http://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://wiadomosci.gazeta.pl/i/obrazki/google_search/sblank.gifhttp://bi.gazeta.pl/im/6/6164/m6164086.gif/i/obrazki/google_search/google.gif

Nasza Solidarność

Jarosław Kurski
2010-08-30, ostatnia aktualizacja 2010-08-27 18:52

W każdą rocznicę Sierpnia czuję się, jakbym w wielkich filcowych kapciach wycierał parkiety muzeum narodowego lub innej patriotyczno-ojczyźnianej rekwizytorni. Zupełnie odechciewa się zwiedzania, gdy przyjrzeć się dzisiejszym instytucjonalnym spadkobiercom dawnego NSZZ "Solidarność". Co widać? Syndykalną nomenklaturę, dżilasowską nową klasę dobrze odżywionych związkowych urzędasów, popsutych przywilejami i gwarancjami nietykalności, gnuśnych beneficjantów karnawału 1980 r. Dzisiejsza "Solidarność" zmieniła się w karykaturę tej sprzed 30 lat. Tamta była wielka, jednocząca, spontaniczna i pluralistyczna, ta jest skarlała, dzieląca, skostniała, wyrachowana i jednorodnie katolicko-narodowa.

Tamta przetrwała w ludziach i w micie. I to właśnie jest ciekawe.

Co trzydziestolatkowie - rówieśnicy Sierpnia - zaczerpnęli z tamtego zbiorowego doświadczenia? Okazuje się, że każdy co innego i każdy to, w co sam wierzy: katolik konserwatysta - ideę moralnej rewolucji, przedstawicielka nowej lewicy - walkę o godność robotniczą, liberałka - ideę dialogu i kompromisu, a młody posoborowy katolik - podmiotowość społeczną i obywatelską. Tak oto tworzą się mity oderwane od historycznej prozy tamtego czasu, ale jak każdy mit niosące w sobie ziarno prawdy - bo przecież tamta solidarność była mieszaniną wszystkich tych wzniosłych idei.

Mirosław Czech metodycznie wywodzi, że wygraliśmy, że nie zmarnowaliśmy historycznej szansy i że gdyby ojcowie założyciele II RP zapragnęli nas rozliczyć, to nie mamy powodu do wstydu.

Niechaj miarą politycznego zwycięstwa "S" będzie jednak dzisiejszy tekst Siergieja Karaganowa, założyciela prestiżowego pisma "Rossija w Globalnoj Politykie", przewodniczącego społecznej Rady Polityki Zagranicznej przy rosyjskim MSZ. Karaganow zawsze świetnie wie, skąd wieje wiatr, i zwykle mówi to, czego władzy na Kremlu wprost powiedzieć nie wypada. Otóż gdyby 30 lat temu ktoś powiedział, że doradca prezydenta w wolnej od komunizmu Rosji będzie na serio rekomendował utworzenie trwałego związku Moskwy z Unią Europejską - to nawet nie byłoby to śmieszne. A Karaganow to proponuje, bo jego zdaniem jest to jedyny sposób na przywrócenie rangi słabnącej Europie w obliczu rosnącej potęgi Chin i Ameryki. Można się z Karaganowem nie zgadzać, ale przeczytać trzeba.

I jeszcze jedna miara zwycięstwa "S". Wolny kraj i wolni ludzie nie potrzebują już sienkiewiczowskich legend i opowiastek o "utraconej arkadii Kresów". I z jednym, i z drugim rozprawia się znakomity Francuz polonofil - prof. Daniel Beavois. To nie przypadek, że najlepsze książki o Polsce i Polakach piszą cudzoziemcy.

Źródło: Gazeta Wyborcza
  • 1 komentarz
  • Drukuj
  • Kup licencję
  • Ocena:

    • słabe
    • nic specjalnego
    • dobre
    • bardzo dobre
    • znakomite

    7 głosów

Kolekcje i dodatki w "Gazecie Wyborczej"

W poniedziałek z ''Gazetą'':