Zapytajcie Australijczyka, z czego jest dumny. Harbour Bridge, opera w Sydney - powie. - I stadion olimpijski. Trzecią z tych budowli zaprojektował Polak Edmund Obiała.
Zapytajcie Anglika, z czego jest dumny. Wśród paru rzeczy wymieni na pewno stadion Wembley i londyńskie metro. To też Obiała.
I jeszcze stadion piłkarski w Sydney, centrum tenisowe. Ostatnio - koordynacja budowy obiektów na olimpiadę Londyn 2012.
Same wielkie rzeczy. Wszędzie Obiała.
Nie zostałbym architektem Na początku były małe rzeczy.
Niszczewice. Wieś położona 30 kilometrów od Bydgoszczy; parę chałup na krzyż. Ale przynajmniej ma nazwę.
W szczerym polu, niedaleko od Niszczewic, stoi chatka. Właściwie nie wiadomo, czy należy do tej miejscowości, czy do Złotnik Kujawskich. Dojście - tylko polem. Jak spadnie deszcz, jest kłopot. Jak zasypie śnieg - też. Właśnie w tej chatce urodził się i wychował Edmund Obiała. - Nie byłoby mnie tutaj teraz, gdyby
PKP zlikwidowała pociągi, jak teraz. Gdyby znikło moje poranne połączenie do Bydgoszczy.
Ojciec był kolejarzem. Tak samo brat. On sam nie chciał jeździć zawodowo pociągami; postanowił więc: musi się porządnie wyuczyć. Mieszkali tuż przy torach tzw. linii francuskiej ze Śląska do Gdyni. Od małego Edek naoglądał się pociągów, kolejarskich mundurów, kolejarskiego życia. Dlatego właśnie postanowił, że nie będzie się wiązał z tym fachem.
A żeby dopiąć swego, musi na tym swoim zadupiu - między 1960 a 1965 rokiem - wstać codziennie o piątej rano, przygotować sobie po ciemku solidne śniadanie do teczki, umyć w zimnej wodzie, potem trzy i pół kilometra biec na stację w Złotnikach Kujawskich, żeby zdążyć na pociąg do Bydgoszczy, gdzie chodzi do technikum.
- Pamiętam dokładnie, że pociąg ten wyjeżdżał o 6.30, a o 7.24 wjeżdżał na peron w Bydgoszczy.
Jak była zima, nie szło biec - straszne zaspy. Ale latem było przyjemnie.
Co człowiek robi w pociągu do szkoły? Obiała: - Odrabiałem lekcje. Konkretnie: w ubikacji. Szło się do wucetu, zamykało drzwi, żeby robotnicy z rannej zmiany nie przeszkadzali - i odrabiało się. Najpierw pisemne, potem powtarzanie materiału z poprzednich dni.
- Dlaczego musiał pan to robić w toalecie?
- Tym pociągiem jeździli do pracy. To były lata 60., palili jak jasna cholera. Do tego grali w karty i pili.
- W przedziałach?
- Nie, nie w przedziałach. Tam nie było praktycznie przedziałów. Wie pan, co to bummelzug?
- A skąd?
- Osiem wagonów ciągniętych przez parowóz, w środku drewniane ławki, drewniane okiennice; w ogóle dużo drewna. Przedziałów nie było.
Gdyby nie ten bummelzug, Edmund Obiała - jak twierdzi - nie byłby tym, kim jest. A teraz pracuje nad nowym metrem w Londynie.