcze sześć obrotowych cyfrowych hologramów przedstawiających m.in.: kościół Mariacki i Sukiennice z XVI wieku. Tej technologii nie ma jeszcze w żadnym muzeum w Polsce.

Jakby tych pomysłów było mało, w podziemne muzeum wpada światło słoneczne dzięki zaprojektowanej naprzeciwko bazyliki Mariackiej fontanny w formie wielkiego kryształu. Oprawę muzyczną wystawy ułożył norweski kompozytor Biosphere.

Kilkuminutowe filmiki autorzy nazywają pigułkami historycznymi. Wyświetlane na specjalnych ekranach mają przeprowadzać zwiedzających przez kolejne części wystawy.

Przejście przez ślepą ścianę

Dwie ze ślepych ścian muzeum dzięki technologii 3D wyglądają tak, że mamy złudzenie ciągnących się przez wiele metrów dróg. Zaś ludziom o słabych nerwach serce pewnie podskoczy do gardła, gdy nagle staną oko w oko ze strażnikiem - co z tego, że wyświetlanym z projektora? - gdy fuknie znienacka: "A ty tu co? Pozwolenie jest? Nie rozumiesz, co się do ciebie mówi?! Do you speak English?" Strażnik podłączony jest do czujnika reagującego na ruch.

Nad tym, aby cała elektronika w podziemnym muzeum działała bez zarzutu, czuwać będzie komputer. Za jego pomocą w każdej chwili wszystkie ekrany można będzie przełączyć na nadawanie relacji z imprez odbywających się na powierzchni.

Komputer będzie też pilnować, aby w muzeum nie przebywało jednocześnie więcej niż 300 osób. Organizatorzy są przekonani, że ekspozycja już od pierwszych dni stanie się turystycznym hitem Krakowa.

Budowa muzeum i ekspozycji trwała dwa lata i kosztowała w sumie 42 mln zł. Z tego 16 mln zł dołożyła Unia Europejska.

Nowe Sukiennice otwarte już dzisiaj
Po dwóch latach remontu od dziś zwiedzać można urządzoną w Sukiennicach Galerię Sztuki Polskiej XIX wieku. Gospodarz tego miejsca, oddział Muzeum Narodowego w Krakowie, istnieje tam od 130 lat. W odrestaurowanych wnętrzach wprowadzono nowoczesne rozwiązania techniczne, dzięki którym zbiory będą zabezpieczone przed kradzieżą i zniszczeniem.
Obiekt przystosowano też do potrzeb osób niepełnosprawnych. Po raz pierwszy w historii muzeum w Sukiennicach otwarte zostają tarasy widokowe po obu stronach gmachu. W oparciu o najnowsze badania i interpretacje sztuki powstał nowy scenariusz ekspozycji, opracowany przez Barbarę Ciciorę i Aleksandrę Krypczyk. Ekspozycja wcześniejsza opracowana przez prof. Mieczysława Porębskiego koncentrowala się wokół słynnych obrazów, "Hołdu Pruskiego" Jana Matejki czy "Czwórki" Józefa Chełmońskiego, obecna wokół stylów i tematów charakterystycznych dla poszczególnych epok oraz obrazów. Galeria Sztuki Polskiej składa się tak jak poprzednio z czterech sal, ale inaczej zaaranżowanych i nazwanych. Są to: "Sala Bacciarellego: Oświecenie", "Sala Michałowskiego: Romantyzm. W stronę sztuki narodowej", "Sala Siemiradzkiego: Wokół akademii" w której centrum są słynne "Pochodnie Nerona" Henryka Siemiradzkiego i wreszcie "Sala Chełmońskiego: Realizm, polski impresjonizm, początki symbolizmu" ."Hołdu Pruskiego", chluby kolekcji nie zobaczymy na wystawie, obraz jest po konserwacji i tymczasowo znajduje się na wystawie z okazji rocznicy Bitwy pod Grunwaldem na Wawelu.
Za to Zamek Królewski w Warszawie pożyczył Sukiennicom inny słynny obraz Matejki "Rejtana". "Hołd Pruski" powróci do Sukiennic w 2012 roku. Od dzisiaj do niedzieli można uczestniczyć w bezpłatnym zwiedzaniu Galerii, happeningach, koncertach, kiermaszu wydawnictw muzealnych, warsztatach plastycznych od 18. do 2 w nocy, w sobotę od godz. 10 także do godz. 2 w nocy.



Rynek ogromny
Ogromny, główny plac miejski, wytyczony został podczas lokacji miasta na prawie magdeburskim w roku 1257. Powstał na przecięciu dawnych szlaków handlowych, na planie kwadratu o boku 200 m. Przy jego wytyczaniu zastosowano charakterystyczny dla średniowiecznych miast układ szachownicowy. Z każdej pierzei rynku wychodziły trzy ulice. Nazwa Rynek (Ring) pojawiła się po raz pierwszy około roku 1300. Jednak dopiero w roku 1882 otrzymał oficjalną nazwę Rynek Główny, stając się centrum życia miasta.



Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 5 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    34 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':