http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Jak Tusk Wałęsę na zjazd "S" zabrał

AGKO, PAP
2010-08-31, ostatnia aktualizacja 2010-08-31 17:12

30. Zjazd 'Solidarności'
30. Zjazd 'Solidarności'
Fot. Damian Kramski / AG

Włos mi z głowy nie spadł - tymi słowami premier Donald Tusk skwitował gwizdy po jego wystąpieniu na uroczystym zjeździe Solidarności. - Nawet jeśli nie raz jeszcze ktoś zagwiżdże, albo nie raz wygłosi bardzo agresywne przemówienie, zawsze bardzo chętnie otworzę ramiona i go uściskam, jeśli tylko mu trochę ta złość minie - zadeklarował.

Na jubileuszowym zjeździe NSZZ "Solidarność" z okazji 30-lecia podpisania Porozumień Sierpniowych Donald Tusk usłyszał gwizdy i wrogie okrzyki. W hali widowiskowej w Gdyni wygwizdano jego przemówienie. Premier zapewnił, że spodziewał się takiej reakcji i nie czuje się urażony. - Włos mi z głowy nie spadł. To też jest moja praca i muszę być gotowy na tego typu reakcje. Tym bardziej, że usłyszałem tam też wiele ciepłych słów od wielu działaczy Solidarności, którzy - nie wszyscy tak jak Henryka Krzywonos - mieli odwagę czy tyle determinacji, by powiedzieć to głośno - stwierdził szef rządu. I dodał: - Wszystkim brakuje atmosfery solidarności i wspomnienia o sentymentalnej pannie "S". Brakuje tej atmosfery. Ani na sutych obiadach u biskupa i zjazdach Solidarności, czy w dymie palonych opon nie odnajduję tamtego nastroju - mówił.

Jego zdaniem wydarzenie z Gdyni nie powinny dziwić. - Czym jest dzisiejszy związek zawodowy Solidarność, dobrze wiemy. Zażyłość i polityczna przyjaźń między dzisiejszą Solidarnością a PiS jest dla wszystkich oczywista. Nie jest to ani pierwszy, ani piąty, ani dziesiąty przykład tego - dodał.

Tusk: Gdy raz jeszcze ktoś zagwiżdże, wezmę go w ramiona

Wyznał, że pojechał do Gdyni, by wyraźnie powiedzieć, że jako uczestnik tamtej pierwszej Solidarności czuje, że idea i pamięć o niej, jest ważniejsza niż spór czy polityczne zaangażowanie związku. Dlatego nie spocznie, dopóki nie przekona ludzi, że jako główną lekcję z tamtej Solidarności warto kultywować to, "co było w nas dobre i to, co nas łączyło."- Nawet jeśli nie raz jeszcze ktoś zagwiżdże, albo nie raz wygłosi bardzo agresywne przemówienie, zawsze bardzo chętnie otworzę ramiona i go uściskam, jeśli tylko mu trochę ta złość minie - powiedział. Zwrócił uwagę, że pamięć o Solidarności nie będzie czczona na całym świecie, jeśli my sami nie będziemy potrafili jej uczcić. - Ktoś, kto wyobraża sobie, że świat będzie pamiętał o Solidarności, jeśli w Polsce będzie się przekreślało Lecha Wałęsę, jest w błędzie. Jeśli nadal ludzie, środowiska, instytucje będą zajmowały się głównie oczernianiem Lecha Wałęsy, Sierpnia roku 80, to będziemy gorzkie żniwo tego zbierali przez długie lata. Kto wyklucza Lecha Wałęsę, ten przekreśla pozytywny o wymiarze światowym, mit Solidarności - mówił Tusk. Przyznał, że nie dziwi się byłemu prezydentowi, że ten nie pojawił się na uroczystościach. Tusk nie wyklucza, że on sam za 20 lat może nie mieć tolerancji dla takich zachowań. Szef rządu wyznał, że w poniedziałek miał w klapie marynarki wpięty znaczek z portretem Lecha Wałęsy. - Przynajmniej w ten sposób był on obecny na zjeździe - skomentował.

Odniósł się też do apelu przywódców historycznej Solidarności, by to władze państwowe zajęły się organizacją obchodów Sierpnia 80. - Bardzo chętnie wezmę na siebie współodpowiedzialność za to, aby obchody świat państwowych, narodowych były organizowane nie przez jakąś opcję polityczną, czy jakąś jedną organizację, w dodatku tak nacechowaną mocno polityką i sporem politycznym. Oczywiście jest pytanie, czy wszyscy zaakceptują taką sytuację, w której państwo podjęłoby się takiego wysiłku - dodał premier.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 16 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    33 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':