BYŁ JEDNYM Z NAJWAŻNIEJSZYCH
Żegnamy uczonego, ale przede wszystkim wybitnego polityka, jednego z głównych twórców i bohaterów naszej polskiej drogi do wolności. Kiedy w końcu lat 70. Bronisław Geremek rozpoczynał drogę opozycjonisty w Towarzystwie Kursów Naukowych, pewnie sam nie wiedział, że dwa lata później będzie jednym z głównych bohaterów wydarzeń, które wstrząsną światem.
Ruch lipca i sierpnia 1980 r. w Polsce miał charakter spontaniczny, ale wydarzenia gdańskie były przygotowane i ich główni bohaterowie siedzą tutaj wśród nas. Ruch rozprzestrzeniał się błyskawicznie, w pewnej chwili do tego spontanicznego działania trzeba było dodać doświadczoną już myśl i Bóg sprawił, że do Gdańska przyjechała grupa intelektualistów, przede wszystkim z Warszawy, związanych z opozycją. Ich przybycie miało przełomowe znaczenie. Nie byłoby porozumienia sierpniowego bez grupy tak zwanych ekspertów, a w istocie polityków związkowych, na czele których stali Bronisław Geremek i Tadeusz Mazowiecki.
Dzisiaj dla nas wszystkich Porozumienia Sierpniowe to część historii, współczesnej, ale w ramach życia jednego człowieka już odległej. Ale w sierpniu roku 1980 wywalczenie prawa do tworzenia związków zawodowych wydawało się rzeczą całkowicie nieosiągalną. Dlaczego? Bo było to całkowicie sprzeczne z logiką systemu. Po jednej stronie mieliśmy wiarę naszych robotników, wiarę naszych pracowników. Po drugiej stronie musieliśmy mieć ludzi, którzy potrafią w takiej sytuacji przełamać swój własny sposób myślenia. Do tego potrzebna jest wielka, intelektualna klasa. W ostatnich dniach sierpnia 1980 r. wykazał ją Bronisław Geremek, On jest jednym z dwóch, trzech najważniejszych autorów tamtego sukcesu.
Ruch "Solidarność" rozwijał się w błyskawicznym tempie, wkrótce objął wiele milionów osób. Był zjawiskiem nowym nie tylko w historii Polski, był zjawiskiem niepowtarzalnym w historii Europy i świata. Taki ruch wymaga intelektualnego opanowania, wymaga, żeby choćby nieliczni zrozumieli, co w naszym kraju się dzieje. Bez wątpienia Bronisław Geremek należał właśnie do tych niezwykle nielicznych. To dzięki Niemu ruch przetrwał prawie półtora roku. Wbrew logice systemu, w ramach której działał, ale także którą złamał raz na zawsze. To m.in. dzięki Niemu dzieje legalnej "Solidarności" nie zakończyły się w marcu 1981. W tym niezwykle tragicznym marcu, w tych dniach, w których pisaliśmy już ulotki wzywające do zbrojnej walki z obcą agresją. Nie doszło do tego, doszło natomiast do stanu wojennego, ponieważ, jak sądzę, dojść musiało.
W nowej sytuacji Bronisław Geremek stał się jedną z intelektualnych podpór opozycji. Internowany przez prawie rok, na wiosnę 1983 r. aresztowany, nie poddał się, był doradcą władz podziemnych "Solidarności". W drugiej połowie lat 80. odgrywał już w tych władzach rolę centralną. Kiedy w drugiej połowie lat 80. powstał sekretariat Krajowej Komisji Wykonawczej, Bronisław Geremek w praktyce stanął na jego czele, choć formalnie nie był jego członkiem.
O Jego roli w tym ogniwie naszej drogi do wolności, jakim był Okrągły Stół, dziś już była mowa.
Później przyszła rola jako ministra spraw zagranicznych, o czym moi poprzednicy także dużo mówili. Można zadać pytanie, skąd tego rodzaju rola Bronisława Geremka? W mojej ocenie to sprawa inteligencji, charakteru i wielkiej umiejętności budzenia respektu u tych, którzy należą do najbardziej wpływowych na tym świecie, wybitnych intelektualistów, polityków, ale także zwyczajnych przestępców, czego byłem świadkiem w roku 1983.
To, jak sądzę, spowodowało, że Bronisław Geremek, przy wszystkich przeszkodach, o których mówił Tadeusz Mazowiecki, był człowiekiem, który odegrał taką rolę w naszym kraju.
I chciałbym powiedzieć na koniec jeszcze jedno. Mało to znany fakt, ale w roku 1991 była przy powołaniu rządu pana premiera Olszewskiego propozycja, aby Bronisław Geremek został ministrem spraw zagranicznych. Wtedy to okazało się niemożliwe.
Sześć lat później nie było już żadnych oporów, wszystkie ugrupowania chciały Go widzieć ministrem. Polska zmienia się jednak na lepsze, dziękuję.
PREZYDENT LECH KACZYŃSKI
Ocena:
38 głosów

Skaczemy bliżej. Biegamy wolniej. A w zwisie jesteśmy dwa razy gorsi niż w PRL-u
