Nie będzie więc obniżenia składki do funduszy emerytalnych, jak chciała minister pracy
Jolanta Fedak. Nie będzie też można zrezygnować z otwartego funduszu emerytalnego lub jednorazowo wypłacić z niego pieniędzy odłożonych na emeryturę. - Dla emerytów lepsza jest naprawa obecnego systemu emerytalnego niż budowanie nowego - zadecydował premier
Donald Tusk.
Zmiany będą inne, ale też głębokie. "Gazeta" poznała szczegóły projektu przygotowanego dla rządu przez zespół prof. Marka Góry, jednego z twórców reformy emerytalnej z 1999 r. - Po 11 latach system wymagał przeglądu i udoskonalenia niektórych mechanizmów - mówi nam prof. Góra.
Nasze emerytalne oszczędności będą docelowo pomnażane przez dwa subfundusze (tak będzie brzmiała oficjalna nazwa), które powstaną w każdym z istniejących dzisiaj OFE.
Pierwszy - dynamiczny (subfundusz A) - mógłby inwestować w akcje giełdowych spółek do 85 proc. środków. To szansa na większe zyski, w dłuższym okresie akcje rosną.. Trafiałyby do niego osoby rozpoczynające pracę.
Kiedy ukończą 55 lat, zgromadzone w subfunduszu dynamicznym środki będą przenoszone stopniowo co kwartał do bezpieczniejszego subfunduszu przedemerytalnego (typu C). Na wniosek klienta możliwe będzie przyspieszenie lub opóźnienie tego procesu o pięć lat. Subfundusz przedemerytalny będzie mógł inwestować w akcje maksymalnie 15 proc. środków. Za resztę kupi bezpieczne obligacje.
- Zapewni to większe bezpieczeństwo naszym oszczędnościom - tłumaczy prof. Góra. Załóżmy, że przenosilibyśmy je w całości w 2008 r., w czasie kryzysu finansowego. Wówczas w jeden rok nasze emerytalne oszczędności stopniały średnio o 14 proc. W subfunduszu emerytalnym nie mielibyśmy szans na odrobienie tych strat. - A rozłożenie tego procesu w czasie pozwoli zminimalizować to ryzyko - dodaje prof. Góra.
Co z osobami, które dzisiaj są w OFE? Ich pieniądze trafiłyby do tymczasowego subfunduszu B. I byłyby stopniowo przenoszone do dwóch pozostałych. Oszczędności osób, którym do emerytury zostało nie więcej niż 10 lat, przenoszone byłyby do subfunduszu przedemerytalnego. Pozostałych do dynamicznego. Subfundusz B w akcje mógłby inwestować najwyżej 45 proc. środków.
Zmieni się też wysokość opłat pobieranych przez towarzystwa emerytalne, będą w większym stopniu zależały od tego, ile subfundusze dla nas zarobią. Prowizja od naszej składki pozostanie po staremu - 3,5 proc. od wpłacanych pieniędzy. Zmniejszy się natomiast wysokość prowizji za zarządzanie. Pojawi się jednak tzw. opłata solidarnościowa. Wyniosłaby ona 3 proc. od każdej nowo zarobionej dla członka złotówki - i te pieniądze zatrzymywałyby towarzystwa emerytalne jako swój zysk. Co zmotywuje je do lepszego pomnażania naszych oszczędności.
Zmiana wysokości opłat dla przyszłych emerytów będzie neutralna. Ale zmieni nastawienie towarzystw - im więcej dla nas zarobią, tym więcej dostaną z prowizji.
We wrześniu rząd przyjmie założenia do ustawy. Sama ustawa ma być gotowa w połowie listopada. Prace w parlamencie mają potrwać do marca przyszłego roku. Potem rozpocznie się wielka kampania edukacyjna o zmianach w systemie emerytalnym. Subfundusze zaczęłyby działać od 1 kwietnia 2012 r.