Lilia Kopczyńska z kuratorium oświaty w Toruniu: -
MEN w zeszłym roku podawał, że 12-13 proc. uczniów musi być objętych pomocą psychologiczną, ale statystyki uwzględniały tylko tych, którzy mieli diagnozę poradni psychologiczno-pedagogicznej. W rzeczywistości potrzebujących wsparcia jest o wiele więcej. Według danych
GUS w zeszłym roku w podstawówkach, gimnazjach, ogólniakach, technikach i zawodówkach uczyło się 142,8 tys. uczniów ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Do tej pory uczniowie ci byli kierowani do poradni psychologiczno-pedagogicznych. Teraz MEN chce, by to nauczyciele diagnozowali problemy u uczniów i udzielali im fachowej pomocy psychologicznej. Wsparcia mają im udzielić szkolne zespoły ds. specjalnych potrzeb edukacyjnych uczniów. Niektóre ośrodki kształcące nauczycieli prowadzą już szkolenia, które mają przygotować pedagogów do zmian. - Przeszkoliliśmy dyrektorów z nowych przepisów, wkrótce zaprosimy nauczycieli - mówi Elżbieta Brzozowska, Kujawsko-Pomorskie Centrum Edukacji Nauczycieli.
W Poznaniu na kursy zapisało się kilkudziesięciu nauczycieli. - Muszą wiedzieć, jak rozpoznać zaburzenia emocjonalne czy dysleksję, muszą poznać metody pracy zarówno z uczniem nadpobudliwym, jak z dysgrafikiem - mówi Teresa Radomska z Ośrodka Doskonalenia Nauczycieli w Poznaniu. - A w końcu nauczyć się, w jaki sposób rozmawiać z rodzicami o problemach ich dzieci.
Warszawski oddział Mazowieckiego Samorządowego Centrum Doskonalenia Nauczycieli przygotował ofertę specjalistycznych szkoleń. - Lada dzień roześlemy ją do szkół - mówi Katarzyna Koszewska. - Nauczycielom zaproponujemy kursy z diagnozowania potrzeb uczniów, rozpoznawania zaburzeń i dysfunkcji oraz wyławiania wybitnie uzdolnionych uczniów.
Jak będą działać zespoły? Mają w nich być: wychowawcy i nauczyciele, ale też psycholog, logopeda, terapeuta, rehabilitant. Zespół ma się konsultować z lekarzami, poradniami psychologiczno-pedagogicznymi i nieustannie obserwować dziecko: nie tylko, jak pisze i czyta, ale też, jak się porusza, jak wyraża emocje, jak mówi. Każdy uczeń, u którego szkoła zdiagnozuje problemy, ma mieć Indywidualną Kartę Potrzeb i Świadczeń. Po co? By jak najwcześniej rozpoznać przyczyny szkolnych niepowodzeń, już w podstawówce zdiagnozować dysleksję, ale też wyłapać talenty. Dla każdego ucznia zespół ma opracować indywidualny program edukacyjny. I przynajmniej raz w roku o efektach pracy opowiedzieć rodzicom.
- To rewolucja - mówi Lilia Kopczyńska. - Takiej opieki uczniowie nie mieli w szkołach nigdy. MEN rozszerza grono uczniów o specyficznych potrzebach edukacyjnych. To już nie tylko niepełnosprawni, chorzy, niedostosowani społecznie, ale też dzieci wybitnie uzdolnione, odmienne kulturowo, np. romskie, wracające z zagranicy, czy takie, które przeżyły jakąś traumę.
Nowe przepisy to jednak kłopot dla mniejszych, najczęściej wiejskich szkół, w których nie ma etatu ani dla pedagoga, ani dla psychologa. Im mają pomóc poradnie i metodycy.
Halina Nuszkiewicz, dyrektorka Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Kole (Wielkopolskie): - Poradnie zostaną odsunięte od pierwszej diagnozy, będą mogły ją tylko potwierdzić, pogłębić. Pytanie: czy nauczyciele są w stanie zdobyć odpowiednią wiedzę? W dużych miastach - pewnie tak, pokończyli dodatkowe fakultety. W małych wiejskich szkółkach w naszym powiecie - wątpię. Pomoc psychologiczna może tam się ograniczyć, niestety, do wypełniania dokumentacji.
W
Gimnazjum nr 24 w Bydgoszczy co piąty uczeń wymaga specjalnego wsparcia. - Dyslektycy, dysgraficy, adehadowcy - wylicza Hanna Gałęcka, szefowa szkoły.
- 40 proc. z ponad 200 moich dzieci ma jakieś dysfunkcje, problemy - dodaje Sabina Marszelska, dyrektorka podstawówki i
gimnazjum w Wierzchucinie Królewskim, niewielkiej wsi w Kujawsko-Pomorskiem.
Marzenna Czarnecka, wicedyrektorka Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 1 w Płocku szacuje, że w ciągu pięciu lat liczba zdiagnozowanych dzieci z zaburzeniami w zachowaniu wzrosła o 20 proc. - Jedną z przyczyn jest to, że dzieci są niedopilnowanie, rodzice w pracy, a maluchy u babci czy pod opieką różnych instytucji - mówi.
Jej placówka w ubiegłym roku wydała ok. tysiąca opinii i orzeczeń o potrzebie indywidualnego bądź specjalnego kształcenia.
Rozporządzenie w sprawie nowych form pomocy psychologicznej w szkołach wciąż jest konsultowane z nauczycielami i specjalistami z poradni psychologiczno-pedagogicznych.
- Po naciskach ministerstwo wprowadziło sporo zmian - mówi Kopczyńska. - Przede wszystkim dało szkołom czas. Obowiązkowo będą musiały założyć karty i powołać zespoły w 2012 r. Do tego czasu nauczyciele muszą zdobyć nowe kompetencje. Szkoły, które są gotowe, mogą wprowadzać reformy już teraz.