Lech Wałęsa nie weźmie udziału w najważniejszym politycznym punkcie 30. rocznicy powstania NSZZ "S" - dzisiejszym, okolicznościowym zjeździe delegatów "S" w Gdyni. Legendarny przywódca związku najpierw tłumaczył, że obecne władze "S" zanadto zaangażowały się w politykę, ale wczoraj w swoim blogu napisał, że przeprasza za nieobecność na uroczystościach. "Gdy było to ważne, dałem z siebie wszystko. Jednak po 30 latach wielkiego osobistego wysiłku jestem dziś po prostu potwornie zmęczony. (...) Chciałbym po prostu, tak po ludzku odpocząć od tego wszystkiego. (...) W tym stanie rzeczy, z moim stanem zdrowia, chcę mieć wreszcie święty spokój".
Tak Wałęsa odpowiedział tym, którzy krytykowali go za nieobecność - także na wczorajszych uroczystościach w Szczecinie. Swój udział odwołał w czwartek.
Komorowski: statua jak stocznia Występienie prezydenta Komorowskiego - czytaj tutaj
Szczecińskie uroczystości w 30. rocznicę Sierpnia'80 zaczęły się wczoraj od wręczenia przez prezydenta RP Bronisława Komorowskiego odznaczeń państwowych kilkunastu dawnym działaczom szczecińskiej "S". Pośmiertnie dostała je m.in. Anna Woźniak, która prowadząc w latach 80. kiosk Ruchu na os. Kaliny, rozprowadzała w nim podziemną prasę. Order odebrał jej mąż, dawny działacz portowej "S".
- Zwracam się do dziesięciu milionów Polaków - tylu nas było w "Solidarności", gdy toczyliśmy walkę o wolność za nas wszystkich - mówił prezydent Bronisław Komorowski. - Porozumienia Sierpniowe, które umożliwiły jej powstanie, są fundamentami III Rzeczypospolitej. Po latach można powiedzieć, że warto było ryzykować, warto było zachowywać się przyzwoicie.
I dodał: - Amerykanie mają w Nowym Jorku swoją statuę wolności, naszą statuą wolności są portowe i stoczniowe dźwigi.
Komorowski nie uciekał od bieżących problemów, mówiąc o "dramacie upadku stoczni": - Trzeba pamiętać o ludziach, którzy przeżywają dramaty w związku z przystosowywaniem się do nowych warunków ekonomicznych. Dlatego związki zawodowe powinny być na pierwszej linii walki o prawa pracownicze. Ale nie powinny być na pierwszej linii walki politycznej - dodał.
Śniadek: zawiniły elity Występienie przewodniczącego Śniadka - czytaj tutaj
Przewodniczący "S" Janusz Śniadek zaczął od przypomnienia tragedii smoleńskiej i powodzi. Potem było już tylko czarniej: - Mimo światowego kryzysu żaden europejski kraj nie likwiduje przemysłu okrętowego, tak jak Polska. Zawiniły elity polityczne i gospodarcze. Wolność nie przyniosła nam do dziś sprawiedliwości społecznej. Podział na biednych i bogatych jest największy w Europie. Mówię tak od święta, bo na co dzień nikt nas nie słucha. Droga do Polski naszych marzeń jeszcze się nie skończyła.
Dziś do Gdyni na rocznicowy zjazd "S" przybędzie ok. 2,5 tys. dawnych i obecnych działaczy, sygnatariuszy Porozumień Sierpniowych, oraz goście z zagranicy. Lee A. Feinstein, ambasador Stanów Zjednoczonych, odczyta list prezydenta Baracka Obamy.
Przemówienia wygłoszą premier
Donald Tusk i prezydent Bronisław Komorowski. Na zjeździe wystąpią też prezes
PiS Jarosław Kaczyński i przewodniczący "S" Janusz Śniadek.
Pięć lat temu gośćmi rocznicowego zjazdu byli Lech Wałęsa i
Lech Kaczyński. Obu witano owacyjnie, gwizdano na przedstawicieli organizacji pracodawców. Jak zostanie przyjęty premier? - Oczekuję, że każdy gość zostanie przyjęty z szacunkiem, niezależnie od dzielących nas różnic - mówi Jacek Rybicki, sekretarz "S". - Trudno powiedzieć, jak kto zareaguje, ale kwestia przyjęcia nie jest tu najważniejsza. Istotniejsze jest to, co powie premier i co powie przewodniczący Śniadek. Nie spodziewam się przełomu w stosunkach z rządem i nie widzę większych nadziei na poprawę relacji, choć oczywiście oczekujemy dialogu.
Delegaci chcą przyjąć dwie uchwały - apel o szanowanie godności pracujących i wystąpienie do Watykanu o ustanowienie ks. Jerzego Popiełuszki patronem związku.