Krzysztof Katka: Po pani ostrym wystąpieniu na zjeździe "Solidarności" - gdy zarzuciła pani Jarosławowi Kaczyńskiemu manipulację, bo zasugerował, że w 1980 r. Bronisław Geremek i Tadeusz Mazowiecki namawiali strajkujących stoczniowców do kapitulacji - internauci masowo panią poparli. Henryka Krzywonos-Strycharska: - Nic o tym nie wiem, słyszę o tym pierwszy raz. Byłam na promocji swojej biografii w Warszawie.
Obok głosów poparcia pojawiają się słowa krytyki. Na przykład poseł PiS Andrzej Jaworski wiąże pani wystąpienie właśnie z chęcią wypromowania książki. - Bzdura totalna. Kto słyszał wypowiedź na zjeździe dwóch panów - Śniadka [obecnego przewodniczącego "Solidarności"] i tego drugiego [Jarosława Kaczyńskiego] - to wie, dlaczego się wyrwałam. Ja nie jestem osobą, której pluje się w twarz, a ona mówi, że deszcz pada. Siedziałam obok Tadeusza Mazowieckiego, widziałam, jaki był przybity po słowach Kaczyńskiego.
Wczoraj pod bramą nr 2 Stoczni Gdańsk grupa osób zakłóciła konferencję Bogdana Borusewicza, Bogdana Lisa i Jerzego Borowczaka. Krzyczano do nich: "Zdrajca!", "Esbek!". Skąd się biorą takie emocje? - Ubolewam nad tym, że ludzie nie rozumieją słowa "solidarność". Myśmy nie walczyli o taką "Solidarność", byliśmy wszyscy razem, mieliśmy jednego wroga, a dzisiaj widzę, że niczego nas to nie nauczyło.
Przeczytaj też komentarz Waldemara Kuczyńskiego wraz z jego listem do żony
A także komentarze internautów