http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Rodzina Ziobry walczy ze szpitalem

Iwona Hajnosz, Kraków
2010-09-02, ostatnia aktualizacja 2010-09-02 08:57

Krakowski sąd rejonowy. Zbigniew, Krystyna i Witold Ziobrowie
Krakowski sąd rejonowy. Zbigniew, Krystyna i Witold Ziobrowie
Fot. Michal Lepecki / AG

Dziesięciu lekarzy z trzech kontynentów zatrudniła rodzina Ziobrów, by ustalić, dlaczego w krakowskim szpitalu zmarł Jerzy Ziobro, ojciec ministra sprawiedliwości



22 czerwca 2006 r. Jerzy Ziobro - 71-letni lekarz z Krynicy - przyjeżdża do kliniki kardiologii Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Jego syn Zbigniew jest ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym w rządzie PiS. Rządzie, który był w sporze z lekarzami i pielęgniarkami - w kraju zastrajkowało 80 szpitali, a minister Ludwik Dorn groził medykom braniem w kamasze.

Jerzy Ziobro był dla szpitala pacjentem szczególnym. - Wszyscy wokół niego biegali i starali się, jak mogli. Rodzina przez pierwsze dni zachwycona była jakością opieki, dziękowała lekarzom - wspomina pracownik szpitala.

Niestety, 2 lipca po północy Jerzy Ziobro umiera. Co się wydarzyło między tymi datami? Wersje są dwie.

Według rodziny Jerzy Ziobro był w nie najgorszej formie jak na swój wiek i w szpitalu miał przejść tylko badania. A lekarze - przez agresywne zabiegi, wywołane nimi powikłania i brak odpowiedniej reakcji - doprowadzili do jego śmierci.

Jednak Dariusz Dudek, lekarz Jerzego Ziobry i szef pracowni hemodynamiki (badania naczyń krwionośnych) w krakowskiej klinice, twierdzi: - Uznaliśmy, że stan zdrowia Jerzego Ziobry wymagał natychmiastowego poszerzenia prawej tętnicy wieńcowej z powodu jej zwężenia w ponad 90 proc.

Koronarografia to badanie tętnic wieńcowych. Stentowanie polega na wszczepianiu "sprężyny" rozszerzającej tętnicę, by utrzymać jej właściwy przekrój. Jerzy Ziobro podczas dziewięciu dni w szpitalu miał cztery koronarografie, dwa razy wszczepiano mu stenty. Według opinii biegłych z Zakładu Medycyny Sądowej w Łodzi postępowanie lekarzy było prawidłowe, dlatego prokuratura we wrześniu 2008 r. śledztwo z doniesienia rodziny umorzyła.

Sprawa dla kardiochirurga

Rodzina Ziobrów nie pogodziła się z tą decyzją. Zamówiła prywatne opinie w ośmiu ośrodkach specjalizujących się w chorobach serca: czterech w USA oraz w Szwecji, Izraelu, Niemczech i Włoszech. Dostała je pod koniec 2008 r. Zapłaciła 40 tys. zł (część lekarzy nie wzięła zapłaty) i 50 tys. zł za tłumaczenia.

- Dla mnie ta sprawa ma wymiar zarówno społeczny, jak i prywatny - mówi Krystyna Kornicka-Ziobro, żona Jerzego Ziobry i matka Zbigniewa. - W wymiarze prywatnym nakazuje mi to uczciwość i lojalność wobec męża. Wiem, że cokolwiek zrobię, życia mu nie wrócę. Wierzę, że dzięki wyjaśnianiu tej sprawy innych pacjentów nie spotka to samo i będą mogli cieszyć się życiem.

Jak zapewnia rodzina, Jerzy Ziobro do szpitala poszedł wyłącznie na koronarografię. Nie miał zawału serca. "Ogólna czynność mięśnia sercowego była jeszcze prawidłowa. Badanie enzymów sercowych nie wskazywało na świeży zawał mięśnia sercowego" - stwierdził w swojej opinii prof. Georg Nickenig, szef kliniki uniwersyteckiej w Bonn.

Inaczej stan pacjenta ocenił dr Dudek. Podczas pierwszego badania implantuje mu od razu dwa stenty. - Pacjent został skierowany do kliniki z ostrym zespołem wieńcowym, zmianami niedokrwiennymi w EKG oraz podwyższoną aktywnością markerów uszkodzenia serca. Rutynowym postępowaniem w takim przypadku jest pilna koronarografia i stentowanie. Robiliśmy wszystko, żeby ratować mu życie.

Biegli podkreślają, że po tej koronarografii, a przed wszczepieniem stentów, konieczna była konsultacja z kardiochirurgiem. Ale dr Dudek, internista bez specjalizacji z kardiologii, choć z habilitacją z procedur inwazyjnych, decyduje się na stenty. Ma akceptację przełożonego, czyli szefa II kliniki kardiologii SU prof. Jacka Dubiela, kardiologa (prywatnie swojego teścia).

"Wybór tej metody [stentowania] był niezgodny z ówcześnie obowiązującymi standardami, stanowiąc wykroczenie przeciw zasadom medycyny opartej na dowodach naukowych" - napisał prof. Jan W. Borowiec, ordynator kliniki torako-kardiochirurgii Szpitala Uniwersyteckiego w Uppsali (Szwecja). Innymi słowy, Jerzego Ziobrę należało skierować na operację na sercu, a nie wszczepiać stenty. "Brak konsultacji kardiochirurgicznej po wykonaniu koronarografii (...) jest niezgodny z zasadami postępowania w przypadkach wielonaczyniowej choroby wieńcowej" - dodaje prof. Borowiec.

Potwierdza to prof. Nickenig: "Zgodnie z aktualnymi wytycznymi dr Ziobro kwalifikował się raczej do by-passów niż do stentowania. (...) Przypadek ten należało omówić z doświadczonym kardiochirurgiem".

Podobne stanowisko zajęli wszyscy eksperci wynajęci przez rodzinę: Jerzy Ziobro był pacjentem dla kardiochirurga.

Najostrzej napisał prof. Ferdinand Leya, szef kliniki kardiologii interwencyjnej Uniwersytetu Loyola w Chicago: „W Stanach Zjednoczonych operatorów postępujących w ten sposób - przedkładających brawurę kliniczną nad przemyślaną ostrożność - nazywa się czasami » kowbojami pracowni hemodynamicznej «”.

Zagraniczni lekarze zwrócili uwagę na jeszcze jeden szczegół. Otóż na pierwszej stronie historii choroby założonej pacjentowi w krakowskim szpitalu widać, że data pod podpisem potwierdzającym zgodę na zabieg jest przerobiona z 23 na 22 czerwca, czyli na dzień założenia stentów. "Z przedłożonej dokumentacji wynika, że świadoma zgoda została podpisana przez Jerzego Ziobrę w następnym dniu po pierwszym wykonanym zabiegu. Gdyby tak było, świadczyłoby to o poważnym problemie" - napisał dr Gaetano Contegiacomo ze szpitala Santa Maria w Bari we Włoszech.

Dr Dudek mówi jednak: - O zgodę na stentowanie poprosiliśmy dodatkowo pacjenta podczas zabiegu.

Czy więc zmiana daty to pomyłka?

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 13 komentarzy
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    19 głosów