Konrad Piasecki: Wracając do tamtej kampanii - ma pan teraz poczucie, że uczestniczył w czymś, co okazało się wielką mistyfikacją? Paweł Poncyljusz: Myślę, że nie, że to bardziej wynika z tego, że każdy z nas, w tym również Jarosław Kaczyński, ma w sobie różne myśli, różne wątki i raz jedne wychodzą na wierzch, inne gdzieś są głębiej skrywane, raz jest odwrotnie.
Konrad Piasecki: Ale w kampanii wyborczej słyszeliśmy, że Jarosław Kaczyński ma linię na porozumienie, na współpracę, na łagodność, a okazało się, że to wszystko było maską. Paweł Poncyljusz: Proszę zrozumieć, że Jarosław Kaczyński pierwszy raz po kampanii wyborczej mógł na spokojnie przemyśleć, gdzie jest, jak wygląda jego życie. Najpierw tragedia smoleńska, potem długie uroczystości żałobne, a potem natychmiast kampania. To wszystko było pod dyktat pewnego działania publicznego, pewnego funkcjonowania trochę w takich nadzwyczajnych warunkach. Teraz miał czas na to, żeby przemyśleć. Pokazał inne swoje wątpliwości, inne swoje myśli. Ja akurat wolałbym takiego Jarosława Kaczyńskiego, jaki był w kampanii. I to nie było tak, że ktoś go zaprogramował, to nie jest uczciwe, co mówi
Zbigniew Ziobro w wywiadzie.
Konrad Piasecki: Zbigniew Ziobro mówi, że tak naprawdę Jarosław Kaczyński nie chciał być taki, że Jarosław Kaczyński chciał być twardy, twardo stawiać sprawę smoleńską, że to mu doradzali Zbigniew Ziobro i Jacek Kurski, tylko Wy, sztabowcy, sprowadziliście go na manowce. Paweł Poncyljusz: Ja się bardzo dziwię temu, co powiedział Zbigniew Ziobro w wywiadzie, Zbyszek, bo to jest mój oczywiście kolega. I moim zdaniem polityk tego formatu, jak Zbigniew Ziobro, który - rozumiem - ma ambicje funkcjonować w polityce wiele lat, nie powinien, nie wolno mu stawiać tez, na które nie ma żadnych podstaw.
Konrad Piasecki: Nie wolno mu kłamać, tak? Paweł Poncyljusz: To nie jest kwestia kłamania. On dzisiaj, on trochę reprezentuje takie powiedzenie "gdyby szafa miała szelki to by była windą". Takie gdybanie, nieoparte na żadnych konkretnych dowodach - bo przecież badania jasno pokazywały, badania pokazywały, że jeśli w kampanii wyborczej Jarosław Kaczyński,
Prawo i Sprawiedliwość będzie używało tragedii smoleńskiej, to po prostu nici z czegokolwiek. I teraz Zbyszek Ziobro, który mówi, że trzeba było mówić głośno o tej tragedii, to by się wygrało wybory jest nieuczciwe. I jeśli chce zostać poważnym politykiem, poważnie traktowanym w Polsce, to wolno mu tylko mówić takie rzeczy, na które ma jakiekolwiek przesłanki albo dowody, ma dokumenty. A tu nie ma żadnych dokumentów, jest tylko poczucie.
*** Cała rozmowa z gościem Kontrwywiadu RMF FM w
serwisie internetowym radia.