Dla większości redakcji ważniejsze od sporów o krzyż czy obchodów 30 rocznicy "Solidarności" okazało się wrześniowe załamanie pogody. Zamiast ciepłej końcówki lata mamy listopadowe chłody, wichury i kolejne zagrożenie powodziowe.
Ale nie dla wszystkich.
"Polska The Times" jest dziś zdecydowanie najbardziej polityczną gazetą w kraju. I choć nie przynosi żadnych rewelacji, to jak zwykle śmiało sięga po tematy polityczne.
"Prezydent Ziobro" - donosi na pierwszej stronie. "PiS rozważa wystawienie Zbigniewa Ziobry na prezydenta Warszawy. W partii zaostrza się spór o strategię na wybory".
Można powiedzieć, że kandydaci z listy PiS na prezydenta Warszawy pojawiają się jak grzyby po deszczu (w końcu nic dziwnego, skoro co dzień leje). Najpierw mówiono o Pawle Poncyljuszu, który chyba już sam przestał wierzyć w swoje szanse, bo coraz ostrzej wypowiada się w mediach o swoich kolegach partyjnych. Potem pojawiła się kandydatura Zbigniewa Romaszewskiego, potem Mariusza Błaszczaka, wczoraj spekulowano o sympatyzującym z PiS b. opozycjoniście Czesławie Bieleckim, a dziś pojawił się kandydat
Zbigniew Ziobro.
"Polska" pisząc o tej kandydaturze powołuje się oczywiście na anonimowego polityka PiS. Ten sam zapewne polityk informuje też, że Ziobro zostanie zapewne szefem kampanii samorządowej PiS i nada jej odpowiedni ton. Będzie to ton jastrzębi, gdyż według informacji gazety Ziobro to lider tej grupy. Bo w PiS trwa walka o władzę między jastrzębiami a gołębiami.
"Na razie w wewnętrznych rozgrywkach wygrywa frakcja ochrzczona przez media talibami, Zakonem PC bądź jastrzębiami, na lidera której wyrasta Zbigniew Ziobro. Z kolei byli sztabowcy Jarosława Kaczyńskiego z kampanii prezydenckiej są rozsierdzeni tym, że znaleźli się na bocznym torze. Ale nie zamierzają się poddać. Wczoraj do Marka Migalskiego, który otwarcie skrytykował prezesa PiS dołączył Paweł Poncyljusz."
Ale ciekawsze od tego, co mówi poseł Poncyljusz, jest to co mówi "Polsce" anonimowo osoba identyfikująca się z grupą przeciwników Ziobry.
"Zbyszek i
Antoni Macierewicz przestraszyli się, że
Jarosław Kaczyński po wyborach prezydenckich nie musi już prosić ich o poparcie ani jeździć do Torunia do ojca Rydzyka, że bez ich języka i sposobu myślenia może wygrywać. Zastosowali więc szantaż przekonując prezesa, że ma wręcz moralny obowiązek wyjaśnić przyczyny śmierci brata. Ziobro wyczuł, że może przejąć przywództwo w partii, i dlatego zaczął krytykować sztab".
Na drugą nóżkę "Polska The Times" analizuje sytuację wewnętrzną w Platformie.
"PO nie ukarze Palikota. W sporze z Kaczyńskim i PiS jest bezcenny".
Sąd koleżeński zajmie się Palikotem za trzy tygodnie na wniosek europosła PO Filipa Kaczmarka, który żąda usunięcia posła z Lublina z partii. Kaczmarka oburzyły słowa Palikota o tym, że "
Lech Kaczyński ma krew na rękach".
Jednak zdaniem "Polski" od tego czasu sytuacja polityczna w kraju na tyle się zaostrzyła, że PO potrzebuje Palikota, który mówi językiem ostrym, ale często rzeczy pod którymi wielu się podpisuje. Dlatego skończy się tylko na naganie dla posła.
W "Rzeczpospolitej", która co prawda uciekła dziś na pierwszych stronach od polityki
arcyciekawy wywiad z biskupem Tadeuszem Pieronkiem. Na pewno dla wielu bulwersujący, bo mówi on rzeczy które nie wszystkim się spodobają. Do tego nie zostawia żadnego pola na interpretację:
"Krzyż przed pałacem prezydenckim stał się orędziem walki politycznej od chwili, gdy słowa prezydenta Komorowskiego wypowiedziane w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" zostały przekręcone. Powiedział o przeniesieniu krzyża i to w porozumieniu z władzami kościelnymi, a zrobiono z tego usunięcie krzyża. Oskarżono Bronisława Komorowskiego, że zaczyna prezydenturę od usuwania krzyża. A to jest kłamstwo."
Na pytanie Ewy Czaczkowskiej czy obie stronny w tym sporze zachowują się podobnie biskup mówi, że bardziej szkodzi PiS, bo "działa zza szafy, steruje rzekomą obroną krzyża".
Inny cytat: "Nie widzę powodu by w tym miejscu stał krzyż. Ani tym bardziej aby stał tam pomnik. W tym konflikcie nie chodzi o pamięć. Chodzi o budowanie siły partii na grobowcu".
A co biskup Pieronek myśli o episkopacie polskim?
"Grzech pierworodny polega na upolitycznieniu episkopatu. Większość jest zadymiona PiS-em. By to zobaczyć wystarczyło śledzić w czasie kampanii nastroje duchowieństwa, które nie pochodzą wszak z niebieskiego deszczu.
A kto za to ponosi główną odpowiedzialność? - pyta dziennikarka.
- To idzie via
Radio Maryja I na koniec zdanie na temat apelu biskupów diecezjalnych z Jasnej Góry o stworzenie komitetu, który zająłby się sprawą upamiętnienia ofiar katastrofy.
"To jest totalna pomyłka. Po co się tym zajmują biskupi? Co ich obchodzi stawianie pomników? Niech się biskupi zajmą sprawami wiary i moralności".
Dla tego wywiadu warto dziś sięgnąć po "Rzeczpospolitą".