Czekamy na Wasze listy. Napisz: listydogazety@gazeta.pl
>
30 lat temu w Stoczni Gdańskiej
Lech Kaczyński reprezentował Międzyzakładowy Komitet Strajkowy w rozmowach z komisją ekspertów. Prezes
PiS nazwał wczoraj komisję "grupą ludzi o znanych nazwiskach, z autorytetem", których dobrej woli nie kwestionuje. Po czym zarzucił im, że mieli "inny plan, plan kompromisu, który gdyby go realizować, okazałby się pozorem, który szybko by się rozwiał". I zakończył, że postawa "chcieć więcej" prowadzi do wygranej, a "chcieć mniej i być bardziej ostrożnym, to droga do kapitulacji".
Jak do kapitulacji wiedli nas Mazowiecki z Geremkiem?
20 sierpnia 1980 r. fala strajków rozlała się po kraju. Środowisko związane z Towarzystwem Kursów Naukowych oraz warszawskim Klubem Inteligencji Katolickiej wystosowało apel do władz o podjęcie rozmów z robotnikami i uznanie Wolnych Związków Zawodowych.
Historyk
Bronisław Geremek nie tylko podpisał się pod listem, ale i zaniósł go do KC PZPR. Został za to na krótko zatrzymany, a jego mieszkanie zrewidowano.
Geremek z drugim sygnatariuszem apelu - Tadeuszem Mazowieckim, redaktorem naczelnym "Więzi" - wyruszyli do Stoczni Gdańskiej, aby przekazać go strajkującym. Jechali polonezem przez Gdynię, aby zmylić bezpiekę.
Dotarli wieczorem z 22 na 23 sierpnia, początkowo nie zostali wpuszczeni. W stoczni kipiało od emocji, a tu przed bramą dwóch spokojnych intelektualistów. Ale interweniował Wałęsa: - My jesteśmy robotnikami. Ci z rządu są ludźmi wykształconymi. Potrzebujemy pomocy.
Mazowiecki został szefem komisji ekspertów, Geremek jego zastępcą. Trafili w trudny czas, strajki trwały od ponad tygodnia, a rozmowy z władzą utknęły w miejscu.
Angielski historyk Timothy Garton Ash w książce „Polska rewolucja” o 25 sierpnia pisał: „Dzień denerwującego oczekiwania. Prezydium MKS spotyka się na osobności z komisją ekspertów. Mazowiecki pyta, czy MKS jest gotów zaakceptować to, co nazywa się »wariantem B «, czyli zasadniczą demokratyzację istniejących związków. Członkowie prezydium jeden po drugim odrzucają tę koncepcję”.
I dalej: „Doradcy strony rządowej domagają się formuły, w której nowe związki zawodowe zaakceptują »kierowniczą rolę partii «, żeby mogli wytłumaczyć Moskwie, że nowe związki będą w ostatecznej instancji podporządkowane partii”.
27 sierpnia. „Mazowiecki i Tadeusz Kowalik - pierwszy katolik, drugi socjalista, ale obaj uformowani przez doświadczenie 1956 r. - od razu uznają niezbędność takiego kompromisu, chociaż proponują formułę »kierownicza rola partii w państwie «, aby podkreślić, że partia nie będzie odgrywała tej roli w samych związkach”.
- Bez tej formułki kompromis byłby niemożliwy - mówił
Tadeusz Mazowiecki w "Portretach niedokończonych" Janiny Janikowskiej. I w aneksie do Porozumień Gdańskich znalazł się zapis o "kierowniczej roli PZPR w państwie".
Rola ekspertów w negocjowaniu kolejnych punktów i uzyskaniu porozumienia z władzą była nie do przecenienia. "Ich przyjazd w przeddzień pierwszych poważnych rozmów był doprawdy opatrznościowy" - oceniał Ash. Ale pisał to przed wczorajszym przemówieniem prezesa PiS.
Czytaj tekst: Internauci o Krzywonos "ma pani jaja"