http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Komendant oszczędza, a oni go pałą

Milena Orłowska, Płock
2010-08-30, ostatnia aktualizacja 2010-08-29 20:19

Mazowieckich policjantów odcięto częściowo od telefonów i kopiarek. Zredukowano liczbę samochodów. Podekscytowani czekają na kolejne cięcia i podsuwają: - Może zakręcić wodę i zamknąć ubikacje? W końcu są szalety miejskie.

Mł. insp. Tomasz Kowalczyk.
Mazowiecka Wojewódzka Komenda Policji podaje na stronie internetowej, że jego pasją jest
HTTP://POLICJA.RADOM.NET
Mł. insp. Tomasz Kowalczyk. Mazowiecka Wojewódzka Komenda Policji podaje na...
ZOBACZ TAKŻE
W kwietniu w blisko 40 proc. aparatów zlikwidowano wyjście na miasto. - Pomysł komendy wojewódzkiej - opowiadają funkcjonariusze. Anonimowo. - Efekt jest taki, że do kolegi z pokoju obok się dodzwonię, ale do świadka już nie.

Teraz przyszedł czas na drukarki. - Przyszli i zabrali - opowiadają nasi rozmówcy. - Na kilkunastu zostały nam jeden telefon i jedna drukarka. Ustawiamy się w kolejkach, bo przecież te telefony, które musimy wykonać, i tak wykonamy. Dokumenty, które musimy wydrukować, i tak wydrukujemy. To nie oszczędność, tylko utrudnianie pracy.

Za pomysłami, na które skarżą się policjanci, stoi Tomasz Kowalczyk, zastępca komendanta wojewódzkiego ds. logistyki. Uważa, że jego decyzje nie wpływają na mobilność funkcjonariuszy.

- W każdym wydziale są telefony z wyjściem na miasto. U naczelnika, jego zastępców, w sekretariacie. Każdy szeregowy policjant może skorzystać z telefonu np. swojego szefa. Dzielnicowi mają komórki. Od momentu likwidacji wyjść na zewnątrz zaoszczędziliśmy ponad 360 tys. zł - podkreśla komendant.

Dodaje, że podobnie jest z drukarkami. - Do niedawna w całej komendzie mieliśmy aż 1,5 tys. drukarek. I to 300 różnych rodzajów. Wszystkie od rana były w stanie czuwania, pobierały prąd. Chodziło o to, by to skumulować, zostawić ich o wiele mniej, za to najnowocześniejsze i najoszczędniejsze. To standardy, które obowiązują w każdej firmie - mówi.

Tomasz Kowalczyk zapewnia, że szuka oszczędności nie ze względu na trudną sytuację finansową komendy. - Nasz obecny budżet jest porównywalny z tym sprzed roku - mówi. - Tu chodzi o rozsądne gospodarowanie. Nasi ludzie mają wszystko, czego potrzeba, do wykonywania obowiązków. A okazało się, że można to zrobić mniejszym kosztem.

Funkcjonariusze wskazują: - Przecież gabinety naczelnika i jego zastępców to nie centrale telefoniczne. Oni o 15.30 zamykają interes i idą do domu. A drukarki? Pewnie, jest sieciowa, np. u naczelnika, do której ustawia się ogonek.

- Prawda jest taka, że teraz w policji wszystko kręci się wokół kasy - mówi "Gazecie" jeden z wysoko postawionych policjantów. - Każda odprawa, na każdym szczeblu zaczyna się od tego, ile zaoszczędziliśmy i gdzie jeszcze można coś obciąć.

Faktycznie, komenda mazowiecka ma jeszcze kilka pomysłów na oszczędności: ? komórki dzielnicowych (policjanci: - Komendant wspomniał, że limit na nich wynosi 10 zł. Potem dzielnicowi płacą z własnej kieszeni); ? zarządzenie dotyczące liczników prądu i wody; w każdej jednostce trzeba spisywać w piątek po południu i w poniedziałek rano liczniki prądu i wody (policjanci: - Chyba po to, żeby było wiadomo, ile razy w ciągu weekendu poszliśmy do ubikacji):? wszystkie wyprodukowane przed 2001 rokiem samochody są wycofywane z użytku (policjanci: - Samochód to paliwo, naprawy, części. Po co płacić za to wszystko, lepiej zlikwidować przyczynę wydatków).

Komendant Kowalczyk: - Limity na telefony dzielnicowych faktycznie wynoszą jedynie 10 zł. Chodziło o to, żeby to mieszkańcy mieli kontakt z dzielnicowym. Co do samochodów, to nie chodzi o to, by w danej jednostce jeździła nieograniczona liczba wozów, ale tylko tyle, ile faktycznie wynika z potrzeb służby.

A po co spisywanie liczników? - Pomiędzy jednostkami tej samej wielkości są spore różnice w zużyciu prądu i wody. Chcemy wyjaśnić, skąd one wynikają. W ten sposób wiemy, jak wygląda zużycie mediów, i będziemy mogli podjąć działania korygujące - mówi Kowalczyk.

- Dzwonimy z prywatnych telefonów, pracujemy na własnych laptopach, do pokoi wstawiamy biurka kupione za własne pieniądze. Woda do picia? Zazwyczaj brak. Papier toaletowy? Będzie, jak sobie przyniesiesz - zaznaczają policjanci.

"Mam [...] jeszcze kilka pomysłów: może zakręcić wodę i zamknąć ubikacje, są szalety miejskie, damy sobie radę - pisze na forum jeden z funkcjonariuszy. - Wyłączyć prąd i korzystać z oświetlenia z latarni ulicznych. Ich światło wpada przez okna do służbowych pomieszczeń". Policjanci rewanżują się Tomaszowi Kowalczykowi (logistyką w komendzie wojewódzkiej zajmuje się dopiero od stycznia) już czterema nominacjami do Złotej Pały. To "nagroda" przyznawana za absurdalne - w ich odczuciu - działania przełożonych. Nominacje mogą składać tylko zalogowani na Internetowym Forum Policyjnym. Doceniono np. pomysł oddania należących do policji budynków i przeniesienia działających tam posterunków do użyczonych pokoi w urzędach gmin i kontrolę w komisariacie położonym na terenie... województwa łódzkiego.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 2 komentarze
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    16 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':