Renata Grochal: Dlaczego PO chce uzależnić się od Kościoła? Tomasz Tomczykiewicz: - Nie jesteśmy i nie będziemy uzależnieni od Kościoła.
To po co małopolska PO pisze do proboszczów list, w którym przypomina, ile dała na remonty kościołów i że "trzeba mieć na uwadze dalsze remonty"? - Ten list był niepotrzebny. Zaprzecza naszym słowom, że
Kościół nie powinien być wciągany do polityki. A listem do proboszczów wpisujemy się w to, co robił
PiS.
Janusz Palikot chce ukarania autorów listu. - Palikot jest ostatnią osobą, która może żądać ukarania kogokolwiek za szkodzenie PO. Jego działalność też wpływa na obraz całej partii i wielu członków Platformy jest niezadowolonych z takiego wpływu.
Zaczyna się kampania samorządowa. Przypominanie Kościołowi, co dostał i co może dostać, pachnie próbą politycznej korupcji. - Intencją tego listu było to, żeby Kościół stał się neutralny wobec kandydatów w wyborach. Dotychczas angażował się po stronie PiS. Prowadzono wręcz wrogą kampanię wobec naszego kandydata na prezydenta. Traktowanie nas jako wrogów Kościoła jest niesprawiedliwe.
Szczególnie biorąc pod uwagę waszą gorliwość w Komisji Majątkowej, czy unikanie tematu in vitro, żeby nie narazić się Kościołowi. - Komisja Majątkowa już niewiele ma do zrobienia, a w okresie rządów PO działania Komisji na pewno były transparentne. A jesienią wrócimy do sprawy in vitro.
Czy w sprawie krzyża pod Pałacem Prezydenckim Kościół zachował się właściwie, umywając ręce i zostawiając politykom problem do rozwiązania? - To, że Kościół nie zajął stanowiska dowodzi, że ten krzyż nie jest symbolem religijnym, ale symbolem walki politycznej. I to, że Kościół przyjął taką logikę, jest wskazaniem dla władzy, by traktowała ten krzyż nie jak symbol chrześcijański.
Cały wywiad z szefem klubu PO Tomaszem Tomczykiewiczem w piątkowej "Gazecie"