http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

PiS-owska filozofia Kalego

Agata Nowakowska
2010-08-30, ostatnia aktualizacja 2010-08-30 19:26

Europoseł PiS Marek Migalski, znany z poszukiwania żony i kupowania stringów (wszystko obfotografował jeden z tabloidów), a ostatnio ostrej krytyki prezesa PiS, tym razem zaakcentował swoją obecność w polityce atakiem na Lecha Wałęsę. Nazwał go "warchołem" psującym rocznicę powstania "Solidarności".

Agata Nowakowska
fot. AG
Agata Nowakowska
Według Migalskiego Wałęsa nie powinien hamletyzować: przyjść na obchody czy nie. Jest jednak "chorobliwie anty-Kaczyński i nie potrafi wybaczyć obecnym władzom związku, że nie podzielają tej fobii" (o tym, że to Jarosław Kaczyński palił niegdyś kukłę Wałęsy, Migalski nie wspomniał).

Migalski nawołuje Polaków, by zapamiętali to temu "europejskiemu mędrcowi".

"Nie zapominajmy, tak jak zdążyliśmy już zapomnieć jego katastrofalną prezydenturę, jego żałosną pazerność na kasę, jego haniebne wspieranie eurofobów. Pamiętajmy o tym, bo inaczej on wciąż będzie zatruwał polskie życie publiczne, wciąż będzie uchodził za sumienie narodu, wciąż będzie wykorzystywał swoją legendę. Nie pozwalajmy, by sam niszczył mit Solidarności - ruchu, którego był charyzmatycznym liderem. Brońmy tamtego Wałęsy przed nim samym obecnie. Brońmy ikonę polskości przed Bolkiem" - pisze europoseł PiS.

Migalski naraził się niedawno Jarosławowi Kaczyńskiemu, krytykując go za zaostrzenie kursu. Czyżby atakiem na Wałęsę chciał odzyskać łaskę prezesa PiS?

To nie Wałęsa niszczy mit "Solidarności", lecz politycy, także z PiS, którzy powtarzają teorie spiskowe: że Sierpień '80 to robota SB, że w Magdalence doszło do zdrady, że przy Okrągłym Stole zawarto układ uwłaszczający partyjnych działaczy na majątku państwa itp.

Lech Wałęsa nie potrzebuje fałszywych obrońców, takich jak Migalski. Nikt mu nie musi budować legendy, bo za nią stoją jego czyny. Bez jego odwagi i niezłomności nie byłoby wolnej Polski. Nie trzeba na siłę robić z niego sumienia narodu, bo Polacy sami chcą, by nim był.

Legenda Wałęsy nie wymaga takich zabiegów, jakie wokół Lecha Kaczyńskiego czyni PiS. Domagając się pochówku na Wawelu, sugerując, że prezydent "poległ" za swój patriotyzm, a "zbrodni" tej dokonali Rosjanie do spółki z premierem Tuskiem. Tworząc mit zmarłego prezydenta, politycy PiS posuwają się nawet do tego, by "moralną odpowiedzialnością" za smoleńską katastrofę obarczać wszystkich Polaków, którym nie podobała się jego prezydentura. Chcą zamknąć usta tym, którzy w tym micie czują fałsz.

PiS stosuje filozofię Kalego. Wykpiwanie językowych pomyłek zmarłego prezydenta traktują jak obrazę majestatu karaną co najmniej ostracyzmem. Niemądra sugestia Janusza Palikota, że prezydent był podczas lotu pod wpływem alkoholu, zagrożona jest już znacznie wyższą karą - jeden z polityków PiS szuka nawet gałęzi, na której zawisnąłby poseł PO.

Lecha Wałęsę natomiast wolno opluwać bezkarnie, a obecnego prezydenta traktować pogardliwie. Prezes PiS nie przychodzi na zaprzysiężenie Bronisława Komorowskiego, jego zwycięstwo w wyborach nazywa nieporozumieniem.

Szacunek dla głowy państwa? PiS jest za - ale pod warunkiem że chodzi o Lecha Kaczyńskiego. I wyłącznie o niego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 17 komentarzy
  • Drukuj
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    67 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':