http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

POlitycy, nie wódźcie Kościoła na pokuszenie

Wojciech Pelowski
2010-08-31, ostatnia aktualizacja 2010-08-31 01:35

Platforma zachowuje się, jak zdradzony mąż-dżentelmen, który chciałby zadać bolesny cios kochankowi swojej żony, ale boi się pobrudzić ręce. Prawdziwego problemu jednak nie widzi: nie rozumie, że odpowiedzialna partia powinna wziąć z Kościołem rozwód

Wojciech Pelowski
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Wojciech Pelowski

Przeczytaj list PO do proboszczów - tutaj



Listem szefa małopolskiej PO do proboszczów nie jestem zdziwiony. Bo małopolska PO lideruje najbardziej prawemu ogólnopolskiemu skrzydłu całej partii. Jej twarzą jest krakowski poseł Jarosław Gowin, dystansujący się wobec projektów nie po myśli Kościoła, m.in. in vitro. Przewodniczący Ireneusz Raś reprezentuje ten sam nurt. Dla porządku, znając obu panów, dodam, że ich poglądy uważam za niekoniunkturalne i gruntowane latami.

Dlatego rozumiem dzisiejsze emocje partyjnych działaczy, których linia światopoglądowa nie różni się od ich konkurentów z PiS. W ostatniej kampanii wyborczej Kościół ich bowiem zdradził, nie zostawiając wątpliwości, że jego faworytem jest Jarosław Kaczyński. Więcej - tylko PiS miał dawać gwarancję budowy polityki w oparciu o chrześcijańskie wartości, a kandydat PO nierzadko był przedstawiany jako Kościoła wróg. Jak bolesny był to komunikat dla części Platformy, pokazuje list. Nie ma on zresztą wielkiej wartości społecznej i politycznej - księża wzruszają ramionami i wprost przyznają, że może się on nawet odbić Platformie rykoszetem - ma za to wartość psychologiczną, bo pokazuje kondycję środowiska, z którego wyszedł.

- Zdecydowaliśmy się na list do proboszczów po doświadczeniach z ostatnich wyborów. Byliśmy wówczas rozczarowani postawą niektórych księży - nie ukrywa Ireneusz Raś, który w piśmie żongluje kwotami wydatków z małopolskiego budżetu na zabytkowe kościoły (PO współrządzi województwem) i przypomina zaangażowanie w tworzenie Święta Trzech Króli. Stara się możliwie delikatnie wytknąć pretensje i zbudować pole do przyszłej współpracy.

Desperackie to myślenie. Tak jak nie mam wątpliwości, że polityczne wykorzystywanie krzyża spod Pałacu Prezydenckiego przez PiS obraża uczucia religijne i zwykłą przyzwoitość, tak finansowo-świąteczne argumenty listu PO do księży są próbą wejścia w ten sam ton gorszącej licytacji. To niedobry i nieskuteczny politycznie kierunek, bo istotą trzeźwo myślącej i odpowiedzialnej za państwo partii - również tej kierującej się wartościami chrześcijańskimi - powinien być rozdział Kościoła od państwa.

Co, jeśli te argumenty nie przekonają prawego skrzydła Platformy? Niech sobie wtedy ono przypomni nielojalność Kościoła jako politycznego partnera. Zabolało?

Więc niech politycy pozwolą Kościołowi wytrzymać w politycznym celibacie i nie wodzą go na pokuszenie.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    4 głosy

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':