Dwa lata temu Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła sprawę "fałszywego oskarżenia" byłego ministra sprawiedliwości przez Leppera, uznając, że nie może jej rozstrzygnać bez oryginału nagrania rozmowy obu zainteresowanych z 14 czerwca 2007 r. Ziobro nagrał Leppera na ukryty cyfrowy dyktafon. Dyktafon ten wszedł do historii rządów PiS - to jeden z symboli "podsłuchowiska" jako metody walki z przestępczością, a szerzej sprawowania władzy.
Chodzi o rozmowę, którą Lepper miał z Ziobrą trzy tygodnie przed finałem operacji specjalnej CBA. Biuro czekało wówczas, czy Lepper weźmie łapówkę za odrolnienie ziemi na Mazurach. Ale akcja Biura się nie powiodła. Oskarżono tylko dwóch pośredników - o powoływanie na wpływy w ministerstwie. Lepper stracił jednak stanowisko, a Ziobro i szef CBA
Mariusz Kamiński ogłosili, że szef resortu rolnictwa został ostrzeżony. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie przecieku (w listopadzie 2009 r. umorzone). Konsekwencją awantury był rozpad koalicji PiS-
LPR-
Samoobrona, a następnie rozpisanie przedterminowych wyborów wygranych przez Platformę.
Wcześniej zdymisjonowany Lepper odwinął się, oskarżając Ziobrę, że to on uprzedził go o akcji CBA. Ziobro odparował mu, pokazując "gwóźdź do politycznej trumny Leppera" - czyli dyktafon, na który nagrał ich rozmowę. Obaj złożyli na temat tej rozmowy rozbieżne zeznania w koszalińskiej prokuraturze. A
ABW kierowana przez bliskich Ziobrze byłych prokuratorów błyskawicznie wydała opinię potwierdzającą autentyczność nagrania i to, że Ziobro nic o akcji CBA Lepperowi nie mówił.
Potem okazało się, że Ziobro dał prokuraturze kopię nagrania na płycie CD, a następnie dyktafon, na który rozmowa została wtórnie przegrana. A gdy oryginału pliku dźwiękowego zawierającego pierwotne nagranie rozmowy nie udało się odnaleźć, prokuratura umorzyła sprawę. Zwłaszcza że - jak napisali nowi biegli - „niektórych słów i wypowiedzi zarejestrowanych na badanym nagraniu nie zdołano odtworzyć ze względu na niskie parametry nagrania, kamuflaż mikrofonu, tło akustyczne, równoczesne wypowiedzi mówców oraz »niewyraźną dykcję «”.
Po zażaleniu Ziobry sąd nakazał kontynuować śledztwo. W czerwcu tego roku obaj zostali znów przesłuchani i pozostali - jak poinformowała wczoraj prok. Monika Lewandowska - "przy swoich zdaniach". Nie było nowej opinii biegłych. Ponieważ jednak z treści zapisu rozmowy wynika, że 14 czerwca 2007 r. nie pada z ust Ziobry zdanie o planowanej akcji CBA, prokuratura uznała, iż Lepper złożył przed trzema laty w Koszalinie fałszywe zeznania.
- Podejrzany nie przyznał się do zarzutu i odmówił składania wyjaśnień - poinformowała wczoraj po przesłuchaniu Leppera prok. Lewandowska.
Na razie "gwóźdź" Ziobry jest na wierzchu.