Paweł K. i Mariusz W., wielokrotnie karani, 18 kwietnia, w ostatnim dniu żałoby narodowej, pili alkohol na wrocławskim podwórku. Zerwali wywieszoną w bramie biało-czerwoną flagę i próbowali ją spalić. Gdy im się nie udało, ubrudzili ją w błocie i wyrzucili do śmietnika. Zdarzenie widziała jedna z mieszkanek. Powiadomiła policję. Chuliganów potraktowano surowo: izba wytrzeźwień, potem 48-godzinny areszt, prokurator, zarzuty, sąd i wyrok. Za znieważenie flagi państwowej można pójść nawet na rok do więzienia. Mężczyźni dobrowolnie poddali się karze, dlatego zapłacą jedynie grzywnę - po tysiąc złotych.
W gorszej sytuacji jest 20-letnia Monika P. z Oleśnicy. W nocy z 14 na 15 kwietnia również próbowała spalić wywieszoną flagę narodową. A kiedy jej się nie udało, wypisała na niej hasła znieważające zmarłego prezydenta. Zniszczoną flagę zauważył nad ranem mieszkaniec bloku, od razu powiadomił policję. „Flaga nie chciała się spalić, więc markerem napisałam na niej: »ch... w d... Kaczorowi. Wierni Polacy «. Napisałam to nie po to, by obrazić prezydenta, ale dlatego że drażniła mnie ta żałoba. Irytowało mnie, że nagle wszyscy ludzie stali się wielkimi katolikami i patriotami, a wcześniej się tak nie zachowywali” - zeznała w śledztwie Monika P.
Przekonywała prokuratora, że to był głupi żart. Akt oskarżenia wysłano jednak do wrocławskiego sądu. Dziś zaczyna się proces. Kobieta będzie odpowiadać nie tylko za znieważenie flagi narodowej, ale także głowy państwa, za co do więzienia można trafić nawet na pięć lat.
Ile jest takich spraw? Nie wiadomo, bo w sądach i prokuraturze nie prowadzono statystyk tych przestępstw. Jeśli się zdarzały, często były umarzane i klasyfikowane w rubrykach "Inne przestępstwa" jako sprawy bardzo rzadkie.
Źródło: Gazeta Wyborcza