http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Wildsteina fałsz na temat in vitro

Grzegorz Sroczyński
2010-09-03, ostatnia aktualizacja 2010-09-03 08:05

"In vitro to metoda niezwykle ryzykowna i ułomna. W Stanach Zjednoczonych stosujący ją lekarze zobowiązani są do wyjaśnienia potencjalnym rodzicom, z jak wielkim zagrożeniem dla normalnego rozwoju płodu się ona wiąże, na ile razy więcej ułomności narażone są poczęte w ten sposób dzieci. Dlaczego z tym samym żarem nie są propagowane nowe metody leczenia bezpłodności?" - napisał wczoraj w "Rzeczpospolitej" Bronisław Wildstein.

Przygotowanie materiału do zapłodnienia in vitro w prywatnej klinice ginekologicznej
Fot. WOJCIECH MATUSIK / AG
Przygotowanie materiału do zapłodnienia in vitro w prywatnej klinice...
ZOBACZ TAKŻE
SERWISY
Grzegorz Sroczyński: Czy in vitro to "wielkie zagrożenie" dla rozwoju płodu? Czy powoduje "kilka razy więcej ułomności"?

Dr Katarzyna Kozioł, kierownik laboratorium in vitro w przychodni Novum: To nieprawda. Jest sporo badań, największe - na grupie 6 tys. dzieci z probówki - prowadzi zespół prof. Van Steirteghema w Belgii. Ryzyko wad wrodzonych w całej populacji wynosi około 3 proc. U dzieci z probówki to 3,2-3,4 proc., jest więc nieznacznie większe.

Skąd ten wzrost?

- Nie wiąże się on z samą metodą in vitro, tylko z niepłodnością rodziców. Konkretnie - z chorobą, która do niepłodności doprowadziła. Tak samo nieznacznie zwiększone ryzyko wad wrodzonych występuje u dzieci poczętych w wyniku tzw. naturalnych metod leczenia niepłodności lub kiedy niepłodna para, choć nie poddała się żadnemu leczeniu, w końcu jakimś cudem ma dziecko.

Przeciwnicy in vitro najczęściej wymachują pracą naukowców holenderskich z 2002 r. Wyszło im, że statystycznie więcej dzieci z probówki zapada na rzadki nowotwór, tzw. siatkówczaka. Ale było to tylko siedem przypadków, więc kontynuowano badania i w 2009 r. ci sami naukowcy opublikowali nowe wyniki. Tym razem w grupie dzieci po in vitro było znacząco mniej przypadków siatkówczaka niż w całej populacji. Tych nowych wyników przeciwnicy sztucznego zapłodnienia nie przyjęli do wiadomości. Bo nie o naukę im chodzi, lecz o ideologię.

Komentarz

Na rozpowszechnianie fałszywych informacji o in vitro nie zasługują szczęśliwi rodzice, którzy na tę metodę się zdecydowali, ani ich dzieci. Najstarsze polskie dziecko z probówki w listopadzie skończy 23 lata. Istnieje zatem ryzyko - co prawda tylko statystyczne - że czyta "Rzeczpospolitą".

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 42 komentarze
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    94 głosy